Dzień skupienia Kościoła Domowego


13 listopada w kościele parafialnym w Pułtusku-Popławach odbyło się spotkanie członków DK rejonu pułtuskiego. Trwało od 8°° do 16°°. W programie były Jutrznia, konferencje wygłoszone przez księży opiekunów, adoracja Najświętszego Sakramentu ze specjalnym błogosławieństwem poszczególnych uczestników i Msza św. Spotkanie zakończyła Koronka do Miłosierdza Bożego o 15°°. Tematem dnia skupienia było hasło roku przyjęte w Ruchu Światło Życie - "Słuchać Pana". Były też przerwy na herbatę i obiad.

Pierwszą konferencję wygłosił ks. mgr Jarosław Bukowski, proboszcz parafii Smogorzewo. Mówił o tym jak Pan Bóg prowadzi go przez życie poprzez Pismo święte. Zaprowadził go aż do dalekiej Rosji, gdzie pracował przez pewien czas. Pokazywał, że w Piśmie św. możemy znaleźć odpowiedź na podstawowe pytania życiowe, jeśli tylko pragniemy naprawdę poznać wolę Bożą i iść za jej wskazaniami. Trzeba też modlić się, prosić Boga o wskazówki i mądrze je wykorzystać.

Ks. mgr Sebastian Krupniewski, wikariusz z Bazyliki Pułtuskiej zwrócił naszą uwagę na to, ile Pismo święte mówi o rodzinie i konfliktach w rodzinie. Bardzo ciekawie i pouczająco podzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem na temat rozwiązywania konfliktów, co w życiu małżeńskim bardzo się przydaje.

O słuchaniu Pana Boga w Piśmie świętym mówił także ks. proboszcz z Winnicy ks.mgr Zbigniew Maciejewski.

Proboszcz z Pokrzywnicy, ks. mgr Wiesław Kosiński wygłosił homilię w czasie Mszy św.

Bardzo się cieszymy, że mogliśmy uczestniczyć w tym spotkaniu. Było bardzo ubogacające. Jednocześnie zadziwiło nas jak ciekawymi ludźmi są księża pracujący z nami i obok nas. Szkoda, że tak mało mamy okazji by korzystać z ich całego potencjału i tak często nie korzystamy z tych okazji, które mamy.

Słuchać Pana Boga
Wyobraźmy sobie randkę. Dziewczyna przychodzi do kawiarni trochę za wcześnie. Muzyka jest za głośna więc wkłada watę do uszu. Przychodzi chłopak, ale ona zapomina, że ma watę w uszach. On do niej mówi, ona nie słyszy. Czy w ten sposób może poznać chłopaka? Widziała go, więc wie jak wygląda. Ale czy to wystarczy?

Taką anegdotką rozpoczął ks. Maciejewski swoją konferencję w Pułtusku. Podkreślił, że w większości mamy zatkane uszy. Nie słuchamy i nie słyszymy Pana Boga i siebie nawzajem. Chcielibyśmy tylko mówić i zagadać - i siebie nawzajem, i Pana Boga. A trzeba słuchać ludzi, żeby wiedzieć kim są i czego chcą. Bo jeśli chłopak mówi ..kocham cię", a dziewczyna nie słyszy, to nie zareaguje odpowiednio. A jeśli on mówi "kocham cię, ale nie wyprowadzę się od mamusi"? To jeszcze gorzej.

Większość katolików nie czyta Pisma św. Jeśli zap\tać kandydatów do bierzmowania, kto choć jeden raz w życiu z własnej potrzeby i chęci otworzył Pismo Św., które dostał z okazji Komunii św. i przeczytał choć mały fragment, to tylko nieliczni podnoszą ręce. Dawniej nie można było kupić Biblii, więc ludzie jej nie mieli. Teraz przeważnie mają, ale nie czytają. Jeśli nie czytamy Pisma św., to nie znamy Pana Boga, nie znamy Jezusa Chrystusa.

Aby żyć prawdziwie po chrześcijańsku powinniśmy powierzyć Chrystusowi całe swe życie. Powiedzieć: Panem jest Jezus. Jak mamy oddać życie komuś kogo nie znamy.

Wyobraźmy sobie scenę. Idzie ulicą młoda kobieta. Podbiega do niej nieznajomy mężczyzna i prosi, żeby została jego żoną. Co zrobi kobieta? Zgodzi się? Chyba nie. Ucieknie, albo go spoliczkuje, albo powie: Nie znam Pana!

Jak można oddać życie Jezusowi, kiedy się nie wie, czego od nas oczekuje, co nam chce ofiarować. Nie czytając Pisma św., nie zna się Jezusa - dlatego nasze życie i nasze chrześcijaństwo jest takie nijakie.

Pięć palców trzyma Pismo święte

Weźmy do ręki Pismo św. Trzeba je trzymać wszystkimi palcami. Jeśli zabraknie jednego, łatwiej je upuścić. Jeśli braknie dwóch trudno je utrzymać, jeśli braknie więcej, Biblia wypadnie z ręki.

Do pięciu palców porównał ks. Maciejewski pięć obowiązków Katolika w stosunku do Pisma świętego.
1. Słuchać co Pan Bóg do nas mówi.
2. Czytać - codziennie choćby mały fragment. W ten sposób po jakimś czasie przeczytamy całe Pismo święte.
3. Studiować - zastanawiać się nad danym fragmentem. Czytać przypisy i fragmenty, do których nas odwołują.
4. Uczyć się na pamięć wybranych fragmentów. Można np. napisać sobie fragment na kartce i powiesić w widocznym miejscu, aby często do niego wracać. Znajomość fragmentów na pamięć pozwala je rozważać np. w drodze, czy w kolejce u lekarza. Pozwala też przywołać Słowo Boże w razie potrzeby.
5. Trzeba wreszcie wykonywać to co mówi Pismo święte. Ten warunek można porównać do kciuka. To tylko jeden palec, ale trudno bez niego cokolwiek utrzymać.

Studiując fragment Pisma świętego należy zadać sobie 5 pytań:
a. co w tym fragmencie jest o miłości?
b. przed czym on nas ostrzega? Jaki grzech wskazuje?
c. jakie wskazówki dla mojego życia on zawiera?
d. jaka jest jego centralna myśl?
e. czego nie rozumiem w tym fragmencie?

Jeśli już sformułujemy pytanie, należy je zapisać i poszukać odpowiedzi (w literaturze, na katolickich stronach internetowych czy też zapytać księdza, itp).

(Omówienia wszystkich konferencji dokonano napodst. notatek)

Obecnie dużo mówi się o konieczności tzw. edukacji permanentnej. Na studiach wyższych już zapomniano o tym, że można studenta nauczyć czegoś, co będzie wykorzystywał całe życie. Obecnie uważa się, że należy uczyć młodych jak samodzielnie zdobywać wiedzę, jak szukać informacji i jak zdobyte informacje samodzielnie wykorzystywać. W życiorysach, obecnie nazywanych c.v., często ważniejszą od zdobytych dyplomów jest chęć i zamiłowanie do uczenia się nowych rzeczy. Nic bowiem nie jest ustalone na stałe. Każda firma ma swoje metody i zasady, których nowy pracownik musi się nauczyć jeśli chce "dołączyć do zespołu". Nie ma też żadnej gwarancji, że zawód, który ktoś właśnie zdobył będzie potrzebny za l O czy 15 lat. Aby przetrwać dzisiejszy człowiek musi ciągle być gotowy na zmiany, na uczenie się czegoś nowego. Bez tego po prostu nie da sobie rady w życiu.

Podobnie jest z życiem religijnym. Mamy do poznania i przeżycia tak wielkie bogactwo, że życie jest za krótkie. A my często bazujemy na tym, czego dowiedzieliśmy się w szkole. To za mało. Wiedza szkolna z religii, nawet ta przygotowująca do Bierzmowania jest przystosowana dla umysłu nastolatka, który ma małe doświadczenie życiowe i jeszcze niewielką wiedzę ogólną.

Nieustannie dokształcający się dorosły Chrześcijanin zmienia się i musi uzupełniać też wiedzę religijną. Bez tego jego życie religijne uschnie jak niepodlewana roślina. Jesteśmy bombardowani nowymi wiadomościami ze środków przekazu, reklam, instrukcji obsługi itp. Nawet jeśli komuś się zdaje, że niczego nie studiuje i nie uczy się to jest nieprawda. Nic więc dziwnego, że potem wierzymy "ekspertowi" z TV, a nie Bogu. Bo niechcący przygotowaliśmy nasz umysł na spotkanie z tym "ekspertem", a ze spotkania z Panem Bogiem nie wynosimy nic, bo zaniedbaliśmy się i już do tego nie dorastamy.

Anna Kurtycz

Jezus jest moim Panem

21 listopada, w niedzielę Chrystusa Króla, na Mszy św. o 16°° nastąpiło uroczyste zawiązanie kręgu Kościoła Domowego w naszej parafii. Jego członkowie uroczyście przyjęli Chrystusa jako swojego Pana przez odmówienie specjalnej modlitwy. Nastąpiło to po rocznym przygotowaniu, w czasie którego pracowali nad Ewangelią św. Łukasza. Obecnie rozpoczęli nowy etap formacji. Przyjęcie Jezusa jako swego Pana jest elementem formacji w całym ruchu Światło-Życie i jest w zasadzie tylko podkreśleniem tego, co każdy Chrześcijanin powinien uczynić. Wszyscy mamy kierować się w życiu Ewangelią.

Zachęcamy wszystkie małżeństwa, które chciałyby poświęcić trochę czasu na pogłębienie swego życia religijnego, małżeńskiego i rodzinnego -przyjdźcie do Domowego Kościoła. Jego opiekunem w naszej parafii jest ks. Tomasz Mączyński.

Przynależność nie jest uciążliwa. Spotkania odbywają się raz w miesiącu w domach uczestników. Co miesiąc u kogoś innego. Można wiele spraw dopasować. Jeśli ktoś np. ma malutkie dziecko i trudno je zostawić lub zabrać ze sobą, to można się spotykać u niego w domu. Zasadą jest, że nie przyjmuje się wspólnoty wystawnie. Jest herbata, kawa, ciasto lub ciastka.

Raz w roku, w wakacje powinno się wyjechać na rekolekcje oazowe. Dzieci, mają tam świetną opiekę i towarzystwo swoich rówieśników. Jeśli ktoś nie może, to go też nie wyklucza. Nie ma znaczenia wiek, zawód, ani posiadania bądź nie, dzieci. Warunkiem jest uczestnictwo obojga małżonków i ślub kościelny.