niedziela, 09 października 2011

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!


Kocham tę prawdę... jest w niej tyle nadziei i miłości! Powiem więcej, to zdanie wypowiedziane przez św. Pawła pod wpływem Bożego Ducha, wiele razy uratowało mi życie... od zakradającego się smutku, braku pocieszenia, może nawet braku zaufania. To zdanie zawiera tyle ufności w obecność, potęgę i moc mojego Pana!

Św. Paweł wypowiada je w momencie, kiedy mówi o cierpieniu, głodzie, ucisku i niedostatku, którego pewnie niejednokrotnie doświadczał. Ale też jednocześnie mówi o obfitości i sytości. W dwóch zdaniach podsumowuje to, czego doświadcza jako Apostoł. "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"! Drogi Przyjacielu, czujesz całym sobą to zdanie? Postawiłam na końcu wykrzyknik, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby tę prawdę o moim Panu wypowiadać bez entuzjazmu! Nie da się!


Już dawno łaska Boża uświadomiła mi, że tak naprawdę niczego dobrego nie jestem w stanie dać sama z siebie. Wszystko otrzymałam od mojego Pana. Nic! Zupełnie nic, oprócz niestety grzechu, nie pochodzi ode mnie. Wczoraj kontemplowałam obraz Michała Anioła: Stworzenie Świata (człowieka). Prawdy, które odkrył we mnie Pan... zaskoczyły mnie. Adam, który lakonicznie i bezwiednie wyciąga dłoń (opadniętą) w kierunku Stwórcy... spotyka się z ogromnym dynamizmem Boga. Wystarczy spojrzeć na Jago postać. Rozwiane włosy, silny, wyciągający zdecydowanie i z ogromną siłą prawe ramię w kierunku człowieka... dotyka go. Ale co mnie niesamowicie zaskoczyło... Lewe ramię Boga Stwórcy obejmuje... kobietę, która jest bardzo blisko Jego serca, wtulona w Jego serce.. natomiast lewa dłoń Boga dotyka ... dziecko. Pan w momencie stwarzania człowieka już wszystko zaplanował dla niego i jest to niesamowity plan. I jeszcze jeden szczegół przykuł moją uwagę. Mężczyzna jest nagi. I tutaj objawia się cała prawda o człowieku. Jesteśmy przed Panem nadzy... a On obdarowuje nas wszystkimi potrzebnymi darami. Co mamy? czego od Niego byśmy nie otrzymali? Dlatego prawda wypowiedziana przez św. Pawła jest oczywista! Dotyczy nie tylko rzeczywistości materialnej ale przede wszystkim duchowej.


Już to mówiłam wcześniej drogi Przyjacielu. Pan wyposażył nas tak, że nawet nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. I tylko dzięki Niemu w naszym życiu wszystko jest możliwe. Jeżeli tę prawdę przyjmiesz i pokochasz, będziesz szczęśliwy. Św. Paweł dzisiaj tak kończy swój list: "A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen." (Flp 4, 12-14). Tak, Pawle uwielbiam z Tobą Boga Wszechmogącego, Pana wszystkiego we wszystkim i we wszystkich! Wyrzekam się tego wszystkiego co mnie od Niego oddziela!


A Ty Izajaszu jak zwykle... nie zawodzisz. Kocham Twoje proroctwo (Iz 25,6-10a). Zapewniasz mnie dzisiaj, że Pan: przygotuje dla mnie ucztę, zedrze zasłonę z mojej twarzy i całun, który mnie okrywa, " raz na zawsze zniszczy (we mnie) śmierć". Otrze łzę z mojego oblicza, odejmie hańbę mojego grzechu! "bo Pan przyrzekł"! Pozwól, że powtórzę za Tobą mój Bracie" Oto mój Bóg, Ten, któremu zaufałam, że mnie wybawi; oto Pan, w którym złożyłam całą moją ufność. Cieszę się i raduję z Jego zbawienia!"Bo ręka Pana na mnie spoczywa! Czego zatem mam się lękać? Czego obawiać? Skoro sam Bóg tak się o mnie troszczy!


Oczywiście również Psalmista napawa optymizmem do granic możliwości. Psalm (23,1-6) uwielbia Pana i zapewnia o Jego trosce względem mnie i ciebie. Może pomyślisz drogi Przyjacielu, że może jestem na jakimś "haju", że fruwam w obłokach albo nie mam zmartwień, czy problemów. Mam. Tylko po prostu staram się wczytywać w słowo mojego Pana, który - jak podaje dzisiejsza Aklamacja - "przenika nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania". Niesamowity optymizm! I radość płynąca z Jego słowa.


Jezus mówi... i znowu w przypowieściach! Czy masz uszy i serce otwarte na Jego głos? Bo tylko tak jesteś w stanie zrozumieć. Mt 22,1-14 zawiera w sobie tyle treści... musiałabym pisać i pisać, ale klękam przed twoją cierpliwością drogi Przyjacielu... i skupiam się tylko na kilku myślach. Pan przygotowuje ucztę... Pan przygotował dzisiaj dla Ciebie Eucharystię... wysyła absolutnie wyjątkowe zaproszenie. Zapewniam cię, że piękniejszego nigdy w życiu nie otrzymasz. Taka myśl zrodziła się teraz we mnie... jak łatwo i z jaką wielką przyjemnością korzystamy z zaproszeń na... różne imprezy, spotkania, (...) tu zostawiam przestrzeń do wypełnienia przez ciebie samego, ponieważ sam wiesz najlepiej ile masz propozycji spędzenia czasu. Natomiast Pan... ciągle czeka i zaprasza! Jak i czy? odpowiadam? Wsłuchaj się w Głos, który mówi, konkretnie mówi: "Przyjdźcie na ucztę!" Wszystko dla ciebie przygotowałem... jest tak jak lubisz... tylko przyjdź... proszę. Mateuszu będę płakać razem z Tobą... bo wiele razy lekceważę zaproszenie Pana. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o Eucharystię! Chodzi o wiele innych zaproszeń i natchnień... które kieruje Pan. Może Cię posyła nawet tam, gdzie nie chcesz iść! Ale to On wie, co jest najlepsze, pamiętasz? Więc zaufaj i powtarzaj za św. Pawłem: "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"!


Zatrzymuję swoją myśl na konkretnym postępowaniu wobec sług, którzy zostali zabici... za co? Tylko za to, że przynieśli od swojego Pana zaproszenie. Konsekwencje zlekceważenia zaproszenia i pozbawienia życia sług, są straszne. "Król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić". Myślę, że nie chodzi tu tylko o fizyczne pozbawienie życia, może chodzi również o odebranie nadziei... o zniszczenie wewnętrzne człowieka, o szereg drwin i niesprawiedliwych sądów, które tak łatwo wypowiadamy nawet o tych, którzy świadczą nam dobro. Zapłatą jest śmierć. Grzech w duszy człowieka powoduje śmierć. Na pewno wiesz, że możemy być chodzącymi trupami. Zimno... bardzo zimno. Dlatego szybko biegnę do Izajasza po pocieszenie: "Pan raz na zawsze zniszczy śmierć".


Czy jestem godna, aby być na uczcie przygotowanej przez Pana? Bo On wyraźnie dzisiaj mówi, że "uczta wprawdzie gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni". Skoro Bóg kieruje zaproszenie, to na pewno wie co robi. Raczej chodzi tutaj o odpowiedź jaką dam mojemu Panu. Dziękuję Ci i uwielbiam Cię Panie w Twojej nieskończonej hojności, bo posyłasz swoje sługi po to, aby skierowali zaproszenie do wszystkich, których spotkają. Super! Więc na pewno jestem wśród nich ja i ty. Tylko czy... zawsze jestem ubrana w strój weselny??? Bardzo ważne pytanie. Na które każdy z nas musi sam dać odpowiedź. Mała, ale bardzo żarliwa zachęta: zawsze przed Ucztą możesz odebrać od Pana strój weselny:) Piękny! Mówię ci: salony mody siadają! Tylko... czy CHCESZ?


Błogosławionej Niedzieli i cudownej Uczty u stóp Pana, oczywiście w stroju weselnym życzę.


Agnieszka Frydrych