51b.jpg niedziela, 18 grudnia 2011 16:48

Adwentowe rekolekcje...


Adwentowe rekolekcje... szczególny czas pochylenia się nad sobą samym, ale też wyjątkowy czas spotkania z Panem. Ciągle zadaję sobie pytanie: cóż może być ważniejszego w życiu od spotkania z Panem, Jego Słowem? Jego żywą Osobą w Eucharystii? Ostatnio pytam na katechezie moich uczniów: jak myślisz, czy obecność Jezusa podczas Mszy Świętej jest obecnością realną, czy raczej symboliczną? I ze smutkiem wysłuchuję odpowiedzi części uczniów: jest obecnością symboliczną... Ciekawe jakby tak zapytać dorosłych?... Mam nadzieję, że większą świadomość mają. Wobec tego dlaczego ich dzieci dają taką odpowiedź?


Obecność Jezusa w czasie każdej Eucharystii jest realna! Żywy Bóg jest pośród nas. Każdego roku przed Świętami Bożego Narodzenia odbywają się rekolekcje, które są szczególnym czasem spotkania Pana. Warto sobie zadać pytanie: czy rezerwuję czas, aby pójść do kościoła? Czy mam zamiar przystąpić do dobrej spowiedzi odbywszy wcześniej porządny rachunek sumienia? Często się nie chce - po pracy człowiek znużony i zmęczony musi jeszcze gdzieś wyjść... może do zimnego kościoła. Nie lepiej włożyć ciepłe bambosze, usiąść w ulubionym fotelu, wziąć do ręki pilot...


Drogi Przyjacielu, zapewniam Cię, że nie lepiej. Też często mam pokusę zostać w domu, nie chce mi się wychodzić na podwórko, gdzie siąpi zimny deszcz... Ale warto pokonać siebie, aby doświadczyć najpiękniejszego spotkania. No dobrze, a jak już się wybiorę... pokonam swoje zmęczenie i niechęć... przychodzę do kościoła i...? Mogę być zupełnie biernym słuchaczem. Nawet po wysłuchaniu nauk rekolekcyjnych powstanie w mojej głowie taka myśl: "Eee! Ten kapłan to się zna!" Jestem pełna podziwu dla mądrości tego księdza, który naprawdę wygłosił piękne nauki. Nawet mogę iść do spowiedzi... Tylko, czy coś z tego wyniknie? Bo może być tak, że będzie to tylko jednorazowy zryw. Może być tak, że będę udawać, że coś chcę zmienić w moim życiu. Tak Panie Boże, to chcę zmienić i nawet chcę Ci to oddać... ale w tej i tej dziedzinie życia to lepiej zostaw mnie w spokoju! Najlepiej jakbyś w ogóle nie miał wstępu do naszej sypialni... To jest mój teren i nikt nie będzie mi tu rządził! Zawsze kiedy jest taka jednoznaczna postawa przypomina mi się postawa Izraelitów, którzy żywe swoje dzieci składali na ofiarę bożkowi Molochowi. Dzisiaj wiele istnień, wiele bezbronnych, niewinnych istot składanych jest w ofierze bożkowi, który nazywa się seks. Więc najlepiej Panie Boże Ty tu nie wchodź, bo ja mam swojego bożka: antykoncepcja się nazywa. Oczywiście to jest tylko jeden z wielu przykładów. Bo w naszym życiu może się pojawić wiele innych bożków, drzwi do wielu sfer naszego życia mogą być zamknięte przed Panem Bogiem.


I przychodzą dni rekolekcji adwentowych... wielu z nas na serio traktuje ten czas. Ale są wśród nas i tacy, którzy udają, że ich tam coś przeraża, odkrywają nawet jakieś grzechy w sobie... ale tuż po Świętach, a może już i w trakcie ich trwania... pojawi się znów jakiś "niewinny" grzech, z którym przestaję walczyć, który całkiem nieźle do mnie pasuje. Przyzwyczaiłeś się do niego? Nie chcesz tej sytuacji zmienić? A co z postanowieniem poprawy? Ludzką rzeczą jest upadać... ale już nie ludzką trwać grzechu.


Pan daje łaskę dobrej spowiedzi. Jest to czas, gdzie w morzu Jego Miłosierdzia giną grzechy - te najbardziej paskudne i ohydne też. Odchodząc od kratek konfesjonału jesteś wolny, czysty, dotknięty przez Jezusa, uzdrowiony. Nie lękaj się podejść. To sam Jezus zasłaniając się osobą kapłana dotyka Cię i oczyszcza. Kapłan jest Ci dany, aby pomóc. Jest ustami Jezusa. Bez żadnego lęku nazwij swój grzech - nie kombinuj, powiedz tak jak on wyglądał, żeby się przypadkiem nie okazało, że spowiedź nie była szczera. Odejdź od kratek konfesjonału otulony Bożym ramieniem, ubrany w nawą szatę, z pierścieniem dziedzica na palcu... Odejdź z mocnym postanowieniem: będę się starał żyć w obecności Pana, a jeżeli coś nie wyjdzie, natychmiast wrócę do Niego poprzez kolejną spowiedź.


Adwentowe rekolekcje... realna obecność Jezusa w Słowie, które jest jak płonąca pochodnia, jak miecz obosieczny! Ten, który poucza Cię w tym co pożyteczne, kieruje Tobą na drodze, którą kroczysz. Powtórzę za Izajaszem: " O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość jak morskie fale (...) Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!" Iz (48,17-19)


Rekolekcje... cudowny czas spotkania mojego Pana. Czas uzdrowienia mojej duszy, czas naprawy i uporządkowania wielu spraw. Czas pogodzenia się z osobami, które kiedyś zalazły mi za skórę, a może to ja jestem powodem waśni? Czas pokoju... którego dawcą jest sam Bóg.


Bo nie da się wziąć do ręki białego, czystego opłatka, albo spojrzeć w oczy Przeczystej Panience, nie można wziąć w objęcia Maleńkiego... jeżeli nic nie zmieni się w Twoim i moim życiu. Jeżeli w Twoim i moim sercu nie narodzi się Bóg.


Agnieszka Frydrych