wtorek, 01 marca 2011

Świetnie potrafię bawić się bez alkoholu! I to jak!!!


Za nami pierwszy bezalkoholowy bal, którzy odbył się w naszym rejonie w ubiegłą sobotę 19 lutego 2011 r. w Jędrusiowej Zagrodzie w Piątnicy. W tym miejscu chciałabym bardzo serdecznie podziękować "sprawcom tego zamieszania": Beacie i Tomkowi Twarowskim, Ani i Tomkowi Przybyszewskim, Anicie i Krzysiowi Narewskim, Edycie i Grzesiowi Żukowskim, Ani i Zenkowi Chojnowskim. Moi Kochani! Nabiegaliście się co nie miara... ale za to jaka impreza! Bardzo dzielnie pomagali im Agnieszka i Wojtek Domalewscy oraz Halinka i Mietek Kurpiewscy. Wszystkim wielkie: Bóg zapłać!

Serdeczne podziękowania naszym Biskupom: Ks Bp Stanisławowi Stefankowi i Ks Bp Tadeuszowi Bronakowskiemu, którzy objęli honorowy patronat nad naszym balem. Radiu Nadzieja i Głosowi Katolickiemu, naszej parze diecezjalnej Hani i Stasiowi Dymerskim oraz naszym kapłanom: Ks. Dariuszowi Krajewskiemu - Moderatorowi Diecezjalnemu i Ks. Adamowi Tomaszewskiemu - Moderatorowi Rejonowemu bardzo dziękujemy za obecność i wsparcie.

W sposób szczególny chcielibyśmy podziękować też Darczyńcom....


W związku ze świetną imprezą, jaką bez wątpienia był bezalkoholowy bal, zrodziło się we mnie kilka myśli:


Chrześcijanin to ktoś, kto żyje w obecności Chrystusa, trwa w Nim i dąży do świętości. To osoba, która przez chrzest stała się Dzieckiem Pana Boga, została uwolniona od grzechu pierworodnego, włączona do wspólnoty jaką jest Kościół, jego ciało to świątynią Ducha Świętego, a w nim samym zamieszkuje Trójjedyny Bóg. Brzmi to nieprawdopodobnie... a jednak! Taką godnością obdarzył nas Bóg. Osoba zanurzona w Jezusie powinna zrobić wszystko, aby jej życie całkowicie należało do Niego. Tylko wtedy będzie człowiekiem w pełni wolnym, błogosławionym " czyli szczęśliwym. Tylko w Bogu znajdzie odpowiedź na wszystkie pytania, problemy i tylko Bóg jest w stanie zaspokoić wszystkie pragnienia ludzkiego serca. Niektórym z nas może przyjdzie do głowy taka myśl: chrześcijanin to osoba, która powinna bardzo dużo się modlić, chodzić do kościoła, unikać "gadania po próżnicy", zawsze ułożona, zawsze grzeczna, nie mająca własnego zdania? Omijająca wszystkie miejsca, gdzie odbywają się jakiekolwiek imprezy... I może przyjść odpowiedź: Nie, takie życie to nie dla mnie! Ja lubię się bawić, chcę być "duszą towarzystwa", chcę się śmiać, skakać i niezbyt poważnie traktować życie...


A kto powiedział, że chrześcijanin ma być osobą z nosem spuszczonym na kwintę? Wszędzie widzącą tylko zło i grzech? Pozbawioną możliwości dobrej zabawy?


Bóg stwarzając człowieka na pewno się uśmiechał. Sprawiło Mu to dużo radości, kiedy ujrzał ukoronowanie swoich wszystkich dzieł " istotę ludzką. Świadczy o tym zdanie z księgi Rodzaju: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Skoro złożony został w nas uśmiech samego Boga - to czyż my sami nie powinniśmy nosić w sobie radości i pokoju?


Zawsze mam w pamięci zdanie: "Smutny święty, to żaden święty". Osoba zanurzona w Jezusie nie będzie zarażała innych smutkiem, wręcz przeciwnie: będzie wnosiła w ich życie entuzjazm, radość, serdeczność, pokój, cierpliwość, otwartość na innych, przebaczenie. Najlepiej zacząć od siebie: zadbać o to, aby żyć nieustannie w łasce Pana Boga (jeżeli zdarzy się coś, co uniemożliwi nam kontakt z Nim - to jest przecież sakrament pokuty, w którym Bóg przebaczającą swoją miłością naprawi zerwane więzi). Dlaczego o tym mówię? Ponieważ grzech powoduje smutek w duszy człowieka, blokuje go na miłość. Nie jest możliwe przeżywanie prawdziwej radości i pokoju, gdy w naszej duszy rozpanoszył się grzech. Tylko miłość Boga i uwolnienie spod władzy zła daje prawdziwą wolność.


To prawda, że chrześcijanin prawdziwie wolny będzie szukał dialogu z Jezusem na modlitwie, będzie przychodził na Eucharystię, będzie unikał plotek i mówienia o innych źle. Ale będzie też szukał takich imprez, na których zachowa swoją godność Dziecka Bożego. Tańcząc można uwielbiać Pana Boga, można Go chwalić, skacząc i krzycząc. Bóg nie jest wrogiem radości. Można świetnie się bawić do białego rana na imprezach bezalkoholowych, można zedrzeć swoje buty na parkiecie, śmiać się do łez... ktoś może pomyśli: nie, to niemożliwe! Jak można bez kropli alkoholu świetnie się bawić i to do rana!? Co roku wybieramy się z mężem na takie bale, które w swojej nazwie mają wyraz: "bezalkoholowy". Wspaniałe towarzystwo, pełna kultura, a przy tym świetna zabawa. Od początku naszego małżeństwa wybraliśmy właśnie taki styl życia i mocno go promujemy. Nasze dzieci nigdy nie widziały w domu alkoholu, ani rodziców pod jego wpływem. Czy jesteśmy wrogami picia alkoholu? W żadnym wypadku! Uważamy, że jest nam do szczęścia zupełnie niepotrzebny. Naszą abstynencję podjęliśmy i złożyliśmy Panu Bogu w darze za osoby uzależnione.


Wątpliwa jest jakość zabawy, przeżytej przez osobę, która twierdzi: "Było super!... tylko niestety urwał mi się film.." Lubię być świadoma swoich przeżyć i nie wyobrażam sobie, że "coś wymknęło mi się spod kontroli". Znam osoby, które na własnych weselach nie postawiły ani jednej butelki z alkoholem na stół. Czy przez to coś straciły? Myślę, że zyskały wiele i były bardzo wartościowym świadectwem dla innych. Mam też znajomych, którzy powiedzieli: "Po tym jak przestaliśmy stawiać, niektórzy z naszych przyjaciół już nas nie odwiedzają". Smutne to. Ale można sobie zadać pytanie: po co przychodzili? I czy byli prawdziwymi przyjaciółmi?


Nasuwa się też i takie pytanie: czy naprawdę tak bardzo nie umiemy sobie radzić ze sobą, swoimi refleksjami, przeżyciami, sprawami, że musimy sięgać po "wspomagacze"? Dlaczego nie nosimy radości w sobie 24 godz. na dobę? A pojawia się w nas nutka wesołości dopiero po wypiciu określonej ilości alkoholu. W takim razie coś chyba z nami i z naszym chrześcijaństwem jest nie tak? Spróbujmy żyć pełnią życia i pełnią radości "takiej, jakiej niestety nie daje świat. Spróbujmy żyć tak i bawić się tak, aby świat był trochę lepszy.


Dziękujemy wszystkim, którzy dołożyli nutkę życzliwości do tego, aby odbył się bezalkoholowy bal - oby takich imprez było jak najwięcej.
Chwała Panu!


Agnieszka Frydrych