20.jpg czwartek, 05 kwietnia 2012 08:50

Ostatnia Wieczerza


"Było to przed Świętem Paschy" (J 13, 1-15) ... pamiętasz prośbę Jezusa - przygotujcie Paschę? Tak, pamiętam... staram się już od 40 dni przygotować do tego dnia...


Wieczernik. Wszystko gotowe Panie. Możemy zasiąść do stołu. Ja też podobnie jak Ty pragnę spożyć tę Paschę z Tobą. Zapraszasz... tylko dlaczego "wstajesz od wieczerzy i składasz szaty"? Bierzesz prześcieradło, przepasujesz się nim, lejesz wodę do miednicy... Co masz zamiar zrobić?? Słyszę jak Piotr zadaje pytanie: "Panie, Ty chcesz mi umyć nogi"? Zdziwienie połączone z absolutnym protestem ! Umycie rąk... i owszem. Żydzi w czasie wieczerzy paschalnej umywali sobie ręce... robił to ten kto w rodzinnej hierarchii zajmował najniższe miejsce. Ale nogi!?


Panie, przecież to zadanie niewolnika!! Na pewno nieprzyjemne... wręcz odrażające! "Bo w starożytności higiena i medycyna stały na o wiele niższym poziomie niż obecnie, a ciepły klimat Ziemi Świętej robił swoje" (Oremus, Triduum Paschalne 2012, s. 221) Co Ty robisz Panie?!


Piotrze, razem z Toba przeżyłam szok... Ty w Wieczerniku, ja również w Wieczerniku - podczas Mszy Krzyżma, kiedy widziałam jak Ojciec Święty Jan Paweł II po umyciu stóp 12 mężczyznom... ucałował te stopy! Nie dziwię się Twojej reakcji: "Nie, nigdy mi nie będziesz stóp umywał"! Twój sprzeciw jeszcze dźwięczy mi w uszach... ale za chwilę słyszę odpowiedź: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną".


Co Ty mówisz Panie?... W takim razie, błagam... umyj mnie całą... "nie tylko moje nogi, ale i ręce i głowę"! Panie, błagam obmyj we mnie to co jest w Twoich oczach najbardziej wstrętne i odrażające, to co mnie od Ciebie oddala, dotknij tych terenów w które nawet ja sama nie chcę, nie umiem wejść, to czego się najbardziej wstydzę, czym gardzę, to co absolutnie staram się zepchnąć w podświadomość... Ty wiesz co to jest! Być może już sama nawet nie pamiętam moich zranień... grzechów. Ale Ty wiesz... obmywaj zatem we mnie to wszystko co nie święte... zgładź każdy mój grzech, każdą moją nieprawość...


"Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści.... Ale nie wszyscy". Jednak Panie proszę... domagam się - umyj mnie całą! Aby absolutnie WSZYSTKO należało do Ciebie, tylko do Ciebie... proszę...


Bo jeżeli Panie tego nie zrobisz... nie będę mogła wejść w głęboką relację z Tobą, z moim Ojcem i Pocieszycielem. Ty przychodzisz do mnie - grzesznika, do tego najbardziej poniżonego przez grzech... a może do tego "najbardziej poukładanego, dobrego i porządnego"? Zdecydowanie do tego najbardziej poniżonego... Umyj mnie Panie... abym była czysta na przyjęcie i przeżycie słów: "To jest moje Ciało... to jest moja Krew"


Miłość, która zbawia... Ciało za mnie i za ciebie wydane... Krew za mnie i za ciebie przelana... na odpuszczenie moich i twoich grzechów. Klękam w największym uniżeniu przed Tajemnicą Eucharystii. Adoruję Najświętsze Postaci. Chcę zatrzymać ten moment już na zawsze... w swoim sercu, w swoich myślach, w swoim działaniu.


Napełniona Tobą, z głową na Twojej piersi... idę powoli... w stronę Ogrójca. Słyszę: "Smutna jest dusza moja aż do śmierci". "Zostań tu i czuwaj". Dobrze Panie... duch wprawdzie ochoczy, ale ciało bardzo słabe... budź mnie co chwila Panie. Chcę czuwać! Zawsze chcę być gotowa, na modlitwę wraz z Tobą... chcę uczestniczyć w Twoim cierpieniu... czy potrafię? Tylko z Tobą, tylko i wyłącznie umocniona Twoją łaską!


Przepraszam za moja ospałość, brak czujności, opuszczenie Ciebie w trudnych momentach. Kiedy ktoś mnie prosi o pomoc... kiedy ktoś potrzebuje, nawet tylko prostego gestu, pocieszenia, słowa... a ja mówię: nie mam czasu, nie potrafię... zostawiam Cię Panie samego w Ogrójcu... Przepraszam...


Przepraszam za to, że nie umiem pocieszać... Anioł pocieszający Ciebie w Ogrodzie Oliwnym... miał moją twarz? Czy to możliwe Panie? Czy to możliwe?


Z największą czcią dotykam gęstych kropli Krwi sączących się na ziemię... Panie, jak Ty drżysz... chyba nie wytrzymam tego dłużej... jak dobrze, że powiedziałeś do Taty: "Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie". Co było powodem, że chciałeś, aby On oddalił od Ciebie "ten kielich"? Czyżby moja oziębłość? Czyżby odrzucenie przez wielu Twojej miłości... podeptanie Twojej Świętej Męki, brak przyjęcia zbawienia...


A Ty mimo wszystko kochasz...

Budzisz mnie. "Wstań"... otwieram oczy. Co to? Żołnierze? Skąd oni się tu wzięli? "Z latarniami, pochodniami i bronią" (J 18,3) I Judasz... znowu on! Po co przyszliście? Nie oddam wam mojego Pana! Choćbyście mieli mnie zabić! "Życie moje oddasz za Mnie? (...) Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz" (J 13,38)... Tak Panie, Ty wszystko wiesz... przebacz proszę.


"Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść"... Panie, co się dzieje? Piotrze, błagam schowaj swój miecz... bo nie na tym polega prawdziwa Miłość.


Pojmali mojego Pana! Słyszycie! Pojmali mojego Pana! Dlaczego? Za co? Jakim prawem?! Po co te łańcuchy i powrozy!? On nie będzie uciekał, nie będzie się bronił! On jest zupełnie niewinny! Proces przed najwyższym kapłanem to absolutne bezprawie!!! Same brednie, fałszywi świadkowie... niesprawiedliwy policzek. Dlaczego bijesz mojego Pana? Z jakiego powodu? Przepraszam Panie, za każde fałszywe oskarżenie, każde "uderzenie" mojego brata słowem, uczynkiem, decyzją, myślą...


Miałeś rację Mistrzu... słyszę pianie koguta... już chyba nigdy nie zapomnę tego dźwięku! ...co ja zrobiłam?? Jak mogę to teraz naprawić? Twoja Ofiara uzdolni mnie do tego...


Jest noc... Jerozolima powoli układa się do snu... niektórzy się modlą, niektórzy płaczą, niektórzy się bawią... popełniają zło... naprawiają dobrem.


A Ty?... niesprawiedliwy wyrok... więzienie... noc pełna niepewności... noc zdrad... w końcu i błogosławiona noc... dla mnie Panie... bo dokonuje się dzieło mojego odkupienia. Czy będę w stanie kiedykolwiek podziękować...


Chcę razem z Tobą, u Twoich stóp... w moim więzieniu... być blisko... najbliżej... Ciebie
Agnieszka Frydrych