Garść refleksji.

Jesień to czas rozmyślań i wspomnień. Tak pięknie zbiega się Uroczystość Wszystkich Świętych ze Świętem Niepodległości. Uświadomiłam sobie to tak naprawdę, kiedy zaczęłam ze studentami przerabiać materiały o uroczystościach i ceremoniach.

11 listopada jest jakby przedłużeniem wspominania Wszystkich świętych i Dnia Zadusznego. Przecież święto Niepodległości to nie tylko radość z odzyskania przez Polskę niepodległości ale także uczczenie pamięci wszystkich tych, którzy o Polskę walczyli i tych, którzy dla niej pracowali.

W krajach anglojęzycznych, szczególnie tych należących do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, 11 listopada jest dniem pamięci, w którym wspomina się koniec I wojny światowej i rzesze żołnierzy, którzy stracili w niej życie. Walki na froncie zachodnim I wojny światowej były straszne. Nigdy przedtem ani potem nie zginęło w jednej wojnie tak wielu żołnierzy.

W Ipre w Belgii wybudowano pomnik tym, którzy zaginęli na wojnie i nigdy nie zidentyfikowano ich ciał. Na tym jednym pomniku jest 55 tyś. nazwisk. Wspomnienia na zachodzie są pełne podziwu i czci dla bohaterów, ale przemieszane z przekonaniem o okrucieństwie i bezsensie wojny. Kiedy myślę o tym, wydaje mi się, że ci żołnierze zginęli na darmo. Bo o co w niej chodziło? Chyba nie o arcyksięcia Ferdynanda, który zginął w Sarajewie.

Piosenka napisana ku pamięci żołnierzy australijskich, którzy walczyli pod Gallipoli w Turcji opowiada o żołnierzu, który stracił w bitwie nogi, wrócił do Australii a po latach jest "zapomnianym bohaterem zapomnianej wojny." Nie wiem, czy łatwo młodym ludziom w Australii zrozumieć po co ginęli ich dziadkowie w Turcji. Bo po co? Aby bronić Brytyjskiego Imperium, którego dawno już nie ma? A czy to imperium było naprawdę zagrożone?

Myślę, że z nami jest inaczej. Polscy żołnierze walczyli o wolną ojczyznę, o wiarę, kulturę, język polski. Dlatego 11 listopada możemy być naprawdę dumni. Dla nas ta wojna była szansą, którą nasi przodkowie umieli mądrze wykorzystać.

Dlatego należy się im pamięć i hołd. Należą się one także naszym przodkom, spoczywającym tu na naszym cmentarzu. Oni nie stali z boku. Oni byli Polakami. Domagali się języka polskiego w szkole, kolportowali prasę niepodległościową, tworzyli szkoły, w których np. prócz ciesielstwa uczono języka i historii ojczyzny. W zaborze rosyjskim nie było swobody. Zakładano więc takie organizacje, na jakie im władze pozwoliły i pod ich szyldem gromadzono patriotów. Ochotnicza Straż Pożarna nie tylko gasiła pożary, ale pełniła ważną rolę oświatową i wychowawczą.

Dokumenty wymieniają nazwiska tylko tych szczególnie zasłużonych, jak książęta Radziwiłłowie, Zygmunt i Wanda Szaniawscy z Zegrzynka, dr Kędzierski z Serocka i Zgleniccy z Dębego. Jednak każdy z naszych przodków zasłużył się polskości, bo inaczej mówilibyśmy do dziś po rosyjsku. Po bohaterach czasów minionych zostały nam tylko wspomnienia i cmentarze. Przejdźmy się po cmentarzu i poczytajmy ile tam jest naszej polskiej historii.

Pierwszy raz w tym roku przerabiałam na zajęciach z angielskiego obchody Wszystkich Świętych. Studenci dodali mi otuchy kiedy zaczęli pytać jak jest po angielsku Msza św. i Czyściec. Naprawdę pięknie napisali o związanej z tym świętem tradycji, o potrzebie pamięci o zmarłych, o historii i modlitwie za dusze zmarłych. Pisali, że w Polsce dba się o stare nagrobki, o kwestach przeprowadzanych na cmentarzach na odnowienie zabytkowych pomników. Nawet niektórzy krytykowali fascynację zachodnim Halloween. Dobrze, że młodzi ludzie tak myślą. Bo jak napisał C.K. Norwid "Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć - tracą życie".

Anna Kurtycz