Czy to wypada na cmentarzu?

Cmentarz to miejsce poświęcone - drugi po kościele obiekt sakralny parafii. Spoczywają na nim nasi bliscy zmarli, jest to więc w pewnym sensie nasz drugi "dom". Co więcej, wszyscy tam kiedyś spoczniemy. Jak ostatnio bardzo podkreśla nasz ksiądz proboszcz, wiele ciał naszych zmarłych to prawdziwe relikwie. Bowiem wiele osób, które odeszły od nas do Pana to święci. Każdy kto został zbawiony jest świętym w niebie. To właśnie ich czcimy l listopada.

Od dawna wiemy, że nie wszystko wypada na cmentarzu. Wchodząc na cmentarz zdejmujemy nakrycie głowy z szacunku dla tego miejsca i naszych zmarłych. Nie wypada głośno śmiać się i krzyczeć. Nie jeździmy po cmentarzu rowerem itp. W uroczystość Wszystkich świętych cmentarz jest najludniejszym miejscem w każdej parafii. W kościele robi się pustawo, bo większość osób udaje się na Mszę św. na cmentarz.

Wszyscy chcemy kupić kwiaty i znicze, a więc wokół cmen-trza pojawiają się ich sprzedawcy. Jest to bardzo wygodne, bo nie trzeba ich przewozić. Dawniej chryzantemy sprzedawano tylko na targu w Serocku. Było to niewygodne, zwłaszcza, że mało kto miał samochód. Pamiętam jak wujek jeździł 50 kilometrów motocyklem wioząc kwiaty na grób swoich rodziców. Zawsze ubolewał, że nie daje rady przywieźć tyle ile chciałby postawić. Potrzebne są więc stoiska z kwiatami i zniczami przy cmentarzu.

W tym roku dało się zaobserwować jeszcze coś. Pojawiło się stoisko m.in. z obwarzankami, a nad nim unosiły się kolorowe balony. Wszystkich świętych zaczyna przeradzać się w festyn! Coś do jedzenia to może i dobry pomysł. Wielu ludzi podrużuje daleko. Na cmentarzu jest zimno, a uroczystości długo trwają. Ale balony? Mnie się wydaje, że to trochę nie wypada.

Owszem, nie sprzedawano ich na cmentarzu tylko obok, na przycmentarnym parkingu. Ale jeśli ktoś kupi balon dziecku, to przecież wejdzie ono z nim na cmentarz. Dziecko pomyśli, jakie fajne miejsce ten cmentarz. Balonik można kupić. Czy o to chodzi?

Pewnie, w czasie odpustu na parkingu koło kościoła jest pełno balonów. Tylko czy to jest to samo? Odpust to radosne święto. Od wieków łączył się z zabawą, z kupowaniem łakoci. A Uroczystość Wszystkich świętych, mimo jej radosnego charakteru w liturgii, w obyczajowości jest dniem powagi i zadumy nad życiem i śmiercią. Ponieważ jest dniem wolnym od pracy łączymy ją niejako z obchodami Dnia Zadusznego. A w Zaduszki to kiedyś nawet w kościele na Mszy św. nie śpiewano pieśni. A zresztą przychodzimy na cmentarz do zmarłych i ich pamięć wyciska łzy z oczu, nawet jeśli w sercu mamy nadzieję, że są w niebie.

Podobno w innych kulturach na cmentarzu, na grobach swoich bliskich, urządza się prawdziwe uczty. Ale u nas nigdy tak nie było i mam nadzieję, że nie doczekam takich czasów. Czasy się zmieniają, ja się starzeję. Może jestem "niedzisiejsza". Ale jednak te balony mi nie pasowały.

Anna Kurtycz