Dwie matki

Nie potrafię powtórzyć pięknych słów wypowiedzianych przez kaznodzieję nad trumną mamy księdza Jarka. Wyłonił się z nich obraz wspaniałej, prawdziwej matki, która Panu Bogu powierza wszystkie sprawy, przede wszystkim swoje dzieci. Nie znaliśmy osobiście śp. Jadwigi, a jednak łzy stanęły w oczach. Wtedy przypomniałam sobie o innej matce kapłana - matce ks. Jerzego Popiełuszki, która dożyła beatyfikacji swojego syna.

Na pewno pani Marianna bardzo cierpiała, kiedy jej syn został zamordowany. Ale z różnych relacji wiemy, że od początku zdawała sobie sprawę z tego co naprawdę się stało. Wiedziała, że jej syn oddał życie za Chrystusa. Ona oddała syna Bogu na podobieństwo Matki Bożej. która stała pod krzyżem, cierpiała, ale też najlepiej ze wszystkich rozumiała sens tego co się stało. Ona też złożyła ofiarę Panu Bogu.

Co czuła Marianna Popiełuszko uczestnicząc w beatyfikacji syna? Trudno sobie wyobrazić. Jednak czy należy jej współczuć? Na pewno nie. Trzeba jej raczej zazdrościć. Myślę, że każda matka niepokoi się o przyszłość swoich dzieci - co z nich wyrośnie, czy nie zejdą na złą drogę? Ks. Jerzy był wiemy do końca. Czy może być większa radość dla matki? Zginął. Ale nie w wypadku po pijanemu. Świadomie oddał życie za wiarę. Wszyscy zgodnie uznali, że jest świętym.

Mszę św. pogrzebową śp. Jadwigi Borek odprawiał jej syn. Na pewno radowała się w drodze do nieba, że nie zmarnował życia, że jej modlitwy nie poszły na marne, że wytrwał.

Módlmy się o wszystkie nasze dzieci, aby wzorem dla nich były święte matki i wierni synowie.

Anna Kurtycz