5.jpg

poniedziałek, 14 lutego 2011

Święty Walenty uczy miłości odpowiedzialnej i pełnej poświęcenia


Święty Walenty uczył miłości odpowiedzialnej i pełnej poświecenia. Kiedy dzisiaj przyglądam się młodym ludziom, którzy próbują budować związek, niestety często zauważam, że ich "miłość" pozbawiona jest odpowiedzialności, a o poświęceniu nie ma mowy... A małżeństwo? Czy jestem odpowiedzialny za mojego współmałżonka i czy gotów jestem poświęcić moje życie dla niego i za niego?


Dzisiaj wielu małżonkom jest trudno. Czasami w głębokich konfliktach przeżywają swoje małżeństwo, często nie wytrzymują próby czasu... rozchodzą się, rozrywają więź, zrywają pieczęć, którą postawił Pan... są po prostu nieszczęśliwi. Dlaczego tak się dzieje?...


Przecież w zamyśle Pana mężczyzna i kobieta powołani są do tego, aby kochać i aby tę miłość przekazywać.


Jest jakaś niesamowita siła, która przyciąga do siebie jak magnes kobietę i mężczyznę. Choć zupełnie inni: pod względem psychicznym i fizycznym, a jednocześnie kiedy się połączą stanowią doskonałą całość. Tekst o dwóch połówkach pomarańczy doskonale do siebie pasujących... to prawda! Jeżeli zechcą to stworzą niesamowitą, nierozerwalną jedność. Takimi stworzył i do tego powołał ich Pan. Odkrywanie piękna w sobie nawzajem jest trudnym zadaniem... trudnym - o ile chcemy robić to sami, bez Boga. Wtedy, uważam, jest to wręcz niemożliwe!


Na pewno wielu z nas patrząc z perspektywy przeżytych lat w małżeństwie może śmiało powiedzieć, że to odkrywanie piękna coraz bardziej nas zaskakuje. Pan odkrywa przed nami coraz to nowe horyzonty. Pewnie, że często łatwo nie jest. On patrzy bardziej rozumowo, "na chłodno", ona to po prostu czuje. Ile w jego rozumowaniu jest mądrości, a ile w jej uczuciach wrażliwości... Uczucie obejmuje rozum, uzupełnia go, otula ciepłem, delikatnością... Wiele razy jest tak, że ona odgaduje jego myśli... już z daleka i nie potrzebują nic mówić... wystarczy, że są obok. Wystarczy spojrzenie w oczy, dotknięcie, a nawet tylko muśnięcie warg...


Często o tę jedność psychiczną i duchową trzeba zawalczyć. Składają się na to szczególiki dnia codziennego: budząc się rano ona nie ucieka szybko z łóżka tylko wtula się w niego mocno dziękując przy tym Panu za to, że pozwolił jej się przy nim obudzić. Buziak i krzyż postawiony na czole... wspólne śniadanie, później każde idzie na kilka godzin w swoją stronę... ale od czego są telefony? Wspólne spędzanie czasu: teraz pytanie: razem czy osobno? Drobne czułości i znaki wiadome tylko im tzw. "mowa ciała". Wychowanie dzieci... wspólna Eucharystia, Adoracja, modlitwa... to wszystko składa się na jedność duchową. Ale tego oczywiście trzeba chcieć... trzeba starać się to robić... nie oskarżać, nie manipulować, nie krzywdzić, pragnąć jedynie dobra i zauważać samo dobro. A co zrobić kiedy wyniknie jakieś zranienie? Zawsze staram się szukać przyczyny w sobie i na pewno mówić o swoich uczuciach... o swoich uczuciach a nie o tym "jaki to ty jesteś niedobry" - bo to akurat byłoby nieprawdą. Jak bardzo można dotknąć słowem... Kiedyś słyszałam bardzo mądry tekst: "Zanim powiesz jedno słowo do drugiego człowieka, sto słów skieruj do Boga".


Wyrzućmy z naszego małżeństwa tzw. "ciche dni" - "Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem" - mówi św. Paweł. Może jest to trudne, ale na pewno możliwe!


To wszystko składa się na bliskość... Często potrzeba tej bliskości, do której przeznaczył ich Pan... mówię tu o totalnym oddaniu się sobie, które DOMAGA się bardzo ścisłej jedności ciał. Tzw. sex, którego określenie jest zupełnie nieadekwatne i spłycone na maksa... ponieważ JEDNOŚĆ ciał jest o wiele bogatsza niż tylko POŁĄCZENIE ciał. Towarzyszy oczywiście temu niczym nie skrępowana przyjemność - myślę tu też o przyjemności seksualnej - to jest niesamowity dar Pana. Wynika ona nie z przyjemności fizycznej, ale sięga daleko głębiej... z porozumienia dusz, którego uzupełnieniem jest ścisła jedność ciał. Ta jedność, jest tak głęboka, że mężczyzna i kobieta dotykają swoich wnętrz - nie tylko duchowo. Jak piękna musi być ta jedność skoro Bóg wybrał sobie taki sposób na powołanie do życia nowych istot. Każde z nich: mężczyzna i kobieta musi dać cząstkę swego ciała... a Pan obdarza duszą nieśmiertelną... niesamowite do czego powołani są ci dwoje... Dlatego każde dziecko, które rozpoczyna swoje życie w łonie matki ZAWSZE jest darem! Dlatego tak bardzo potrzebna jest otwartość na każdą Bożą myśl i każdy Boży plan.


Wobec tego:

-Dlaczego mężczyzna i kobieta świadomi tak niesamowitego daru jakim jest miłość tych dwojga nie chcą tej miłości budować? Czyżby egoizm?

-Dlaczego nie chcą służyć sobie nawzajem?

-Tracą czas na oskarżanie się, zamiast zacząć pracować nad sobą?

-Gdzie podział się ten zachwyt, który połączył ich ze sobą? Zapomnieli o tym jak bardzo są dla siebie ważni?

-Dlaczego przestali mówić "kocham Cię"... i zawsze będę Cię kochać?


O relacje trzeba dbać, trzeba je pielęgnować. Nie może tutaj być mowy o jakiejś chorej zazdrości, która tak naprawdę tylko niszczy.


Kiedyś przeżywając rekolekcje w Krościenku usłyszałam zdanie wypowiedziane przez O. Możdżenia SJ, który powiedział: "Jeżeli będziesz szła plażą za swoim mężem i zobaczysz, że oczy wychodzą mu z orbit na widok opalających się dziewczyn, to ciesz się i podziękuj Bogu za to, że masz normalnego chłopa!". Rozbawiło mnie to zdanie i byłam wdzięczna Ojcu za ten tekst, bo zrozumiałam, że mężczyzna jest na maksa wzrokowcem, a przy tym ma poczucie piękna!


Może być tak, że mężczyzna, który ma żonę - spotykając jakaś inną kobietę, musi walczyć ze sobą kiedy spotka kogoś kim zachwyci się na nowo. I co wtedy? Ma zostawić swoją żonę i pójść za kimś kto go zachwycił?


Może być też tak, że kobieta - mężatka spotka innego mężczyznę "swoich marzeń" i co wtedy?


Otóż Drodzy Małżonkowie. Jeżeli będziecie dbać o relacje w małżeństwie i oprzecie się mocno na modlitwie, Eucharystii, systematycznie będziecie korzystać z sakramentu pokuty i pojednania, a jednocześnie będziecie pilnować dobrej komunikacji, żaden nowy "on" i żadna piękna "ona" nie będzie przeszkodą do małżeńskiego szczęścia. Zaufanie, wierność, odpowiedzialność, a przede wszystkim Miłość... Polecam do przestudiowania (Ef 5,21-33).


Czy dałeś dzisiaj swojej Żonie kwiaty, które lubi?

Czy pamiętałaś o tym, aby trochę mniej mówić, a więcej się uśmiechać? Dobra i piękna (wcześniej wyjaśnialiśmy sobie co to znaczy: kobieta piękna) żona jest Skarbem dla swojego Mężczyzny.


Życząc pięknego Walentynkowego dnia dedykuję wiersze Żonom i Mężom:


Moja miłości

Już ciemna noc, gwiazdy zerkają w okna

Ty zasnęłaś, snem głębokim

Po trudach dnia zmęczona


Usiadłem cichutko obok

Zerkając na ciebie skrycie

Na miłość moją wielką

Czując serca bicie

Będąc urody twej zachwycie


I cóż widzę na twarzy,

Która stała się dla mnie odbiciem

Ujrzałem moje niezwykłe życie


Poranki budzone twoim uśmiechem

Słowo, wstawaj płynące echem

I pocałunek otwierający me oczy

Budzik, po namiętnie spędzonej nocy


Wieczory przy świecach

My wtuleni w siebie

Marząc byśmy razem byli również w niebie

W dialogu płynącym w Bożej obecności

By trwać do siebie w ciągłej miłości


Radości, smutki na drodze krętej

W rozumie ludzkim tak niepojętej

W chmurze burzowej, w kroplach łez deszczu

I w słońcu, co tęczą zachwyca

Budzi nadzieją do nowego życia


Będąc Zawsze razem

Z moją miłością, żoną niezwykłą

Wtulony powoli zasypiam.


Andrzej (http://adonai.pl/perelki/milosc/?id=55)



Ktoś wyjątkowy

Jak to miło ze strony Boga, że wybrał Ciebie na mojego męża.

On to sprawił, że wśród tylu ludzi na świecie akurat my spotkaliśmy się,

że właśnie nasze ścieżki skrzyżowały się, przeżycia nas połączyły,

a nasze myśli zbliżyły się tak, że kiedy rozmawiamy, bardzo często

odnajdujemy nowe prawdy, nowe spojrzenie na miłość, życie, wiarę.


Dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie i w deszczowe, i w słoneczne dni;

że jesteś zawsze blisko, zawsze gotowy do słuchania, do radości

i do szlochania ze mną, i do modlitwy.


Dziękuję Ci za dłoń spoczywającą na moim ramieniu, zabawną pocztówkę,

bukiet kwiatów i ciastko. Za to, że wiesz, kiedy poprzeć mnie i kiedy

sprowadzić na ziemię, kiedy odwieść od złego, a kiedy pobudzić

do działania we właściwym kierunku.


Dziękuję Ci za radość, problemy, przyjemności i ból dzielone ze mną.

Dzięki temu czuję, że jestem dla ciebie kimś bardzo ważnym,

że nasze małżeństwo ma sens.


Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Dzięki naszej miłości

staję się człowiekiem. Mam nadzieję, że ty również.

Dziękuję ci za to, że jesteś moim mężem.


Marion Stroud


Agnieszka Frydrych