Powróćmy do naszej tożsamości.

Co jakiś czas publikowane są wyniki ankiet pytających o "twój autorytet", albo "kto jest dla Ciebie najważniejszy". Duszpasterze ubolewają, że niewielu ankietowanych odpowiada, że autorytetem jest Jezus Chrystus. Czy tzn., że nie jest On dla nas autorytetem?

Zapytałam samą siebie, jaką odpowiedź bym dała. Nie wiem, czy zaskoczona pytaniem wpadłabym na to, by nie szukać ważnej dla mnie osoby wśród ludzi żyjących wokół mnie. W sposób automatyczny oddzielamy życie codzienne, od "niedzielnej" wiary.

Żyjąc w środowisku prawie jednorodnym, gdzie czasem "nawet nie wypada nie być katolikiem", gubimy poczucie tożsamości katolickiej i chrześcijańskiej. Rozpływa się ona i niknie.

I często jest tak, że ludzie z rodzin od pokoleń katolickich zachłystują się nauką świadków Jehowy, czy Buddyzmem, w których "odnajdują" czytanie Pisma św. i medytację transcendentną. Idą na seanse spirytystyczne, a potem kręcąc z niedowierzaniem głowami mówią "coś jest".

Na spotkaniu Kół Żywego Różańca w Smardzewie bp Piotr Libera podkreślił, że najstarszą i najprostszą, a zarazem bardzo głęboką medytacją jest odmawianie Różańca. A nam się wydaje, że to takie nudne. Za to muzułmanin przesuwający swoje koraliki - o to jest ktoś. Jak ogoli głowę i zacznie wołać Hare Kriszna, o to dopiero ma tożsamość.

Powróćmy do naszej tożsamości. My nie jesteśmy byle kim. My jesteśmy Chrześcijanie - uczniowie Jezusa Chrystusa, który zmartwychwstał i żyje. On zwyciężył moce ciemności. A te wszystkie amulety, zaklęcia i wróżby należy wrzucić do śmieci.

Chrzest, który otrzymaliśmy ma większą moc od wszelkich innych mocy. Nam to jest niepotrzebne. My mamy swojąreligię. Tamto to jest staroświeckie, zmurszałe pogaństwo, które głupota ludzka próbuje nam wciskać bo ma w tym swój interes.

My, Chrześcijanie nie potrzebujemy pseudo-ochrony. Nas broni Moc Ducha Św. Staramy się w tym numerze pokazać różnice między prawdą i tym co głoszą różni fałszywi prorocy.

Od Redakcji