Rekolecje w Sikorzu

Od 5 do 9 lipca członkowie Domowego Kościoła z naszej parafii uczestniczyli w rekolekcjach ORAR I stopnia (Oaza Rekolekcyjna Animatorów Rodzin). I stopień oznacza, że były to rekolekcje dla osób początkujących w ruchu. Ich tematyka obejmowała podstawowe informacje o ruchu Światło-Życie i jego gałęzi jaką jest Domowy Kościół. Jednak nie wszyscy uczestnicy byli początkujący. Na rekolekcje przyjechali także małżonkowie należący do ruchu od lat, pragnący przypomnieć sobie treści I stopnia, lub po prostu wziąć udział w rekolekcjach bo pasował im termin i miejsce.

W rekolekcjach wzięły udział 24 małżeństwa wraz z dziećmi. Rekolekcje prowadzili ks. Zbigniew Milczarek (z parafii św. Józefa w Pułtusku) oraz Ewa i Piotr Przedpełscy z Golubia-Dobrzynia. Stroną organizacyjną zajmowali się Renia i Darek Borkowscy z Rypina (obecnie para diecezjalna diecezji płockiej). Były trzy osoby opiekujące się dziećmi i dwóch animatorów muzycznych. Razem było 82 osoby.

Uczestnicy rekolekcji przybyli z diecezji płockiej (Ciechanów, Golub-Dobrzyń. Płońsk, Proboszczewice, Rypin, Żuromin, Zegrze) oraz z innych diecezji (Warszawa, Poznań, Kraków, Myślenice, Bełchatów, Łódź, Chełmno). Mieliśmy też nie tylko różny staż w Domowym Kościele, ale także różny staż małżeński od roku po kilkadziesiąt lat. Były małżeństwa, które przywiozły ze sobą wnuczęta.

Dzień rozpoczynała o 730 Jutrznia (dzieci mogły pospać trochę dłużej). O 8°° było śniadanie, o 930 dzieci szły na zajęcia do Diakonii Wychowawczej, a rodzice na konferencję, spotkania w grupach i szkołę modlitwy. Podzieleni byliśmy na 4 kręgi po 6 małżeństw. O 13°° dzieci wracały do rodziców i razem jedliśmy obiad. Następnie była przerwa do 1530 - czas na spacer, spotkania towarzyskie, zakupy i inne. Po południu dzieci miały godzinę zajęć z wychowawcami, a rodzice wykład o ruchu Domowego Kościoła. Wszyscy spotykaliśmy się na Mszy ś w., po której była kolacja. Po kolacji był pogodny wieczór - wspólne zabawy towarzyskie, ognisko itp. Dzień kończyliśmy adoracją Najświętszego Sakramentu i Apelem Jasnogórskim.

Atmosfera była bardzo rodzinna. Mimo, że rekolekcje trwały tylko 4 dni, bardzo szybko nawiązaliśmy znajomości. Wspólna wiara, Jezus Chrystus, naprawdę sprawia, że ludzie są braćmi i nie ma znaczenia, że widzą się po raz pierwszy. Różnice wiekowe też nikomu nie przeszkadzały.

Dzieci też szybko się dogadały. Były w różnym wieku od kilku miesięcy do 12 lat. W czasie zajęć oprócz zabawy uczyły się piosenek, które śpiewały na Mszy św., oraz przygotowały dary - kwiaty i serduszka z obietnicami dobrych uczynków.

Na zakończenie była tzw. modlitwa wstawiennicza. Ksiądz i dwa małżeństwa (prowadzący rekolekcje i para animatorska) modlili się osobno nad każdą rodziną przed Najświętszym Sakramentem. Było to dla wszystkich duże przeżycie i doświadczenie bliskości Chrystusa. Na zakończenie rekolekcji każda rodzina otrzymała świecę, którą będziemy zapalać w czasie modlitwy rodzinnej w domu.

Udział w rekolekcjach był dla nas pięknym doświadczeniem. Spotkaliśmy tak wielu ludzi kochających Jezusa Chrystusa, którzy pragną doskonalić swoje chrześcijańkie małżeństwa i rodziny. Można było wymienić się doświadczeniem pracy dla parafii, życia duchowego, wychowania dzieci, itp.

Uderzyła mnie niesamowita harmonia panująca w Domowym Kościele. Wszyscy są razem - mąż, żona, dzieci. Bardzo wiele dowiedzieliśmy się o tym jak pogłębiać codzienne rodzinne i małżer.ikie życie. Ostatnio w mediach wiele słyszymy o tzw. równouprawnieniu kobiet. Dąży się do ustalenia tzw. parytetu w życiu publicznym. Małżeństwo od wieków realizuje tę zasadę - równego udziału mężczyzn i kobiet. Do śpiewania psalmów w czasie Jutrzni było po równo męskich i żeńskich głosów.

Wspaniałe jest też to. że obecność w rodzinie nawet bardzo małych dzieci nie uniemożliwia uczestniczenia w rekolekcjach i spotkaniach. Czy nie jest często tak. że młodzi rodzice, lub jedno z nich. nie jadą na Mszę św. w niedzielę i zostają z żalem w domu, bo trzeba przecież opiekować się dzieckiem? Tutaj starszymi dziećmi opiekowała się diakonia wychowawcza, a całkiem malutkie spały w wózeczkach na zajęciach obok rodziców, albo spokojnie ssały pierś mamy. Nikomu też nie przeszkadzał płacz lub gaworzenie dzieci w czasie zajęć i na Mszy św. Dzieci to normalne zjawisko w Kościele.

Przekonaliśmy się jeszcze raz, że warto należeć do Domowego Kościoła. Zapraszamy wszystkich chętnych.