24.jpg sobota, 14 kwietnia 2012 11:48

Idź i głoś, że Jezus żyje!


Można przeżyć spotkanie z Marią Magdaleną... i nie uwierzyć jej w to, że widziała Jezusa żyjącego! Można dotykać tych, którzy Jezusa widzieli w drodze do Emaus... i nie uwierzyć ich słowom. Można! to zrobić. Przecież Apostołowie znali Marię, z której Jezus wyrzucił siedem złych duchów. Na pewno promieniała, cała jaśniała i nie mogła pomieścić radości ze spotkania ze Zmartwychwstałym - tak to sobie wyobrażam, bo spotkanie z Nim nie może odbywać się w innej scenerii. Bo Jezus może napełnić tylko pokojem, tylko radością i tylko wolnością.


Więc?... jak musieli być "pogrążeni w smutku i płaczący" ? (Mk 16, 9-15). Jak musieli zamknąć się w swoim bólu, może niewierze? Braku zaufania? Skoro "słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć". Rozumiem... po ludzku totalne zamknięcie, pogrzebanie nadziei, śmierć wszelkich odruchów wiary...


A Kleofas i drugi uczeń? Przecież oni natychmiast zawrócili z drogi do Emaus. Przybiegli do nich z nowiną, że Jezus żyje! Być może Apostołowie rozmawiali z nimi o ich powrocie do Emaus. Jeżeli tak, to widzieli zniechęcenie tych dwóch: Dobra, Jezus umarł, koniec... wracamy do swojej roboty, nie ma na co czekać. Być może... Więc jak to możliwe, że "im też nie uwierzyli"? Przecież musieli widzieć ich entuzjazm w momencie kiedy opowiadali, że poznali Go w momencie łamania chleba, a wcześniej słuchali Go - kiedy Pisma im wyjaśniał, mimo iż na początku nie wiedzieli, że to On.


Kiedy zatem uwierzyli?

Kiedy "W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem". Aczkolwiek Marek nic nie mówi o ich wierze. Raczej cały czas podkreśla ich niewiarę. Mówi też w sposób jednoznaczny o reakcji Jezusa, który "wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego".


Brak wiary i upór... Zestawienie godne zatrzymania. Wierzyć to ufać Komuś, ufać Bogu, znać Jezusa! Ich nadzieje po śmierci Jezusa zostały zamknięte w grobie... ich ufność pogrzebana, znajomość Jezusa - marna...


Jezus nie od parady posyła do nich najpierw świadków zmartwychwstania. Próba wiary? Nie wiem... może. W każdym razie przecież od razu Sam mógł do nich przyjść. Jednak tego nie zrobił... Bardzo często szukamy nie wiadomo jakich znaków i niesamowitych cudowności! Żądamy od Boga: powiedz! Natychmiast! Objaw się w ten czy inny sposób! Wtedy wierzyć będę... Nie. Kochany... wiara to zaufanie, cicha ufność Bogu, Który Jest - to cierpliwość. Bóg nie jest Bogiem pośpiechu. Nie martw się - On da radę wszystkim naszym słabościom, brakom wiary, niecierpliwościom.


Jest jedna recepta na takie chwile, jakie przeżyli Apostołowie. Uważnie i ufnie trwać u stóp Jezusa... w Jego słowie. Słuchać co On mówi... przez świadków Bożej miłości - kapłanów, słuchać Pana w Kościele, słuchać i trwać... wiernie.


Jezus - mimo niewierności, mimo braku wiary, wtedy kiedy głośno zarzuca Apostołom ich zachowawczość za chwilę mówi, obdarzając ich niesamowitym zaufaniem: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelie wszelkiemu stworzeniu". Ale aby ten nakaz Jezusa wypełnić. Trzeba Go naprawdę spotkać. Tak jak uczniowie. I aby być dobrym Jego świadkiem, trzeba wpierw przeżyć... być może Jego upomnienie za brak lub bylejakość naszej wiary...


Może być tak, że idąc i głosząc Jezusa, ktoś potraktuje nas tak samo jak Apostołowie Marię Magdalenę, czy dwóch uczniów z Emaus... Nie szkodzi. Ty idź i głoś, że spotkałeś Jezusa Zmartwychwstałego, a On zrobi resztę.
Odwagi w głoszeniu Słowa, które żyje!


Agnieszka Frydrych