2.jpg niedziela, 01 stycznia 2012 10:45

Wódeczka, winko, piwko - czemu nie????????

W 1 Liście św. Pawła do Tesaloniczan słyszymy o radości, nieustannej modlitwie, o dziękowaniu zawsze i wszędzie - można w tym miejscu nawet z dużą pewności stwierdzić o takim Bożym nakazie naszego postępowania. Mamy być radośni - pełni optymizmu, czyli zawsze z nadzieją patrzeć w przyszłość - "Jak Pan jest z nami, któż przeciwko nam?" Wiemy - czasy nie są łatwe - jesteśmy bombardowani coraz to nowymi informacjami o ludzkich tragediach, przestępstwach, a nawet morderstwach - częstym "usprawiedliwieniem" tych zdarzeń, czy postępków są "procenciki" alkoholu. Jak w takich okolicznościach, my chrześcijanie, katolicy, mamy być szczęśliwi, jak mamy nieustannie dziękować Bogu i jak to czytamy u św. Pawła - w każdym położeniu?

Chciałbym może "przyczepić się" do tego częstego usprawiedliwienia - alkoholu - i tłumaczenia naszego osobistego postępowania - wszystko jest przecież dla ludzi - nawet trudno się z tym nie zgodzić! Ale - jest zawsze jakieś "ale"!

Dalej w słowie św. Pawła czytamy: "Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie - unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła". Wszyscy wiemy i widzimy jak bardzo potępiany jest powszechnie kierowca jadący samochodem "pod wpływem" - oczywiście postępowanie to jest godne potępienia i piętnowania. Każdy z nas, chrześcijanin i nie wierzący - będzie na pewno całym sercem i z całą stanowczością przeciwstawiał się takiemu postępowaniu.

Jednak proszę Was moi drodzy chrześcijanie, byśmy trochę wnikliwiej spojrzeli na siebie - na nasze zachowanie. Rozumiem - wszystko jest dla ludzi... lecz czy nam, wyznawcom Jezusa, wypada przyjmować zupełnie bezkrytycznie to co ze świata? Czy my - ojcowie, matki, bracia, siostry, nauczyciele i osoby konsekrowane - wszyscy mienimy się mianem chrześcijanina - nie powinniśmy unikać wszystkiego co ma choćby pozór zła?...

Kierowca po jednym lub dwóch piwach to przestępca. A my? Dwoma lub trzema kieliszkami słodkiego likieru to się niby uświęcamy? Dajemy dobry przykład? Jesteśmy godni naśladowania?

Możemy oczywiście zasłaniać się, że to przecież nas bardziej jednoczy, otwiera, pozwala razem spędzić czas?! - A ja Wam powiem, a nawet się ośmielę zaryzykować stwierdzenie, że mylicie się!

Myli się każdy, kto uważa, że imieninowa wódeczka - to nic złego - ja myślę i tak twierdzę, - że ma przynajmniej pozór zła... A czyż nie mam tego unikać? Rozumiem Was moi drodzy "chrześcijanie". Może bez tego nie ma zabawy, brak luzu, pełnego otwarcia swojej obolałej duszy. Może ktoś tylko wtedy może uzewnętrznić swoje uczucia, okazać je bliskiej osobie - bo na trzeźwo jest tzw. twardzielem

Często jest też tak, że bez tego "wspomagacza" brakuje odwagi, przebojowości, dumy... Przykre, że "nasi chrześcijanie" nie potrafią dzisiaj dać świadectwa światu - kto jest ich Panem?... Wiem sam z autopsji, że jest to trudne, każdemu może się coś nie udać, bez pełnego oddania przez nas, swojego życia Jezusowi, włącznie z mocnym postanowieniem zmiany - rezygnacji z niektórych przyjemności i używek - jako nasze świadectwo o Światłości, w której pokładamy swoje nadzieje - nie damy rady zostać w pełni Jego ludźmi, Jego "mafią", prawdziwymi chrześcijanami.

Wracając jeszcze do naszej gościnnej tradycji - zastanów się drogi Przyjacielu - czy czasami częstując z serca - bo wiem, że to nasza szczerość jest główną motywacją tej brzemiennej w konsekwencji tradycji - nie stajesz się osobą, która zamiast świadczyć i prostować drogi do Pana - dajemy anty - świadectwo i utrudniamy naszemu bliźniemu dojście do świętości. Nigdy nie da się wejść w środek drugiego człowieka i autorytatywnie stwierdzić, że ta jedna lampka dobrej nalewki, albo wybornego wina - danej przecież ze szczerego serca - nie będzie przyczynkiem i początkiem upadku, grzechu, jakiejś słabości -poprzez którą narazimy na szwank świętość naszego bliźniego?

Czy na pewno chcesz wziąć na siebie odpowiedzialność za jego postępki czy ewentualny grzech??? Czy jego zbawienie nie będzie zagrożone? Przez Ciebie - twoją "szczerość"?. I nie jest istotne, czy jesteś gospodarzem, czy gościem, czy bogatym, czy biednym, czy osobą duchowną, czy świecką - to Ci powiem... jeżeli jesteś człowiekiem Jezusa - Jego "mafią" - osobą w pełni Jemu oddaną, powinieneś się 10 razy zastanowić, czy poczęstować bliźniego alkoholem, bez względu na to z jakiej okazji? oraz kim on jest - czy kierowcą, ojcem, matką itd... - czy na pewno chcesz za niego kiedyś ponieść wieczne konsekwencje??, czy chcesz, by ci kiedyś w ostatecznym rozrachunku pokazał Pan - jaki był skutek naszej "otwartości i dobrego serca".

Każdy ma prawo i obowiązek być w pełni świadomy i wolny od wszelkich zniewoleń - tylko wtedy możemy być prawdziwymi świadkami naszego Pana Jezusa Chrystusa. Oczywiście każdy sam autonomicznie i niezależnie może i nawet powinien podejmować trudne decyzje. Możemy też w swej wolności podjąć decyzję - napiję się wina, szampana, a nawet i czegoś mocniejszego - nikt mi tego nie może zabronić!... - poniekąd masz racje - nie musi to przecież od razu być grzech - niewątpliwie jednak jest to spacer po "cienkim lodzie"... jest to bardzo cienka granica - moment zagapienia może kosztować, możemy przypłacić to grzechem ciężkim - którego konsekwencji nie jesteśmy w stanie przewidzieć - dlatego skoro sami nie jesteśmy do końca w stanie zapanować nad sobą - to o ileż bardziej niebezpieczne jest dawać tę "bombę" w ręce swojego brata lub siostry... jeżeli zależy nam na naszych bliźnich to za wszelką cenę będziemy ich strzec by nie wpadli w szpony złego -bo może zginąć on, a przy okazji i ty czy ja możemy przypłacić głową za takie luźne i lekceważące podejście do sprawy...

Jeszcze z jednym argumentem niektórych - możemy się zetknąć... koronny argument nawet ludzi luźno związanych z ideami i postawami prawdziwych chrześcijan to: - Jezus przecież był za piciem - bo w Kanie uczynił cud i zamienił wodę w wino - a to przecież był alkohol... i to szlachetny... no i skoro Jezus takie robi cuda, to my pijący ten " napój królów "tym bardziej jesteśmy usprawiedliwieni mało tego - mamy licencje na picie... i to nadaną przez Boga ...

... oczywiście to wielka bzdura!!!. Można wszystko usprawiedliwić i naciągnąć. " Lepiej zaczepić sobie kamień młyński u szyi niż..." dać zły przykład swojemu bliźniemu, a tym bardziej dziecku, które zawsze patrzy na Ciebie - ojcze, matko, sąsiedzie, czy przyjacielu rodziny... Wiem, kultura picia w Polsce - jest niebotycznie rozwinięta... ciężko nie ulec tradycji, a przeciwstawić się jej?... - prawie niemożliwe. Zawsze może być pokusa - wszystko jest dla ludzi... pamiętajmy!!!! - tylko z JEZUSEM zdołamy podołać zadaniu trwania w trzeźwości, sami jedynie zginąć możemy w czeluściach pułapek i usprawiedliwień zastawianych i podsuwanych przez złego ducha - specjalistę od kłamstwa i obłudy... Jezus Chrystus ma moc rozbić to zło, które tkwi w człowieku w pył... tylko potrzebuje jednego od nas - naszej woli i powierzenia Jemu całego siebie - wszystkich swoich spraw, trudności i zniewoleń, a otwierając się na działanie Jego łask możemy mieć pewność iż będzie nam dane- może w jakiejś nieokreślonej przyszłości dojrzeć do decyzji - będę Panie twoim uczniem i świadkiem - dla Ciebie gotów jestem poświęcić wszystko, - tym bardziej postanowienie nie picia żadnego alkoholu, oraz obietnicę nie ułatwiania tego naszym bliźnim.

Panie Jezu - daj mi siłę i obdarz mnie swoimi łaskami bym wytrwał w postanowieniach mego serca i mojej woli - Amen.

......Będzie trudno. Może będziesz prześladowany i wyśmiewany za swoje przekonania czy wiarę - ale "... ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało" Pan i Bóg nasz przygotował wielką nagrodę w niebie dla tych - co są wierni i nie wzruszeni w swoim oddaniu JEGO SPRAWOM w każdej posłudze.

Życzę nam wszystkim owocnego wzrastania w posłudze Panu i ludziom w całym 2012 roku i reszcie naszego życia, oraz niech Pan obdarza nas bezkresnym zdrojem Swoich łask - a my byśmy byli zdolni na łaski te się otworzyć i je przyjąć

Spoko pozdrawiam

Jacek Frydrych