Odśnieżanie - Niektórzy potrafią - innym się nie chce - jeszcze inni przy tym nie myślą

Pośnieżyło i pomroziło nam w tym roku. Zupełnie jakby pogoda chciała skomentować światowy szczyt w Kopenhadze, na którym dyskutowano o tym, jak zwalczyć globalne ocieplenie. Mróz potrafi dokuczyć, ale śnieg chyba jeszcze bardziej daje się we znaki. A ten z początku stycznia nawet na bałwana i na śnieżki się nie nadawał, był sypki, zmarznięty i tworzył potężne zaspy.

I oto wszyscy mieli nowy temat - odśnieżanie. Jedni odśnieżają tylko swoje podwórko, inni muszą dbać o ulice i wszelkie miejsca publiczne. Ci drudzy mają dużo pracy w taki śnieg, ale jest to jednak ich praca zawodowa i za to im płacą. Ci zaś, co korzystają z ich pracy mają prawo oczekiwać, że będzie wykonana z głową. Wszyscy płacimy podatki. Nie wiem, czemu należy przypisać liczne w tym roku przykłady niedoskonałego wykonania pracy - czy to bezmyślność ludzi, czy nieżyciowe przepisy.

Od Zegrza do Karolina mamy teraz prawie autostradę. Wzdłuż drogi 61, za ekranami dźwiękochłonnymi, biegnie tzw. droga serwisowa, którą jeżdżą wszyscy mieszkańcy Borowej Góry, Jadwisina i Stasiego Lasu. Po dużych opadach śniegu jest ona w gorszym stanie niż wiele bocznych ulic. Jak dowiedzieliśmy się w Zakładzie Budżetowym w Serocku drogi serwisowe odśnieża Generalna Dyrekcja i oczywiście dba bardziej o drogę główną. Trudno. (Po trzech dniach od opadów śniegu, a dzień po naszej interwencji u Burmistrza Serocka trochę odśnieżyli -zdjęcie na dole).

Przy drodze 61 są jednak przystanki, kładki, chodniki - ścieżki rowerowe), które są już odśnieżane przez organy lokalne. Nasze przykłady pochodzą ze Stasiego Lasu.

Przystanki autobusowe -czysta rozpacz. Metrowe góry śniegu zepchniętego przez pługi z drogi głównej zagradzały dostęp do autobusu. Cóż z tego, że chodnik przy przystanku pięknie odśnieżony (kawałek chodnika ok. 10 m wiodący donikąd, kończy się w zaspie), kiedy drzwi autobusu nie można otworzyć. Owszem, wykopano w nasypie przejście na szerokość szpadla. Czy kierowca "trafi do celu"? Pół biedy jeśli jest widno i w przejściu ktoś czeka, to ma taką szansę. Kiedy jednak na przystanku o zmroku nikt nie czeka, to wysiadający z autobusu musi nurkować w zaspę. Po dwóch tygodniach, po czyjejś interwencji u Straży Miejskiej, odśnieżono zaspę szerzej. Nie można było pomyśleć od razu? A gdzie kontrola wykonanej pracy?

Kładkę, którą prowadzona jest także ścieżka rowerowa, odśnieżono do końca kładki, ale przejście z kładki do przystanku i chodnika już nie. Wieczorem wyglądało to tak jakby na chwilę przerwano pracę by trochę odpocząć. (W miejscu newralgicznym, gdzie zbiegały się drogi z kładki, przystanku i przejścia przez jezdnię, chodnika nie odśnieżono, za to z drugiej strony przystanku odśnieżono chodnik donikąd).

Droga serwisowa w bardzo złym stanie, ledwie przejezdna, chodnik (ścieżka rowerowa) odśnieżona po pierwszym opadzie śniegu, (po drugim i trzecim już nie -ostatnie zdjęcie), natomiast pomiędzy nimi komunikacji brak. Metrowa hałda śniegu uniemożliwia wejście z drogi na chodnik.

Drogą jeżdżą samochody, na pojedynczą szerokość, bez możliwości wyminięcia. Pieszy może tylko uskoczyć w śnieg. Trzeba przejść ze 200 metrów do prywatnej bramy, którą właściciel dokładnie oczyścił. Uff, nareszcie na chodniku, bezpiecznie. Ale to nie koniec. Chodnikiem (nie odśnieżonym) nie idzie się jednak bez końca. Trzeba z niego zejść i skręcić gdzie trzeba. Kończy się on jednak na metrowej zaspie. I jak tu z niego zejść? Trzeba zanurkować w głęboki śnieg i wyjść na środek drogi. A zakręt? lepiej już po nim iść niż jechać. Gruba warstwa przemielonej mazi gwarantuje niekontrolowany poślizg.

Wiem, że odśnieżanie to ciężka praca, że na drogach krzyżują się odpowiedzialności różnych służb i organów. Ale po co odśnieżać chodniki prowadzące w zaspę? Przy każdej robocie trzeba myśleć. Odśnieżanie to służba publiczna. Odśnieża się po to, aby ktoś mógł bezpiecznie przejść czy przejechać. Można było w opisanych przypadkach mniejszym wysiłkiem zrobić więcej pożytku. Największy śnieg spadł na początku stycznia. Wiele miejsc już zostało oczyszczonych. Przejście z chodnika przez drogę do Karolina czeka wiosny. Tylko wtajemniczeni znają wyboistą ścieżkę, którą sami musieli sobie wydeptać w zwałach zmarzniętego śniegu.

Anna Kurtycz