niedziela, 23 października 2011


Ś.p. Krzysztofowi Choińskiemu


"Nie będziesz gnębił!

Nie będziesz uciskał!

Nie będziesz krzywdził!"

Drogi Przyjacielu, proszę Cię, pochyl się dziś głęboko do stóp Pana, bo warto modlić się słowami z Księgi Wyjścia (Wj 22,20-26.) Trzeba zatrzymać się na dłużej, wejść w te słowa... błagać Pana o przebaczenie... bo któż z nas jest wolny od przekroczenia Bożych przykazań?


"Jeślibyś ich skrzywdził i będą mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój i wygubię was mieczem".


W momencie kiedy przeczytałam to ostrzeżenie Pana... od razu pomyślałam o Krzysiu, którego najpierw długo i brutalnie męczono... aż do pozbawienia życia. Niewyobrażalnie długo konał w okropnym cierpieniu...


Wczoraj cała Łomża płakała nad Jego grobem. Dla mnie osobiście to męczeńska śmierć. Nie mogę przestać o tym myśleć. Znamy Krzysia i Jego rodzinę. Cudowni ludzie. Zawsze mam w pamięci Jego łagodny uśmiech, pogodę ducha, optymizm, który rysował się nie tylko na Jego twarzy, ale również i w całej Jego osobie... bardzo wrażliwy człowiek, siejący wokół tyle dobra. Ciepły dom, otwarty dla innych... Pamiętam życzliwy, dobry uśmiech Krzysia, który wychodził na próg swojego domu zapraszając do środka wchodzącego...


Lidio Kochana, przytulam mocno... Łączę się z Tobą w ogromnym bólu i niewyobrażalnym dla mnie cierpieniu... w pczuciu straty ukochanego Męża, cudownego ojca...


Wczorajszy dzień... Cmentarz... Córki Ania i Katarzyna z mężami, synowie Daniel, Mariusz i Artur...

"- Nauczyłeś nas tak wiele, byłeś dla nas wzorem... - mówiła ogromnie wzruszona Ania. - Postaramy się, wszystkie Twoje dzieci, aby nasze życie świadczyło o Tobie.

Postaramy się być dobrymi ludźmi...

- Tata jest z nas dumny i cieszy się, że jest nas tak wielu - dodał nad grobem ojca Daniel, dziękując tym, którzy przyszli pożegnać jego tatę

- Często pod wieczór mawiał z optymizmem "Ten dzień miał dobry klimat"..." http://www.4lomza.pl/index.php?wiad=26838


Brakuje słów... gaśnie uśmiech... rodzi się bezsilność... Modlę się o umiejętność i możliwość przebaczenia, tym, którzy zniszczyli życie, a wraz z nim wszystko... Jedyną pociechą jest dla mnie konający na krzyżu Jezus... słyszę Jego cichy szept: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Ale Panie... czy można coś takiego w ogóle przebaczyć?!????!!! Wlej w moje serce tę zdolność, bo sama nie potrafię. Może to zabrzmi okrutnie, ale mam nadzieję, że Twoja obietnica dana dzisiaj w księdze Wyjścia... spełni się. Bo Ty jesteś Bogiem Miłosiernym... ale i Sprawiedliwym! Modlę się o Twoje Miłosierdzie... dla tych, którzy dokonali tej zbrodni, ale i dla mnie... za brak spojrzenia Twoim wzrokiem... Otocz Rodzinę Krzysia szczególną opieką, troską, miłością... Poprzysyłaj do nich ludzi, którzy będą Twoimi aniołami...


Drogi Przyjacielu, módl się dzisiaj ze mną długo i żarliwie za śp. Krzysztofa i jego osieroconych bliskich. Zrobisz to?


Pan nigdy nie pozostawia człowieka samego... Ogromną nadzieją są dla mnie słowa z Księgi Wyjścia: "I jeśliby się żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy". Wierzę Twojemu zapewnieniu Panie. Wierzę mocno w to, że przytulisz, ukoisz ból, zabierzesz żal... uzdolnisz do przebaczenia... pozwolisz normalnie żyć...


Pragnę się dziś żarliwie modlić słowami Psalmu 18: "Miłuję Cię, Panie, mocy moja. Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu. Boże, skało moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono. Wzywam Pana, godnego chwały i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół". Wierzę mocno w to, że jest to modlitwa również Krzysia, który będąc przed Panem, razem ze mną modli się tymi słowami.


Kiedy tak po tej śmierci... jeszcze nie umiem sobie znaleźć miejsca... słyszę słowa Jezusa: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem(...) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Mt 23,34-40. Cały swój ból, żal i poczucie straty, które są związane z tą, tak bardzo niespodziewaną i absolutnie przedwczesną śmiercią, w kontekście prawa miłości Boga i bliźniego, oddaję Jezusowi.


Na chwilę zamykam oczy i widzę tego uczonego w Prawie, który zadaje Panu pytanie: "Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest najważniejsze?" Nie dziwię się temu pytaniu, bo czuję zmęczenie tego człowieka, który mając w życiu do przerobienia 613! przykazań pyta... które z nich jest najważniejsze? Człowiek lubi komplikować sobie życie... 613 przykazań... Jezus jest bardzo konkretny w swoim przekazie, mówi o jednym najważniejszym - o prawie miłości. Dwa przykazania miłości, na których opiera się cała chrześcijańska moralność... miłość Boga i człowieka.


Wiem, że śp. Krzysztof tym prawem żył. Niech spokojnie spoczywa Panie w Twoich ramionach i cieszy się Twoją obecnością. Proszę...


Agnieszka i Jacek Frydrych