czwartek, 11 sierpnia 2011

"Panie, ile razy mam przebaczyć..." Mt (18,21-19,1)


"Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy AŻ(!) siedem razy?"


Oj Piotrze... dobre pytanie. Bo ja mam taki sam problem. No bo, ile razy można przebaczyć komuś kto prawie nieustannie krzywdzi?... A Ty Panie jak zwykle... odpowiadasz dając do myślenia... " Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy" . Teraz to chyba trochę przesadziłeś?.... NIE!!! Ty mówisz całkiem poważnie: ZAWSZE MASZ PRZEBACZAĆ. Koniec kropka. No dobrze Panie, Ty wiesz najlepiej...


...Kiedy myślę o przebaczeniu idę powoli w stronę Golgoty... spoglądam na Krzyż.


Tutaj to dopiero jest niesamowita szkoła przebaczenia. Patrzę na tych, którzy odzierają Cię z szat i bezlitośnie przybijają do ramion krzyża... wśród nich niestety widzę przede wszystkim siebie... bo każdy mój grzech, każdy brak przebaczenia, mocniej i mocniej wiąże Ciebie z krzyżem... Dotykam krzyża... Twoja Krew .... oczyszczająca... spływa na moje dłonie... przytulam Twoje zranione stopy... i słyszę uzdrawiające, wyzwalające: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Niezła szkoła przebaczenia... Teraz rozumiem dlaczego mam nieustannie przebaczać... nawet najgorszą krzywdę i najboleśniejsze zranienia.. teraz już wiem...


Ogromnym złem jest brak przebaczenia. Nawet myśl, która oddziela mnie od mojego brata i powoduje, że w jakiś sposób nie chcę mieć z nim do czynienia... domaga się przebaczenia i uzdrowienia. Drogi Przyjacielu, a może warto pierwszemu wyciągnąć dłoń do osoby, która nieprzychylnym wzrokiem patrzy na ciebie. A może warto... Kiedyś do Ojca Jamesa przyszedł człowiek, który od 17 lat nie chodził do kościoła. Powiedział, że zerwał kontakt z kościołem przez pewnego kapłana, który go skrzywdził... Rozmowa była długa.... W pewnym momencie O. James ukląkł przed tym mężczyzną i poprosił o przebaczenie. "Ojcze, ale dlaczego? Przecież Ojciec mi nic nie zrobił". Ojciec poprosił o przebaczenie w imieniu tamtego kapłana. Niemalże natychmiast serce tego człowieka zostało dotknięte... przebaczeniem. Wrócił do kościoła, stał się gorliwym naśladowcą Pana. Po pewnym czasie odszukał tego kapłana... przebaczył. To przebaczenie z kolei tak dotknęło serca tego księdza, że całkowicie zmienił swoje życie.


Tak sobie myślę: przebaczenie to cudowna Boża moc, która dotyka tak głęboko, że potrafi czynić cuda... przemianę ludzkich serc. Pewnie mi powiesz: "Nie jest łatwo przebaczyć..." jeżeli tak, to masz tylko jedno wyjście: wracaj pod krzyż i tam nieustannie kontempluj Jezusa przebaczającego, ucz się od Niego i proś o to, aby uzdolnił cię do przebaczenia. Z Nim, nawet trudne przebaczenie jest możliwe.


Często tak bardzo pilnujemy się, aby nie zgrzeszyć, nie popełnić tego, czy tamtego grzechu... A często nie zwracamy uwagi na to, że nagle do serca zakradnie się podstępna myśl, która odsuwa nas w jakiś sposób od drugiego człowieka... myśl, która powoduje, że zaczynamy "szufladkować" innych... w naszym sercu tworzy się jakaś bariera, która nie pozwala z miłością patrzeć na brata. To już jest sygnał, że nasze serce potrzebuje przebaczenia.


Bardzo dotknęło mnie dzisiaj zdanie z Ewangelii, mocne... jak zawsze: "Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu". Jak ciężkim zatem grzechem musi być brak przebaczenia....


Panie, ucz mnie przebaczenia, proszę. Nie siedem, nawet nie siedemdziesiąt siedem razy... ale zawsze. Po to, aby brak przebaczenia nie niszczył, nie oddzielał mnie od Ciebie w żaden sposób.


Agnieszka Frydrych