niedziela, 06 marca 2011

Ewa wygląda i czuje inaczej niż Adam...
czyli kilka całkiem malutkich różnic między kobietą a mężczyzną


Na początku chciałam "zająć się" tylko babeczkami... bo to przecież już we wtorek opustoszeją kwiaciarnie, a Panowie drzwiami i oknami walić będą, aby podarować piękny kwiatek swojej Damie. Oczywiście zwalczyłam w sobie tę pokusę... i "zajęłam się" obojgiem, ponieważ zestawienie: kobieta - mężczyzna, jest całkiem do rzeczy!


A zatem... "zasadziwszy ogród w Edenie (...) Pan umieścił tam człowieka, którego ulepił" (Rdz 2,8). To ciekawe... Adam został stworzony poza rajem, a jego ciało zostało ulepione "z prochu ziemi" por. (Rdz 2,7). Natomiast Ewa została zbudowana z żebra mężczyzny por. (Rdz 2,22) została zatem stworzona w raju. Dlaczego właśnie tak? Tego nie wiem... jedno jest pewne, podoba mi się fakt, że zostałam stworzona z ciała mężczyzny, a Pan od początku widział mnie (czytaj: każdą kobietę) w raju.


Ewa wygląda inaczej niż Adam... co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Widać to na pierwszy rzut oka. Zatrzymajmy się tylko na moment na przystanku jakim jest ciało mężczyzny i kobiety... zobaczmy grę hormonów... Wszystko zaczyna się od mózgu. To mózg koordynuje pracę układu nerwowego z funkcjami poszczególnych gruczołów dokrewnych. Najważniejszym z nich jest przysadka mózgowa - organ wielkości małej fasolki znajdujący się u podstawy czaszki... (wybaczcie mi, jeżeli przez chwilę poczujecie się jak na wykładzie z NPR-u). Przysadka we właściwym czasie "wysyła chemicznych posłańców, zwanych hormonami, które" w okresie dojrzewania "powiedziały reszcie gruczołów (...): ruszcie się, nadszedł czas, aby urosnąć" J.C. Dobson Przygotowanie do dojrzałości.


Sylwetki pod wpływem hormonów zmieniły się. Stały się podobne do dwóch odwrotnie postawionych trójkątów. Pojawiła się też siła, którą człowiek może kierować - popęd seksualny. Oczywiście wiadomo po co Pan obdarzył człowieka seksualnością: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się..." (Rdz 1,28). Zauroczenie mężczyzny kobietą i odwrotnie: kobiety mężczyzną, chęć przebywania z nim, z nią i pragnienie uszczęśliwienia tej drugiej osoby - to bardziej "romantyczna" wersja popędu seksualnego. Na pewno człowiek doświadcza na bazie "tej wersji" wielu pięknych uczuć i przeżyć... ale niestety może się też nieźle zubożyć, jeżeli sferę tę sprowadzi jedynie do fizjologii. Por. "Wędrując ku dorosłości" pr. zb. Teresa Król.


Jestem kobietą... moja kobiecość kwitnie dzięki hormonom zwanym estrogenami. Szukam czułości i uczuć. Chcę doznawać opiekuńczości i sama pragnę ją ofiarować innym. Lubię się podobać i podkreślam swoją kobiecość... np. dbając o ubiór. Oczywiście nie tylko na tym polega moja kobiecość... Bo moje "ja" to nie tylko ciało.


Jestem mężczyzną... pragnę zawojować świat (wieczny wojownik), potrzebuję sukcesów, chciałbym cieszyć się autorytetem oraz imponować, potrzebuję niezależności. Mam swojego hormonalnego sprzymierzeńca, który decyduje o mojej męskości, jest nim testosteron.


Ciało mężczyzny jak również cały "on" rwie się do ojcostwa. Ciało kobiety, jak i cała "ona" jest gotowa do macierzyństwa. Akt małżeński - kobieta i mężczyzna oddają się sobie w całości, tworząc niesamowitą jedność. Akt małżeński jest jedynym "terenem", gdzie ojcostwo i macierzyństwo w sposób fizyczny może zaistnieć. Pan powierza tym dwojga Dar w postaci nowego życia. Warto zadbać o tę sferę.


Jacek Pulikowski mówi, że "żona powinna być dla męża przewodniczką po samej sobie". Seksuolog Wheat powiedział: "Jeżeli mężczyzna podczas współżycia będzie robił to, co wydaje mu się naturalne, to niemal pod każdym względem będzie postępował błędnie"... to ona niech kieruje pieszczotami, nawet w najprostszych gestach ciała. Wyrzućmy z naszej sypialni nawet namiastki pruderii. Spójrzmy na naszą płciowość w ten sposób: jest to sfera piękna i czysta! Nie dopatrujmy się zła tam, gdzie go nie ma! Przecież Stwórca uczynił tę sferę i zażyczył sobie, aby właśnie w ten sposób powstawał nowy człowiek - poprzez akt małżeński.


To co się dzieje między mężem a żoną w sferze ich intymności jest piękne, dobre i czyste! Ale musi być zachowany jeden warunek: jesteśmy otwarci na nowe życie. Antykoncepcję wyrzucamy do kosza... i jeżeli Pan zechce, aby z tego aktu poczęło się nasze, być może kolejne dziecko - to chcemy je przyjąć, nawet jeżeli nasze plany w tym względzie są trochę inne. To jest odpowiedzialne rodzicielstwo. Oczywiście oboje powinni poznać prawa rządzące płodnością.


W przeżywaniu aktu nie tylko gesty są ważne. Żona powinna odkryć przed swoim mężem całą głębię swoich przeżyć związanych z ich zjednoczeniem fizycznym... tutaj też da się zauważyć różnice między nim a nią. Akt małżeński odbywa się wewnątrz jej ciała (kobieta zawsze każdy akt kojarzyć będzie z poczęciem dziecka - co dla mężczyzny jest zupełnie niezrozumiałe - dla niego dzieje się to wszystko niejako "na zewnątrz").


Dlatego mąż powinien postępować bardzo delikatnie ze swoją żoną. Powinien też walczyć ze swoim egoizmem... wtedy kiedy on (po oddaniu nasienia) gotowy jest niemal do natychmiastowego "odlotu" - w formie snu oczywiście - i odwraca się do niej plecami, po czym w sekundzie chrapie... ona jest jeszcze na bardzo wysokim szczycie i wcale nie ma ochoty z niego schodzić! On powinien towarzyszyć jej w tym delikatnym schodzeniu... To co czuje w tym momencie kobieta... mężczyzna tego nie odczuwa ani nawet nie rozumie!


Jestem pełna podziwu dla mężczyzny, który mimo braku odczuwania i rozumienia swojej żony... chce towarzyszyć jej przeżyciom, jej wrażliwości w tej sferze. Powstanie głębokiej więzi seksualnej między kobietą a mężczyzną zależy od obojga i wymaga odpowiedniego czasu oraz odpowiednich warunków. Piękna jest rzeczywistość, w której mogę nieustannie odkrywać na nowo swoją żonę, swojego męża, codziennie od 20 lat... i nie nudzę się.


Trochę celowo zaczęłam... od ciała. Skłonił mnie do tego tekst z Księgi Rodzaju, mówiący o stworzeniu człowieka i jego prokreacyjnym powołaniu.


A co z uczuciami? Okazuje się, że Ewa zupełnie inaczej czuje niż Adam. Mądry mężczyzna będzie wiedział, jak ważne dla kobiety są uczucia. Panowie, jeżeli zaniedbacie istotne dla nas obszary, sprawicie nam ból.. a tym samym zabierzecie radość życia. I wcale tu nie przesadzam! Jakie to są obszary? - zapewne zapytacie. Kobieta przede wszystkim myśli sercem, kieruje się uczuciami. To, jakie w danym momencie podejmuje decyzje, bardzo często zależy od jej aktualnego stanu uczuć, które decydują o nastroju, a nawet o nastawieniu do życia. Kobietki bardzo często uzewnętrzniają swoje emocje. Natomiast mężczyzna ma niejakie trudności w okazywaniu uczyć.


Babeczki bardzo często zwracają uwagę na szczegóły, można by rzec: ich życie składa się z drobiazgów. Natomiast faceci bardzo często na "takie głupoty" czasu nie mają. Wrócę na moment do różnic w dziedzinie płciowości. Zacytuję J. Pulikowskiego: "W dziedzinie płciowości zderza się subtelność kobiecych pragnień, nadziei i tęsknot nastawionych na trwałe więzi (na całe życie) - z jednej strony oraz obaw, oporów, lęków i zahamowań psychicznych z drugiej, z męska "chropowatością" i fizycznym nastawieniem na silne, doraźne doznania cielesne". Męskie i kobiece oczekiwania... to dwa różne światy doznań i przeżyć.


Drogie Panie... on niestety się nie domyśli! Mówiłam o tym już w innych rozważaniach, ale jeszcze raz podkreślę: w rozmowie z mężczyzną - kawa na ławę! Jeżeli chcesz, aby twój mąż cię zrozumiał, mów mu o wszystkim nie zostawiając żadnych niedomówień. On musi usłyszeć tak jak to wygląda. I nie łódź się: a może jednak się domyśli? Nie! Koniec kropka.


Drodzy Panowie... ona musi się wypowiedzieć. Naucz się słuchać swojej żony. Zdaję sobie sprawę, że żądam prawie niemożliwego, ponieważ wysłuchanie żony z wielką uwagą i życzliwością jest bardzo trudnym zadaniem. Kobietka ma w sobie potrzebę mówienia o swoich uczuciach. Jeżeli uznasz, że tracisz czas słuchając swojej żony, to niestety możesz się zdziwić... bo ona musi się wygadać! I wtedy poszuka sobie innego "powiernika". A co będzie jeżeli spotka atrakcyjnego mężczyznę, który poświęci jej czas i z cierpliwością wysłucha?


Na koniec zróbmy małe "zestawienie" różnic między kobieta a mężczyzną zaczerpnięte żywcem z psychologii.


Inteligencja:

ON - bardziej skłonna do syntezy, do abstrakcji, do racjonalności, do prostoty, do zarozumiałości...

ONA - bardziej skłonna do analizy, bardziej konkretna, bardziej intuicyjna, bardziej złożona, bardziej samokrytyczna...


Wola:

ON - bardziej skłonna do narzucania się innym, bardziej ambitna, bardziej ukierunkowana na zdobycze społeczne...

ONA - bardziej ustępliwa, bardziej zdolna do znoszenia cierpień fizycznych, skłonna do osiągania celów długimi, krętymi ścieżkami...


Uczuciowość:

ON - mniej żywa i wibrująca, bardziej zrównoważona i pogodna, mniej trwała...

ONA - intensywna, łatwo ulegająca wzruszeniu, wrażliwa na uwagę, zdolna do wielkiej radości i cierpienia, otwarta na aspekty estetyczne, wspomnienia, huśtawkę nastrojów...


Instynkt:

ON - jest bardziej ciałem, bardziej namiętny, jego reakcje fizjologiczne są silniejsze i nie wymagają długich przygotowań...

ONA- jest bardziej sercem, bardziej uczuciowa, jej reakcje są zwykle powolne i rozwlekłe, wymagają przygotowania...


Tyle z wybranych fragmentów z psychologii. Aby podsumować jednym zdaniem (nie pamiętam niestety autora tego tekstu): Mężczyzna to 90% ciała i 10 % ducha, kobieta to 90% ducha i 10% ciała. I tym optymistycznym akcentem zakończmy nasze rozważania na temat "całkiem malutkich" różnic pomiędzy kobietą a mężczyzną.


Panie Jezu, masz niesamowite poczucie humoru... łącząc tych dwoje w jedno!

Wszystkim Kobietom w dniu ich Święta, życzę pełni radości w przeżywaniu ich kobiecości.


Agnieszka Frydrych