25 marca 2011 r. - Dzień świętości Życia

TAK dla życia! - Marsz dla Życia i Rodziny Łomża 2011 r.


25 marca 2011 r. - Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, Dzień Świętości Życia... Kocham ten dzień, bo jest w nim tyle miłości Pana... tyle Jego Miłosierdzia... i tyle pokory. Kiedy w piątek rano wstałam ogarnęła mnie ogromna fala radości, takiej, że trudno było ją pomieścić... pomyślałam: dziś wielu ludzi wyjdzie na ulice, aby wykrzyczeć całemu światu: Kocham życie! Pojawiła się jednak we mnie bardzo przyziemna wątpliwość: będzie padać! Pomyślałam: no cóż... kiedy Jezus umierał niebo płakało... dziś jest kolejny piątek Wielkiego Postu... czy może być inaczej? Panie, jeżeli Ty będziesz chciał, abyśmy tę Drogę Krzyżową - Marsz dla Życia - przeżyli w strugach deszczu... to mogę tylko z miłością pochylić się nad Twoją wolą! Mogę z wiarą prosić... ale niech będzie jak Ty chcesz! Mimo tego, że gdzieś myśl o pogodzie ciągle mi towarzyszyła byłam pełna ogromnej radości i pokoju.


Jednak odezwała się we mnie taka normalna, kobieca troska - pomyślałam: jestem jak ta Marta... Zadzwoniłam do ks. Darka i powiedziałam: może wyjdziemy bez transparentów?... szkoda, aby zniszczyły się na tym deszczu. Ksiądz powiedział krótko: wychodzimy z transparentami. Oczywiście wątpliwości schowałam w kieszonkę, a w sercu pojawiła się myśl: Marto, Marto... troszczysz się i zabiegasz o zbyt wiele. Kiedy na koniec Marszu stałam w prezbiterium czekając aż wszyscy wejdą, nie mogłam wyjść z podziwu... Ludzie szli i szli, a Katedra wypełniała się transparentami, było ich bardzo dużo, niesione ponad głowami. Powiem szczerze, że była to niezła lektura. Czytałam te wszystkie treści z zapartym tchem, a słowa te zapadały coraz głębiej do mojego serca. Radość była ogromna, w pewnym momencie pomyślałam... Ale mnie dzisiaj napełniasz... i jest to na pewno Twoja radość i Twój pokój!


Ale po kolei. Parafia Bożego Ciała... Ks. Bp. Tadeusz Bronakowski w asyście wielu kapłanów sprawuje Najświętszą Ofiarę. Tajemnica Eucharystii zachwyca do granic możliwości. Uwielbiam i kocham Jezusa, który zasłaniając się osobą kapłana, dla mnie sprawuje Ofiarę Mszy Świętej. Po skończonej Liturgii, niosąc w sercu Jezusa, wychodzimy na ulice naszej Łomży. Jest zimno i pada, wręcz sypie śnieg na zmianę z zimnym deszczem. Na ulicy kałuże wody... pomyślałam.. no to Panie, masz teraz swoją drogę krzyżową - dzięki za takie warunki i taką pogodę... bo co to za trud przejść sobie "turystycznie" w procesji za Krzyżem?


Ogromny Krzyż spoczywa na barkach ludzi... powoli ruszamy. Cała Droga Krzyżowa jest krzykiem nienarodzonego dziecka - maleńkiej dziewczynki skazanej na śmierć... Razem z Jezusem niesie krzyż, razem z Nim idzie na Golgotę, aby umrzeć... w łonie swojej matki. Jej błagalny cichy krzyk przenika serca: Mamo, dlaczego mnie nie chciałaś? dlaczego mnie nie pokochałaś? Tato, jesteś odpowiedzialny za moją śmierć... moja krew jest na twoich rękach. Jesteś odpowiedzialny za moją mamę, którą nakłoniłeś do zabicia mnie... albo zimny i obojętny pozostawiłeś ją samą... pozwoliłeś, aby słyszała kpiny, widziała spojrzenia pełne pogardy...


Dziecko idące na śmierć przedwcześnie i niesprawiedliwie... jest wymownym świadkiem... Zrodziła się we mnie myśl: ile niewinnych istot musi poświęcić swoje życie, aby usprawiedliwić niczym nieskrępowany seks, który nic wspólnego nie ma z miłością.... Każdego dnia w skutek aborcji, w Europie, co 11 sekund ginie jedno dziecko, a dziennie ok. 7,5 tysiąca! Na całym świecie w ciągu godziny ginie 5.000 dzieci, a w ciągu dnia 120.000! Statystyka zatrważająca!!!


A in vitro? - Drogi przyjacielu, może będziesz na mnie krzyczeć: Przestań się czepiać! Przecież tu tylko o samą miłość chodzi! Przecież my chcemy powołać na świat dziecko... tak bardzo upragnione! tak bardzo wytęsknione! Dziecko, którego nie możemy mieć w naturalny sposób! To już ci odpowiadam: A wiesz ile przy tym ginie innych istnień ludzkich - twoich dzieci? Posłuchaj świadectwa pewnego ojca, które wypowiedział podczas sesji poświęconej tematowi sztucznego zapłodnienia: www.pro-life.pl


"Myśleliśmy, że napięta sytuacja między mną i żoną po urodzeniu dziecka poprawi się. Mieliśmy nadzieję na spokój w rodzinie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Cały proces osiągnięcia celu, jakim było poczęcie i urodzenie się dziecka nie zbliżył nas do siebie, ale spowodował, że zaczęliśmy się od siebie jeszcze bardziej oddalać. Techniki, jakimi posługiwali się lekarze dla przeprowadzenia badań, jak również implantacji pozostawiły bardzo przykre wspomnienia, czego skutkiem są ogromne straty w naszym małżeństwie. Proces hodowli człowieka nie przypomina w niczym intymności, która towarzyszy aktom małżeńskim. Nikt nam wcześniej nie powiedział, nie uświadomił, co nas czeka.

Mimo że cieszymy się oboje z tego, że posiadamy dziecko, którego bardzo pragnęliśmy, to jednak niesmak, który pozostawiły po sobie te przeżycia powoduje, że nie jest to pełnia radości i szczęścia. Każdego dnia mam wyrzuty sumienia, że gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 naszych dzieci, które być może będą żyły, a może zostaną zabite."


Zmasakrowane łono, z którego wyciąga się zmiażdżone ciało maleńkiego dziecka - bez żadnego znieczulenia, bez cienia współczucia, bez jednej łzy, bez pogrzebu... ty wiesz, że duszy zabić nie możesz? Ciało tak... ale dusza spoczywa już w ramionach Ojca. Nigdy już nie zapomnisz o swoim aniołku, który mógł dać ci tyle szczęścia... już nigdy... nawet jeżeli urodzisz wiele innych dzieci. Tak po ludzku... strata nie do odrobienia... dlatego rzuć się w z ogromną ufnością w Boże Miłosierdzie - to jedyna droga, aby dalej żyć.


In vitro... słyszałeś co powiedział ten ojciec. Masz jeszcze jakieś wątpliwości? Chcesz się przekonać na własnej skórze? Nie radzę eksperymentować...


Kiedy dotarliśmy do Katedry, wielki Krzyż niesiony na ramionach ludzi spoczął na stopniach prezbiterium... przyglądałam się obrońcom życia... przemoczeni przez deszcz, ale jakże szczęśliwi! Jednak warto było podjąć trud wędrówki. Każdy z obecnych mógł podjąć Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. I pomyślałam: przyjmij Panie modlitwę w intencji dziecka, nad życiem którego toczy się debata... a w zasadzie już został wydany wyrok!


Tak niewiele trzeba... codziennie z wielką miłością odmawiany 1 dziesiątek różańca i krótka modlitwa w intencji dziecka... może jakieś dodatkowe postanowienia? 9 miesięcy - tyle ile trwa okres prenatalny... ale później - jakaż radość z narodzin! Duchowa Adopcja nie tylko chroni dziecko. Skutecznie leczy głębokie zranienia wewnętrzne spowodowane grzechem aborcji. Pozwala matkom odzyskać wiarę w miłość Pana, przynosząc pokój ich sercom. Bo tylko On jest w stanie dotknąć i uzdrowić tak głęboką ranę! Uważam, że osoba, która podejmuje się trwania na modlitwie za dzieciątko, którego życie jest zagrożone zyskuje więcej niż myśli... poprzez systematyczną modlitwę walczy z egoizmem, odkrywa radość odpowiedzialnego rodzicielstwa, dostrzega miłość i dar płodności oczyma samego Boga.


Kiedy poprosiłam Anię o świadectwo, zgodziła się natychmiast, bez żadnych pytań. Posłuchaj proszę tego, czego doświadczyła:


"Nazywam się Ania. Duchową adopcje podjęłam w duchu wdzięczności za własne życie, które było zagrożone. Jednak chcę podzielić się wydarzeniem z 2008 roku, kiedy to zrezygnowałam z podjęcia się modlitwy w obronie zagrożonego życia. Zdecydowałam, że ten rok odpocznę. Było to zwyczajne lenistwo. Jednak tydzień po 25.03, zadzwoniła do mnie bratowa, czy mogę modlić się za jej przyjaciółkę, która nie chce urodzić dziecka. Była spanikowana i bardzo przejęta sytuacją. Nie mając wymówki, zgodziłam się. Choć pytałam dwie koleżanki, czy nie podjęłyby się jej, każda już modliła się za dzieciątko duchową adopcją. Tydzień czy dwa tygodnie później, zaczęły targać mną pokusy, by zrezygnować. Jeszcze nigdy nie spotkały mnie takie trudności, męczyłam się okrutnie modląc za to dzieciątko. Brat, nie wiedząc o mojej rozmowie z jego żoną, powiedział mi imię matki oraz to, że w ostatnim czasie wiele ona uczyniła, by znaleźć, kupić środki wczesnoporonne. Nie udało się jej, a ja kontynuowałam modlitwę już bez większych przeszkód. Zrozumiałam wtedy też skąd moje trudności w dotrzymaniu przyrzeczenia.

Parę miesięcy później, gdy nadszedł czas rozwiązania, ciąża znalazła się w zagrożeniu. Myślałam, że już niedługo koniec modlitwy, gdy trzeba było ją przedłużyć, aż do urodzenia dziecka. Na świat przyszła dziewczynka. Śliczna, spokojna i pogodna Zosia. Matka jeszcze raz musiała zawalczyć o dziecko, gdy okazało się, że grozi mu poważna choroba. Dziś mija 18 miesięcy. Dziewczynka jest zdrowa, a matka cieszy się jej życiem.

Po raz pierwszy od kiedy podejmuję dzieło duchowej adopcji, znam imię matki i dziecka, a nawet znam matkę i dziecko. Poczytuję to za łaskę Bożą i potwierdzenie jak ważną modlitwą jest ta, która broni życia nienarodzonego. Chwała Panu!"


Tak dla Życia! i Kocham Życie! Zwyciężamy Miłością! Otoczmy troską Życie! Brońcie Życia, nie traćcie otuchy! - JP II... wiele myśli, wiele wspaniałych treści przyniósł ten Marsz. Ogromne świadectwo! Zachwycona byłam młodzieżą, która bardzo licznie wzięła udział w tym zamanifestowaniu swojego TAK dla życia. Szczególnie dziękuję młodzieży z KSM. Jesteście piękni! Dziękujemy wszystkim obrońcom życia... pogoda niezbyt sprzyjająca, ale Was to nie zraziło. Miałam wrażenie, że było nas więcej niż w tamtym roku. Chwała Panu! WSZYSTKIM osobom zaangażowanym , którzy pomogli i zrobili wszystko, aby ten Marsz się odbył - z serca wielkie: Bóg zapłać!


Wszystkim Kapłanom, którzy z ogromnym zaangażowaniem włączyli się w organizację Marszu, Wyższemu Seminarium Duchownemu w Łomży, Wspólnotom, które wykonały transparenty, czynnie włączyły się w oprawę Liturgii i chętnie podjęły się niesienia Krzyża, służbom porządkowym - Grupie Ratowniczej, młodzieży, która nie patrząc na kałuże i mokre buty - grała i śpiewała na chwałę Panu! Wszystkim, którzy otworzyli swoje serca i przyczynili się do tego, aby Marsz wyruszył już po raz drugi ulicami naszej Łomży - serdeczne: Bóg zapłać!


Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen!


Agnieszka Frydrych