1.jpg piątek, 30 grudnia 2011 15:20

Mąż, żona, dziecko... Rodzina, tylko, czy... Święta?

W oparciu o Kol (3, 12-21)

Twój współmałżonek... w zamyśle stwórczym Pana został wybrany i przeznaczony dla Ciebie przez samego Boga. Nie tylko wybrany, ale również umiłowany przez Niego i powołany do życia w świętości. Jest wyjątkowy! A chcąc utrzymać w sobie owoce wybrania, umiłowania i świętości... należy "przyoblec się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość". Co robicie i czy w ogóle coś robicie, aby w tych owocach trwać?


Jesteście darem dla siebie. Zastanawiałeś się, czy jesteś wystarczająco dobry dla swojej żony? Czy umiesz w pokorze tzn. w prawdzie stanąć przed swoim mężem, żoną? Potrafisz się wyciszyć, aby usłyszeć pragnienia drugiej osoby? Jesteś cierpliwy, kiedy po raz kolejny nie udaje się, nie wychodzi praca nad sobą? Miłosierdzie, dobroć, pokora i cierpliwość to bliskie siostry miłości. W jaki sposób okazujesz zainteresowanie swojej żonie, swojemu mężowi? Kiedy ostatni raz przyniosłeś jej kwiaty? Kiedy pozwoliłaś mężowi na odrobinę relaksu? Czy Twój mąż ma jeszcze w ogóle jakieś hobby?


Św. Paweł mówi o "znoszeniu siebie nawzajem". " Znosić" to niezbyt ciekawe słowo. Kojarzy mi się ze "złem koniecznym", ale w tym samym zdaniu czytam dalej: "Wybaczajcie sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy". Wybaczyć zło, krzywdę, brak zainteresowania, brak miłości, brak czasu, zdradę na różnych płaszczyznach... nie jest łatwo. Proś wtedy Pana o pomoc. I pamiętaj: On wybaczył nam wszystko! Nawet to, co po ludzku zdaje się być nie do przeskoczenia. Nie chowaj urazy w sobie, nie pielęgnuj otwartej rany, nie pozwalając się jej zamknąć, nie rozdrapuj starych, zabliźnionych ran. Przebacz! Przebacz w pierwszej kolejności sobie samemu. Przebacz sobie, że nie do końca umiesz kochać współmałżonka...


No właśnie... MIŁOŚĆ. Ta, "która jest więzią doskonałości". Miłość to nie uczucia. Chociaż porywy serca też są ważne. Zapewniam Cię, że jeżeli zawsze, oboje, będziecie blisko Pana, nie zabraknie Wam pięknych uczuć i to takich, że nawet trudno je sobie wyobrazić, czy opisać. Miłość to decyzja. Miłość to bezinteresowny dar z siebie dany drugiej osobie... Gdybym Cię teraz zapytała... czy byłbyś w stanie odpowiedzieć w czym przejawia się Twoja miłość w stosunku do żony, czy męża? Czy powiedziałeś swojej żonie, czy mężowi, że jest absolutnie wyjątkową, niepowtarzalną osobą? Jesteś w stanie oddać życie za współmałżonka? Smutne jest to, że czasami nie jesteś zdecydowany, aby wyłączyć telewizor, czy wyjść z Internetu po to, aby w spokoju wysłuchać drugiej strony... poświęcić jej czas. Otóż wyobraź sobie, że miłość, aby żyć, potrzebuje czasu. Nie lubi pośpiechu, bylejakości, blichtru... Wszystko powinno być na najwyższym poziomie. Twój współmałżonek zasługuje na to.


"A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele". Jedność małżeńska... piękna sprawa. Do tej jedności wezwał Was sam Bóg. W tej jedności nie ma mowy o jakimkolwiek niepokoju. Zaufanie, wierność i oddanie są gwarantem pokoju. Ale tu chodzi o coś więcej: o pokój serca, o Chrystusowy pokój. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby małżonkowie bardzo często korzystali ze źródła Bożego przebaczenia, ze spowiedzi świętej. Aby nieprzerwanie i nieustannie trwać w stanie łaski uświęcającej. "Nie ma miesiąca bez spowiedzi, ani niedzieli bez Komunii Świętej".


"I bądźcie wdzięczni". Wdzięczność jest niezbędna. Kiedy swojej żonie ostatni raz podziękowałeś za to, że zrobiła przepyszny obiad, posprzątała, dba o dzieci? Kiedy Twój mąż usłyszał, że jest niezastąpiony jeżeli chodzi o wychowywanie dzieci? Kiedy okazałaś mu wdzięczność? Czy w modlitwie małżeńskiej, wtedy, kiedy razem stajecie przed Panem jesteście Mu wdzięczni za dar współmałżonka i za wszystkie dary jakie otrzymujecie. Czy Twoja żona usłyszała jak głośno się modlisz: "Dziękuje Ci Panie, za moją żonę..." Czy z głęboką wdzięcznością całujesz obrączkę, którą nosisz. Czy wiesz, że nie jest to Twoja obrączka, tylko Twojej żony? Pamiętasz: "żono, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności?". Mąż nosi obrączkę żony, a żona męża. Jak często ze czcią całujesz tę obrączkę?


"Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: ze wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach". Słowo Pana jest niezbędne do życia. Jeżeli jeszcze nie jesteś o tym przekonany, to nie żyjesz w pełni! Znajdujesz czas w ciągu dnia, aby posłuchać Pana? Nie taki rwany, między jednym zajęciem, a drugim. Nie ochłap czasu. Chciałbyś, aby najbardziej ukochana, wymarzona i wytęskniona osoba poświęcała Ci marne resztki swojego czasu. Tak od niechcenia? Przecież spotkanie z Panem w Jego Słowie, powinno być najważniejszym momentem dnia! Często spotykam się z prośbą mojego męża: przeczytasz mi dzisiaj Słowo Pana? Przyznam, że chyba jest to najpiękniejsza prośba. Często czytam, ale nie tylko, modlimy się tym Słowem, wysyłamy smsy, dzielimy się tym co powiedział do nas Pan. Jest to niesamowite ubogacenie. Powiem coś bardzo intymnego. Na modlitwie jestem tak blisko swojego męża jak chyba w żadnej innej sytuacji. Blisko... bo razem z Bogiem Trójjedynym , który niesamowicie umacnia naszą jedność. Tutaj najbardziej poznaję swojego męża. BEZCENNE. Szkoda byłoby zmarnować ten czas omijając modlitwę, bądź traktując ją byle jak.


"I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego". Odpowiedz tylko na jedno krótkie pytanie: czy już wszystkie dziedziny Twojego życia należą do Pana, czy jest może jeszcze teren, gdzie Ty królujesz? Jeżeli jest jeszcze coś, co nie należy do Niego, w Waszym małżeństwie, zróbcie szybko z tym porządek, aby każde słowo lub czyn - poruszało się w Jego przestrzeni.


"Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu". Mąż jest głową żony. Ale jaka będzie ta głowa zależy od Ciebie. Żono, chyba nie chcesz mieć głupiej głowy? Od ciebie zależy jakość tej głowy. Mąż, który jest dowartościowywany przez swoją żonę, wzrasta. Wypełnia swoją odpowiedzialność męża i ojca. Bądź poddana swojemu mężowi tak jak Panu. Być poddanym Panu jest rzeczą piękną. Być poddanym - to służyć w miłości agape. Nie po to, aby być ubezwłasnowolnioną, ale właśnie po to, aby być wolną!


"Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi". Umiesz kochać swoją żonę tak jak Chrystus umiłował swój Kościół i oddał za niego życie? Umiesz właśnie tak kochać? Kochać to służyć. Służyć sercem, w pełni, być oddanym bez reszty. Umiesz tak? Nie rób swojej żonie przykrości. Jedno słowo wypowiedziane nie w takim tonie jak trzeba potrafi zniszczyć cały jej zapał. Nie traktuj jej jak służącej. Jeżeli potrzebujesz tylko i wyłącznie praczki, sprzątaczki i gosposi, wynajmij sobie kogoś za pieniądze. Mnóstwo kobiet szuka przynajmniej takiej pracy. Twoja żona jest kimś wyjątkowym. Zapytaj jej, czy o tym wie. Czy Twoje zachowanie, postępowanie w jasny sposób pokazuje kim on dla Ciebie jest.


"Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu". Czy wiecie dlaczego Wasze dzieci są Wam nieposłuszne? Można by się zastanawiać... oby tylko dojść do słusznych wniosków. "Jeżeli Ty, Panie Boże nie wychowasz moich dzieci, to ja je tylko popsuję". Często ta modlitwa jest szeptem mojego serca. Czy oddajecie swoje dzieci na wychowanie Panu? Oczywiście nie można w takiej sytuacji usiąść z założonymi rękoma i powiedzieć: "Panie, Boże Ty tu rządź, a ja tymczasem sobie nic nie porobię!". Nigdy nie doprowadzaj do sytuacji, że sobie "zrobisz wolne" w wychowywaniu swoich dzieci. Bo jeżeli nie Ty, to na pewno ktoś inny się nimi zajmie. Nie zapomnę opowiadania pewnego zakonnika, który wchodząc do domu swoich przyjaciół, widząc 3-letniego kajtka zapytał: "A jakie Jasiu ma do spełnienia obowiązki?" "Ależ Ojcze on ma trzy lata". "Więc jakie ma obowiązki"? "Ojciec nie rozumie, Jaś ma dopiero trzy lata!" I w tym miejscu przypomina mi się nasza staropolska mądrość: "Czym skorupka za młodu nasiąknie..." Staraj się wychowywać swoje dzieci tak jakby wszystko miało zależeć od Ciebie i powierzaj swoje dziecko Panu tak, jakby wszystko zależało od Niego. Módl się za swoje dziecko.


"Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha". Kiedy na katechezie zapytałam dzieci, czy twój tata spędza z tobą czas? W odpowiedzi usłyszałam: mój tata cały czas pracuje. Albo: mój tata siedzi przy komputerze i gra w różne gry. Ciekawe co odpowiedziałoby Twoje dziecko? Czy jesteś dla swojego dziecka absolutnym bohaterem? Najsilniejszym, który nawet da radę Goliatowi? Nigdy nie przyłapało Cię na kłamstwie? Czy Twoje dziecko widzi Cię klęczącego na modlitwie? Widzi jak kochasz jego mamę, nosisz ją na rękach? Czy ma powód do tego, aby przy Tobie "tracić ducha"? Jeżeli choć na jedno z tych pytań nie udało Ci się pozytywnie odpowiedzieć... masz jeszcze czas, aby to zmienić. Tylko się pospiesz... bo czas jest nam dany, tylko nie wiemy w jakiej ilości.


I ostatnie pytanie: Droga żono, drogi mężu... czy Wy i Wasze dzieci to... Święta Rodzina?


Agnieszka Frydrych