18.jpg poniedziałek, 02 kwietnia 2012 08:42

Judasz


Ostatnie dni przed męką i śmiercią mojego Pana... Wielki Tydzień, Święty... Dla mnie najważniejsze dni w roku... Jezus "na sześć dni przed Paschą" idzie do Betanii, do domu swoich przyjaciół Łazarza, Marty i Marii. Kochano w tym domu Jezusa do granic możliwości... każdy z nich doświadczył Jego obecności, Jego miłości... szczególnie Łazarz, któremu przywrócił życie, wyrwał z objęć śmierci. Kochano tam Jezusa...


Od razu rodzi się we mnie taka refleksja... czy w moim domu Jezus jest tak kochany? Jest w centrum naszego życia?... Czy jest w naszej codzienności, w tym jak odnosimy się do siebie, troszczymy się o siebie nawzajem, obdarzamy życzliwością, przebaczamy potknięcia? Czy Jezus jest we wszystkim co nas dotyka i dotyczy? Chyba dobre pytania na ten Wielki Tydzień.


W Betanii czekano na Niego z ucztą. Marta jak zwykle posługiwała... "troszczyła się i zabiegała" o to, aby wszystko zawsze było na swoim miejscu i aby gość miał to wszystko co trzeba. A Maria... "wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła". Szczęśliwa... bo dotknęła Jezusa, była tak blisko... niektórzy pewnie tę bliskość niekoniecznie dobrze mogli interpretować. A Jezus? Wiedział o miłości Marii, wiedział, że kocha Go nad życie, wiedział, że to co czyni jest szczere, czyste, najpiękniejsze...


I w tym momencie wkracza Judasz ze swoim: co za marnotrawstwo! Już ty Judaszu się o to nie martw! Bo wszystko co jest czynione z miłości, nie jest czynione na darmo!


Judasz... bardzo "popularna" postać tego Tygodnia. Pojawia się często. Judasz... najbliższy? Jezusowi. Najbliższy, bo w gronie Dwunastu. Wiedział o każdym ruchu Jezusa, widział jak się modli, naucza, czyni cuda... wiedział co Jezus przeżywa...


Dlaczego "trzymał trzos"? Kasę całej Dwunastki? Każdy z nas ma wolny wybór... Akurat jemu powierzono pieniądze. Pieniądz... kolejny bożek. A może najważniejszy bóg tych czasów? Judasz był chciwy na pieniądze. W jakiś sposób srebrniki były dla niego bałwochwalstwem... było nie było najobrzydliwszym grzechem w oczach Boga. Czy Bóg jest wrogiem pieniądza? W żaden sposób. Za to szatan doskonale porusza się na tym terenie. Zwodzi i kusi... nawet w dobrej wierze: "Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?" Judaszu, Judaszu... dlaczego to robisz? Możesz oczywiście oszukać wszystkich wokoło... ale Boga nie masz szans zwieść. On wie, że jesteś zwykłym "złodziejem i mając trzos, wykradasz to co składano".


Ciągle zadaję sobie pytanie: dlaczego ty, będąc tak blisko Jezusa... tak nisko upadłeś? Twoja obecność w gronie najbardziej umiłowanych uczniów Jezusa nie była szczera. Twoje zamiary nie były czyste! Twoje myśli, pragnienia... wszystko? nie należało do Jezusa... smutne to Judaszu. Dlatego twój koniec też jest smutny. Zawsze ilekroć przyglądam się twojej postawie... drżę... Dlaczego? Bo niejednokrotnie widzę i siebie... w momencie zdrady Boga! Każdy mój grzech jest konkretną zdradą!


Ale często w takich momentach biegnę do Ogrójca. Ogród Oliwny jest wymownym świadkiem, tego, że miłość Boga w momencie mojej zdrady... jest niezmienna. Widzę Jezusa, który do całującego Judasza zwraca się słowami... "Przyjacielu, po coś przyszedł"? Chwytam się słowa "Przyjacielu"... niesamowite słowo świadczące o tym, że Bóg w momencie najgorszej zdrady... nie cofa swojej miłości. Nie cofa swojej miłości do mnie i do ciebie! Zdrajcę nazywa przyjacielem... po ludzku, chyba nie do ogarnięcia!


Chciwy pieniądza Judasz... Kto z nas jest od tego wolny? W żaden sposób Drogi Przyjacielu i ty nie jesteś bezpieczny na tym terenie. Mając pieniądze można człowiekowi pomóc, ale i można też go zniszczyć... można siebie zatracić. Dlatego Jezus w swojej niesamowitej mądrości! (Już to mówiłam, ale kocham i zachwycam się mądrością mojego Pana!) Na "troskę" Judasza o ubogich odpowiada: "Ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie".


I tu jest konkretna wskazówka Jezusa. Możemy walczyć z naszym bałwochwalstwem... Nawet jeżeli nam się wydaje, że mamy kontrolę nad pieniądzem, szatan zawsze może to wykorzystać. Dlatego mądra Matka Kościół daje nam jasny sposób: jałmużnę. Moja siostra jałmużna jest sposobem na to, aby nie zagubić się w gąszczu interesów, pogoni za pieniądzem... bo prawda jest taka, że pieniędzy zawsze będzie mało i zawsze będzie na coś brakować. Ale jeżeli ze swego niedostatku podzielisz się z kimś potrzebującym... to wygrałeś. Tylko wygrywaj proszę na każdym kroku, bo "ubogich zawsze mamy u siebie".


Wczoraj przed kościołem widziałam człowieka... był bardzo chory. Żebrał o pieniądze. Był bardzo skromnie ubrany. Towarzyszył mu mały chłopiec. Wszedł na Mszę Świętą. Zanim ludzie zrobili mu miejsce , trochę czasu minęło... ze smutkiem na to patrzyłam, ale kiedy wstałam ktoś już mu ustąpił miejsca. Z trudem trzymał się na nogach, cały drżał... nie mógł wytrzymać stojąc, więc opierał się na swoich kulach albo siadał. Widziałam, że się modli. I było to naprawdę szczere. Ale w największym szoku byłam wówczas, kiedy ksiądz wyszedł z tacą.... mężczyzna wyciągnął pieniążek i dał małemu chłopcu, aby wrzucił na tacę.Tak jak ta uboga wdowa ze Świątyni... Dał pieniądze ze swego niedostatku. Ten widok naprawdę głęboko mnie poruszył. Wychodząc z kościoła znowu go spostrzegłam... napotkałam pełne wdzięczności oczy... "Bo ubogich zawsze macie u siebie".


Cytaty z dzisiejszego rozważania znajdziesz w Ewangelii św. Jana 12,1-11. Polecam słowo Pana na dziś, w całości. Mocne jest.

Agnieszka Frydrych