14.jpg sobota, 17 marca 2012 13:31

Faryzeusz czy celnik?


Czy już wiesz Drogi Przyjacielu kim jesteś? Powiesz mi? Faryzeuszem czy celnikiem?

Przypuszczam, że faryzeizm nie kojarzy ci się dobrze. Ale celnik, tym bardziej?! Więc? Jezus dzisiaj wyraźnie mówi o tych dwóch. Więc pomyśl...

Przychodzą do świątyni, żeby się modlić... więc podejrzewam, że obaj stanęli absolutnie w szczerości serca. Stoją przecież przed samym Bogiem! Gdzie tutaj mowa o jakiś maskach? Przecież przed Panem nic nie da się ukryć. Poza tym modlą się w ciszy, nikt z ludzi ich nie słyszy, więc na pokaz tego nie robią...

"Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". (Łk 18,9-14)

-Boże jak ja Ci dziękuję, że nie jestem jak inni ludzie!


-To znaczy JAK dziecko?


-No wiesz Panie... nikogo nie oszukałem(?) zawsze byłem uczciwy(?) mam jedną żonę, więc daleko mi do cudzołóstwa(?). Nigdy nikogo nie zabiłem(?) Dzięki Ci za to, że nie jestem darmozjadem! Mam elegancką pracę, w zasadzie to jestem samowystarczalny, nigdy nikogo nie prosiłem o pieniądze. Nie upijam się i nie szlajam po ulicach jak mój sąsiad. Ten dopiero to ma "papiery"! Tak się poniżyć! Kto to słyszał! Albo i nawet ci moi znajomi... piątkę dzieci mają, a ona znowu z kolejnym w ciąży! Toż to trochę odpowiedzialności trzeba.


Dzięki Panie, że uczyniłeś mnie odpowiedzialnym. Za to, że moje dzieci są dobrze wychowywane, nie zadają się z podejrzanym towarzystwem. Moja żona też nigdy na mnie nie narzeka, zrobiliśmy podział obowiązków. Ona wie co do niej należy! Przecież ja nie będę zachowywał się jak baba i nie będę robił tego co do kobiety należy!

A już w ogóle dziękuję Ci Panie za to, że powołałeś mnie do Wspólnoty. Tutaj mogę się modlić, rozwijać duchowo. Angażuję się w Kościele jak tylko mogę. Widzisz, inni w piątek objadają się kiełbasą... ale nie ja! Ja zawsze wzorowo zachowuję post. Nikt mi tego nie zarzuci, że pościć nie umiem! A i na Kościół daję. Co niedziela 10 zł na tacę....

Ale wiesz co? kurde! Trochę szkoda mi tej dychy! Ale nie zarzucisz mi, że nie daję! Nie wiem, jak można być takim jak inni... sumienie nie wyrzuca mi za bardzo niczego złego. Tam wiadomo... czasami jakiś grzech się zdarzy, ale żeby zaraz ciężki! Nigdy w życiu! Są ode mnie gorsi...


Towarzyszę tej modlitwie w ciszy... i tak sobie myślę... Panie... mam tak dużo sobie do zarzucenia... W zasadzie jak przeglądam Dekalog to nie ma miejsca, gdzie nie byłoby mojej winy. Niestety jestem... zdziercą, oszustem, cudzołożnikiem... mogę powiedzieć więcej: jestem zabójcą.

Sam powiedziałeś Panie, że jeżeli gniewam się na swojego brata i nienawidzę ... zabijam go. Źle wychowuję swoje dzieci, oczywiście Ty wiesz, że chciałabym jak najlepiej... ale przecież widzę swoje błędy wychowawcze. A praca? Na pewno mogę pracować lepiej, sumienniej, wydajniej.

Jestem dobrym świadkiem Twojej miłości? Nie sądzę... jak grzesznik taki jak ja może powiedzieć o Tobie prawdę? Gdzie nie spojrzę... tam moje błędy. Nawet jeżeli po spowiedzi wydaje mi się, że wzniosę się ponad szczyty, że na pewno dam radę zawalczyć z tym grzechem, czy słabością.... natychmiast spadam w zastraszającym tempie "na łeb na szyję". I co wtedy z moimi postanowieniami? A chciałam tak dobrze...

Panie "stoję z daleka i nie śmiem nawet oczu wznieść ku niebu, lecz biję się w piersi i mówię: Boże, miej litość dla mnie grzesznika"! Pomóż po raz kolejny się podnieść. Pomóż, bo sama rady nie dam. Tylko z Tobą i dzięki Tobie! Chciałabym Panie być jak ten celnik - mam taką nadzieję, że przynajmniej w jakimś stopniu zbliżam się do jego pokory, jego żalu, jego uniżenia. Mam taką nadzieję...


"Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten". Twoje Słowo Panie jak balsam kojący na moją duszę. Jestem największym grzesznikiem. Celnik już mnie wyprzedził... a ja? Jeszcze w drodze... jeszcze z błaganiem o przebaczenie.


Wiesz o co najbardziej proszę? O uwolnienie mnie całkowicie z mojej pychy, bo zauważam, że jest to najbardziej paskudny grzech, który mnie od Ciebie oddziela... który jest początkiem wszystkich grzechów. Pycha zgubiła faryzeusza... pycha zaślepia... Pycha powoduje taki stan duszy, że Bóg jest już do niczego nie potrzebny... Pycha zgubiła anioła światłości... , który widząc Wszechmogącego, wpatrując się w Jego Oblicze, powiedział zdecydowane: NIE! Z anioła przerodził się w demona.


"Boże! Bądź miłościw mnie grzesznemu"!
Agnieszka Frydrych