niedziela, 18 września 2011

Optyka Boga jest całkiem inna niż nasza - na szczęście:)


Oj Izajaszu... trafiłeś w samą 10! Twoje rady zapadły mi głęboko w serce (Iz 55,6-9) "Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko". Gdy czytam tę życzliwą prośbę i zarazem radę, słyszę zdanie, które Pan wypowiedział do Izraela... "poznacie co znaczy, kiedy się oddalę". W kontekście tych słów Izajasz naprawdę dobrze radzi:) Pan daje się znaleźć, kiedy Go szukasz. Przychodzi kiedy Go wzywasz. Powiem więcej drogi Przyjacielu - On nigdy Cię nie opuszcza... to tylko ty niestety odchodzisz... A kiedy odchodzisz i próbujesz żyć na własny rachunek... masz do Niego pretensję, że cię zostawił, że się "oddalił". Trochę to niedorzeczne, nie sądzisz? Tak, Pan może milczeć... ale NIGDY cię nie zostawia i NIGDY cię nie opuszcza! Przysyła ci codziennie tysiące znaków swojej obecności... a ty mówisz: przypadek, tak zwany zbieg okoliczności. Nie! Nie ma przypadków. Zdejmij klapki z oczu i zobacz. Jezus jest absolutnie blisko ciebie, najbliżej jak się da, takiej bliskości nie jesteś sobie w stanie wyobrazić.


Tak, już słyszę twoje pytanie: co zrobić aby się z Nim nie minąć, nie lekceważyć znaków Jego obecności i miłości? Izajasz (jest dla mnie jak Brat - zawsze ma gotową odpowiedź) mówi: "(...) Porzuć swą drogę i swoje knowania. Nawróć się do Pana, a ten się nad tobą zlituje , i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu". Z uwagą, w świetle Bożego Słowa przyjrzyj się drodze, którą podążasz... Ostatnio na katechezie zadałam pytanie młodym ludziom: czy ty chcesz być świętym? Wielu z nich odpowiedziało z entuzjazmem: TAK, chcę! Ale kilkoro z nich z zacięciem w głosie powiedziało: NIE, nie chcę... Ze smutkiem na nich patrzyłam... posypały się kolejne teksty: a po co się modlić? Po co chodzić do kościoła? Miałam ochotę stanąć przed rodzicami tych dzieci i zapytać: modlisz się ze swoim dzieckiem? Czy twój syn widzi jak klękasz do kratek konfesjonału? Dlaczego wypychasz swoją córkę do Komunii Świętej jak sam nie korzystasz z tego daru? Dlaczego w końcu nie chcesz żyć tak, aby dziecko mogło i zechciało pokochać świętość? Kiedy miałam w głowie tysiące myśli... zobaczyłam bardzo smutne oczy, zacięte usta... które przed chwilą wypowiedziały: nie chcę być święty, nie chcę się modlić... nie mam czasu. Tacy... mali-starzy... zmęczeni życiem już u jego startu...


A Pan dziś mówi: "Szukaj Mnie, pozwalam się znaleźć, wzywaj Mnie - jestem blisko". Szukanie Jezusa pozwala zmieniać, porządkować swoje życie. Wezwanie Izajasza: "Porzuć swoją drogę", swoją nieprawość i swoje "knowania" jest konieczne do tego, aby wejść na drogę wewnętrznego uzdrowienia. Czy wiesz drogi Przyjacielu, że za każdym razem kiedy wzywasz imienia Jezus, On natychmiast przychodzi? Noszę w sobie ogromną wdzięczność dla Pana, za to, że każdego dnia na nowo, od początku mogę się nawracać. Mogę porzucić grzech i wiem, że Pan przychodzi z przebaczeniem... bez względu na to, co by to nie było. Zawsze! Wierność Pana jest niesamowita! Przychodzi jako Baranek w każdej Eucharystii. Ale nie jako ktoś, kto nie wie czego chce. Nie jako ktoś, kto ze zwieszoną głową poddaje się i mówi: "róbta ze mną co chceta". (Nawet komputer podkreślił mi na czerwono te słowa, bo są one nie do przyjęcia) Jezus jest pewien! Jest pewien tego co robi! Stanowczy, 100% męskości, Człowieczeństwa! 100% Bóstwa! Mówi: oddałem za ciebie życie. Nie ma niczego co mogłoby Mnie od ciebie oderwać. Dlaczego jeszcze zwlekasz? Jestem przy tobie, nawet wtedy jak wydaje ci się, że cię opuściłem. Wtedy tym bardziej przy tobie jestem! 0twórz oczy, otwórz swoje uszy, oddaj mi swoje serce... nawet jeżeli w jakiś sposób czujesz się zbrukany... zanurz się w Moim przebitym boku, ukryj się w Moich ranach... Ja już dawno ci przebaczyłem. Wraz ze Mną do krzyża został przybity każdy twój grzech... ten, który już popełniłeś, ale i ten który dopiero popełnisz... każdy...


"Bo myśli moje nie są myślami" twoimi, ani twoje "drogi moimi drogami, mówi Pan". No właśnie... ale nie patrz z pesymizmem drogi Przyjacielu na to Boże słowo, bo wbrew pozorom jest ono błogosławione:) Jak czytam te słowa to jestem Panu bardzo wdzięczna... za to, że zupełnie inaczej jak ja, patrzy On. Całe szczęście! Jakże Boża optyka jest inna od ludzkiej! A dlaczego? Odpowiedź jest cudna:) niosąca optymizm i radość. Czy wiesz, że jesteś Jego wybranym umiłowanym dzieckiem? Jezus tak właśnie na ciebie patrzy: najbardziej umiłowana, bliska osoba, za którą On oddał swoje życie. Dotarło to w końcu do ciebie? Odkupił cię swoją drogocenną Krwią! Uwielbiam moment Przeistoczenia, szczególnie jak kapłan podnosi Kielich. Czuję się wówczas zanurzona w tym Kielichu.. i obmyta Najświętszą Krwią... za każdym razem kiedy jestem na Eucharystii jest to nowe doświadczenie... bo to po prostu się dzieje... za każdym razem..na nowo.


Nie słuchaj oskarżyciela, który próbuje wcisnąć ci kit jaki to ty jesteś do niczego! Pamiętaj, Boża optyka jest zupełnie inna. Powiedział to dzisiaj Pan przez Izajasza: "moje myśli nie są myślami waszymi". Bóg zawsze ma nadzieję, że wrócisz... zawsze w ciebie wierzy, zawsze będziesz Jego dzieckiem... nawet jeżeli przestaniesz wierzyć - Jezus bedzie wierzył w tobie. Ale abyś ty mógł być w pełni szczęśliwy... na miłość Boską! postępuj jak Jego dziecko! Tylko nie jak takie rozkapryszone, obrażalskie, wymuszające i chcące nie wiadomo czego... tylko jak takie dobre dziecko. Nie zrażaj się tym, że coś nie wyszło. Trudno, stało się! Idziesz po Boże przebaczenie i już nie "rozkminiasz" tego co było... bo tego już nie ma! Jezus ci to zagwarantował w sakramencie pokuty.. za darmo darował ci. Tylko, że oskarżyciel będzie próbował wymazać z ciebie obraz Bożego dziecka.. nie daj się, uciekaj się w ramiona przebaczającego Ojca i Niepokalanej Matki.


Może zastanawiasz się jeszcze: no dobra, skoro tak, to dlaczego nie jest dobrze. Otóż Kochany, jest coś takiego jak niestety konsekwencja grzechu. I Pan Bóg naprawdę nie ma nic do tego... nie ma z tym nic a nic wspólnego. Odpuścił , przebaczył grzech... już o nim nie pamięta. Ale niestety grzech pamięta o tobie. Młodzi się dziwią: dlaczego im tak się nie układa w małżeństwie. Niestety nie zastanowili się jak podejmowali współżycie przed ślubem... a później zastanawia się dziewczyna - żona: dlaczego on mnie nie szanuje, przecież to mój mąż - ten jedyny, wymarzony... dlaczego do porozumienia nie możemy dojść...Albo małżonkowie mają pretensję do samego Boga, że dziecka im nie daje... a w wielu przypadkach jest tak (wiem, bo pracuję w Poradni), że latami stosowali antykoncepcję, hormonalną i nie tylko - i dziecko się niestety nie pojawia. Kochani, to zdanie jest tylko i wyłącznie skierowane do stosujących antykoncepcję, bo wiemy, że wiele par dzisiaj nie miało do czynienia ze środkami przeciw poczęciu, a i tak upragnione dzieciątko się nie pojawia... Mam nadzieję, że da się to w tym tekście odróżnić.


Trochę pesymizmem powiało... ale taka jest prawda... o konsekwencjach grzechu. Ale i na to Pan znalazł radę. Otóż drogi Przyjacielu mam dla Ciebie bardzo radosną nowinę: Pan uzdrawia! W każdej Eucharystii dotyka twoich zranień i uzdrawia je! Na serio! Czyż nie jest cudowny i godzien chwały?! Tylko, że... uzdrowienie to jest proces... potrzeba czasu. Pan widzi w całości - pamiętaj proszę o tym i wie, jakimi drogami cię poprowadzić. Potwierdza to Izajasz: "Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi". Wystarczy tylko zaufać:) Panu oczywiście, nie sobie:)


Życzę ci drogi Przyjacielu zamyślenia się dzisiaj nad Słowem Pana.. bo cudowne jest - jak zawsze zresztą. Życzę też zaufania i utwierdzenia w przekonaniu, że Pan widzi w całości, wie lepiej i ma dla ciebie najcudowniejszy plan - wystarczy stanąć przed Nim jak dziecko... ale jak to dziecko, które chce dążyć do świętości..


To moje rozważanie to tylko preludium do twojego - mam nadzieję:) wczytania i wsłuchiwania się w Słowo Pana na dziś... bo jest jeszcze piękny Psalm 145, List do Filipian (1,20c-2-4,27a) i Ewangelia Mt (20,1-16a). Ale to już zostawiam tobie. Zatrzymaj się dziś koniecznie nad tym Słowem i pytaj Pana co zrobić, aby twoje myśli były Jego myślami i twoje drogi - Jego drogami.


Ściskam:) życząc obecności Pana:)


Agnieszka Frydrych