niedziela, 06 listopada 2011


Chrześcijanin musi umieć powiedzieć NIE


Dzisiejsza Ewangelia (Mt 25, 1-13) mówiąca o rozsądku mądrych panien i głupocie nieroztropnych wywołała we mnie szereg refleksji... Najpierw jednak zachwyciłam się Mądrością opisaną w Księdze (Mdr 6,12-16.)


Mądrość, która jest "wspaniała i niewiędnąca (...) która daje się poznać", która siedzi u twoich drzwi... Drogi Przyjacielu, czy słyszysz to Słowo? Mądrość, jest na wyciągnięcie ręki! Jest osiągalna! Kto Ją znajdzie, wygrywa życie! Obietnica zawarta dzisiaj w Księdze Mądrości dodała mi skrzydeł.


Zatem... czy jestem mądry? Mądrością Pana? Czy głupi!?


Bo świat, który mnie otacza z pewnością - jeżeli myśli o mądrości, stara się raczej nie mieszać do tego Boga. Pojmuje mądrość zupełnie nie tak jak widzi to Pan. Często głupota (przynosząca sukces materialny i powiedzmy medialny) nazwana jest "mądrością". Biedny jest wówczas taki człowiek "mądry", który zamienił pojęcia, pomieszał i zupełnie zagubił się w gąszczu kłamstw. Kiedyś słyszałam, że głupota nie jest grzechem. Niby nie. Bo przecież... "nikt nie jest winien tego, że urodził się głupi, albo został tak wychowany". I z tym bym polemizowała. Bo po pierwsze: każdy człowiek stworzony jest przez Pana, wyposażony w rozum i wolną wolę - ma zatem niezły start. Sam o sobie może decydować, w swojej wolności dokonywać odpowiednich wyborów... Owszem, można człowieka złamać fizycznie, ale duchowo zawsze może zostać wolny. Po drugie: został obdarowany niesamowitą godnością - osoby ludzkiej. Więcej, został stworzony na obraz i podobieństwo Boga! Jasny z tego wypływa wniosek: jest stworzony m.in. do Mądrości i jest nią nieustannie obdarowywany przez Stwórcę. Tylko niestety nie zawsze potrafi odczytać i przyjąć ten dar. Nie mam co do tego wątpliwości, ponieważ Księga Mądrości mówi o tym jasno: mądrość "sama obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na drogach i popiera wszystkie ich zamysły". Z tych słów bardzo jasno wynika, że Mądrość jest na wyciągnięcie ręki!


Czy myślisz drogi Przyjacielu, że Mądrość jest twoją zasługą? I czy zawartość twojej teczki, która pęka w szwach od dyplomów, stanowi o twojej mądrości? Bo może się okazać, że to co "mądre w oczach świata, uchodzi za głupotę w oczach Boga". Jeszcze raz to podkreślę: Mądrość jest darem, a Jej Dawca jest bardzo hojny. Aby Ją przyjąć, trzeba otworzyć całą swoją istotę.


Jak rozpoznać prawdziwą Mądrość?


Otóż idzie ona w parze z dobrocią. Życie chrześcijanina powinno być wypełnione po brzegi dobrem w pełnym tego słowa znaczeniu. Budząc się rano wzbudź pragnienie stawania przed Bogiem i drugim człowiekiem z intencją i mocnym postanowieniem czynienia tylko dobra. Współpracuj nieustannie z łaską Pana, z Duchem Świętym. Pozbądź się pancerza przyzwyczajeń do jakiegokolwiek grzechu. Przez ten pancerz łaska Boża nie może się przebić... Czy wiesz, że chodzisz nieustannie zalany strumieniami Bożych łask, a nie korzystasz z nich... Grzech, który przylgnął i którego nie chcesz się pozbyć uniemożliwia ci stawanie w prawdzie, która wyzwala! Jezus nieustannie wysyła do ciebie swojego Ducha... czy słyszysz Go? Czy PRÓBUJESZ GO usłyszeć?


Według mnie... świadome trwanie w stanie grzechu jest ogromną głupotą!!! Zwrócenie się o pomoc do Pana w celu pozbycia się bagażu grzechu (tego najbardziej "ulubionego") jest niesamowitą mądrością! Korzystasz z tego?


Mądry chrześcijanin umie powiedzieć "nie". Nie jest ubezwłasnowolnioną osobą, która w każdej sytuacji musi spuścić głowę i z "pokorą" (fałszywą oczywiście, bo prawdziwa pokora to stanięcie w prawdzie) zawsze i wszędzie powinien nadstawiać policzek. Nie jest przysłowiową "ofiarą losu", takie chodzące "ciele-mele" po którym zawsze można "jechać"!!! Chrześcijanin to osoba zanurzona w Jezusie, stojąca z podniesioną głową, zawsze świadoma tego, że CHCE nadstawić drugi policzek. Co to znaczy: chcieć nadstawić drugi policzek? Od pewnego czasu Duch Święty odkrył przede mną pewną prawdę. Zachwyca mnie postawa Jezusa, który stojąc przed najwyższym kapłanem, w obecności faryzeuszy, oskarżany przez fałszywych świadków... dostaje w twarz. Tak sobie myślę... wyobrażam sobie wówczas postawę Jezusa. Na pewno bolało, bo uderzenie było bardzo silne... a Jezus ze spokojem, ale niesamowitą stanowczością i odwagą odpowiada: "Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?"( J 18,23) ... "w domyśle - kretynie!" (to już nie mój komentarz tylko O. F. Błaszkiewicza SJ, który podczas głoszenia rekolekcji dla młodzieży bardzo trafnie tłumaczy postawę Jezusa). Uśmiałam się z tego "kretyna", ale czy tak właśnie nie jest? Tak na marginesie - polecam rekolekcje Ojca: "Źródło Prawdziwej Siły".


Jezus, który nie unika ciosu, nie dlatego, że nie miał wyjścia czy innej możliwości... tylko świadomie, umie przyjąć policzek. Ale pyta: "dlaczego mnie bijesz?" W tym pytaniu dumnie i odważnie każe się wytłumaczyć agresorowi. Tak sobie myślę, kogo z nas byłoby stać na taką postawę, w momencie kiedy ktoś ma nad nami absolutną (fizyczną, duchową, materialną i nie wiem jeszcze jaką) władzę i od którego zależałoby nasze życie. Dzisiaj bardzo często doświadcza się próby zniewolenia przez drugą osobę, uzależnienia, podporządkowania, ustawienia do pionu! Często fizycznie, ale bardzo często psychicznie - manipulując drugą osobą. Jest to najnormalniej w świecie tzw. mobbing w stosunku do drugiej osoby. Jakim prawem ktoś rości sobie taką "władzę" nad drugim człowiekiem? Jakim prawem???!!! - pytam jeszcze raz!


Czasem może sami, z braku wiedzy lub świadomości, w ten sposób ranimy innych. A może świadomie?


Jezus był absolutnie wolny, wiedział na co się decyduje, był absolutnie dumny (w dobrym tego słowa znaczeniu). Dlatego był w stanie odważnie przyjąć cios, a w dalszej konsekwencji swojego świadomego wyboru Męki i Śmierci to wszystko co się działo, aż po samą Golgotę. Niesamowita męska postawa! Jezus - Baranek Boży, "nie taki bezbronny baranek" z którym można zrobić co tylko mi się chce, ale świadomy! Czy myślisz drogi Przyjacielu, że gdyby Jezus nie CHCIAŁ przyjąć tego wszystkiego, miałoby to w ogóle miejsce? On! Wszechmocny!...?


Do Piłata, w momencie kiedy ten się mądrzy, że ma jakąś tam nad Nim władzę, odpowiada: "Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry".


Chrześcijanin... dumnie i z podniesiona głową, świadomy obecności Jezusa, niosący w swoim sercu pewność Jego nieustannej troski... w momencie kiedy z czymś się nie zgadza, umie świadomie powiedzieć "Nie". Powinien używać rozumu... Niesamowita jest postawa mądrych panien z dzisiejszej Ewangelii (Mt 25, 1-13). Ktoś mógłby powiedzieć: "zero litości" i w dodatku "jakie skąpiradła" a już na pewno "gdzie tutaj chrześcijańska postawa!"?

Chwila, chwila! Spokojnie. Roztropne panny wzięły zapas oliwy, przewidziały, że może zabraknąć oliwy w lampie lub trzeba będzie poczekać na Oblubieńca. Wiesz drogi Przyjacielu, dlaczego zachowały właśnie taką postawę? Bo stanęły w prawdzie, były przewidujące, zapobiegawcze, nie miało prawa nic nie wyjść! A poza tym były wierne Oblubieńcowi. Czekały na Niego, ufały Mu, wiedziały, że jest dla nich najwyższą wartością, nic innego się wówczas nie liczyło.


Panny - służki weselne miały na przyjęciu weselnym bardzo ważne zadanie do spełnienia. Musiały zapewnić oświetlenie swoimi lampami na weselu, które przecież miało trwać długo, może nawet całą noc. Wiedziały zatem do czego są powołane i za wszelką cenę chciały wypełnić swoją misję. To w końcu nie ich wina, że głupie panny zapomniały zaopatrzyć swoje lampy! To nie ich zaniedbanie! I nie ich odpowiedzialność!


Na pewno gdyby wiedziały o której godzinie dokładnie Pan przyjdzie i gdyby stwierdziły, że bez problemu zdążą iść i dokupić brakującej oliwy, to na pewno pomogłyby tym nierozgarniętym pannom. Zastanawiam się jeszcze tylko, czy owe głupie panny nie wzięły oliwy bo... zapomniały, czy nie wzięły, bo im się po prostu nie chciało! Z lenistwa nie zaopatrzyły swoich lamp? Nie można nikogo wyręczać, jeżeli zaniedba coś z własnego lenistwa! Mądre panny doskonale wiedziały o co chodzi. Wiedziały też, że jak się spóźnią, to nie tylko dadzą plamę, ale również stracą coś najważniejszego. Przegapią przyjście Oblubieńca... zastaną zamknięte drzwi. Dlatego powiedziały głupim pannom "nie"!


Czy chrześcijanin może sobie pozwolić na postawę głupich panien? Odpowiedź według mnie jest oczywista. Jeżeli twoja lampa zgaśnie (przestaniesz czuwać nad czystością swojej duszy, swoich intencji i zamiarów)... tym samym przestaniesz troszczyć się o Światło... I tutaj jest ogromne niebezpieczeństwo. Bo "chrześcijanin w świecie nie jest dla ozdoby - ale ma do wypełnienia konkretne zadanie" ma być dobrym świadkiem Jezusa, zawsze i wszędzie! I na dodatek w każdej chwili.


Jestem zatem mądry??? ... Czy głupi???

Czy moje wybory, które dokonują się w każdej chwili życia wypływają z mojej roztropności, czy raczej głupoty?

A jeżeli z głupoty, to zadaj sobie pytanie: dlaczego?

I czy coś mogę z tym zrobić?

Zapewniam cię drogi Przyjacielu: MOŻESZ.... z NIM tylko z Nim!


Agnieszka i Jacek Frydrych