27.jpg czwartek, 19 kwietnia 2012 09:47

Bardziej słuchać Boga niż ludzi


Już widzę miny arcykapłana i tych, którzy należeli do stronnictwa saduceuszów, cały Sanhedryn i całą starszyznę Izraela, kiedy słudzy wrócili z więzienia (po uwięzieniu Apostołów Dz 5, 17-26) i powiedzieli: "Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących pod drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo". To oznajmienie to jeszcze nic. Uśmiałam się prawie do łez, jak oni oniemieli, zastanawiając co się tak naprawdę mogło stać... a tu już następni słudzy przychodzą z nowiną: "Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud". Ot co! Czy Sanhedryn i cała starszyzna są aż tak głupi?!


A może aż tak bardzo zaślepieni?! Że nie dostrzegają co się tak naprawdę dzieje?! Czy dociera do nich to, że tutaj przestaje działać rozum, a wkracza Bóg? Uwięzieni stają się wolni, w zadziwiających, nie do wytłumaczenia okolicznościach. No... a może ci strażnicy coś kombinują? Wypuścili więźniów... wzięli za to kasę i stanęli pod zamkniętym więzieniem jak gdyby nigdy nic!


Nie, panowie. Żadna kombinacja nie ma tu nic do rzeczy! "W nocy Anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia." A oni? "Usłyszawszy to weszli o świcie do świątyni i nauczali". Dla mnie oczywista postawa Apostołów. Spotkali Zmartwychwstałego, zostali umocnieni Duchem Świętym, dodatkowo uwolnieni od kajdan i więzienia... idą i głoszą! Proste.


Oczywiście w momencie kiedy stają na powrót przed Sanhedrynem Dz 5, 27-33 i słysząc słowa arcykapłana: "Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?" odpowiadają krótko i na temat: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi". Podziwiam odwagę Apostołów. Wprawdzie mieli, niezbyt ciekawe, "swoje 5 minut" w momencie kiedy uciekli z Ogrójca, Judasz zdradza, a Piotr się wypiera... Teraz odważnie, bez żadnego lęku, stają w obliczu śmierci. Czego się mogli spodziewać zamknięci w więzieniu? A po wygłoszeniu: będziemy słuchać Pana, a nie was, będziemy głosić Jego naukę, choćby nam przyszło zginąć... czego mogli się spodziewać po Sanhedrynie? Tylko "gniewu i chęci zabicia ich".


Jednak mimo to, idą i głoszą! Dają świadectwo tego co widzieli i słyszeli. Nawet jeżeli będą musieli oddać swoje życie. I stało się. Wszyscy Apostołowie oprócz św. Jana, zginęli śmiercią męczeńską.


Często tak się zastanawiam... na ile przyznaję się na co dzień do Jezusa? Na ile jestem Jego świadkiem? Czy jestem gotowa oddać życie za wiarę? No dobra - może!? przesadziłam? A czy wiesz, że w ostatnim czasie więcej chrześcijan oddało swoje życie w obronie wiary, niż przez wszystkie wieki razem, począwszy od pierwszych chrześcijan. Tak, dzisiaj więcej ludzi jest prześladowanych za wiarę niż kiedykolwiek. Oddają swoje życie, bo słuchają bardziej Boga niż ludzi!


Może Polska jest bardziej bezpiecznym miejscem. Ale jak długo? Zobacz co się dzieje. Kościół jest atakowany chyba teraz bardziej niż kiedykolwiek! Może cię nie zabiją... ale wyśmieją, ośmieszą, nazwą ciemnogrodem, moherowymi beretami? Tak na marginesie bardzo spodobała mi się treść wypisana na pewnym transparencie: "Lepiej być moherem niż Tuska frajerem!" Tekst dość prosty, prawda? ale...


"Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" - na każdej płaszczyźnie naszego życia. Kiedy mówią o wolnych związkach, wyśmiewają i szydzą z sakramentalnego małżeństwa. Kiedy chwalą związki homoseksualne - ty codziennie zanoś do Boga swoje małżeństwo i stawaj odważnie w obronie czci małżonków!


Kiedy twoje dziecko zostaje oddane na pastwę i "wychowanie" mediów - ty walcz o swoje dzieci, poświęcaj im czas, oddaj swoje dzieci Panu, módl się za nie. Kiedy wyśmiewane jest dziewictwo, a młodzi chcą nauczyć się siebie poza małżeństwem - ty nigdy! nie pozwól na to, aby twoja córka, czy syn (w wolnym związku "na próbę") mieszkali przed ślubem razem.


Kiedy przyjaciółka nie chce urodzić kolejnego dziecka - wspieraj ją, zaprowadź do poradni, gdzie zobaczy swoje żyjące dziecko na monitorze usg, módl się za nią, zrób wszystko, aby była to jedna aborcja mniej na świecie.


Kiedy twoi znajomi nie mogą mieć własnych dzieci i decydują się na program In vitro - ty zrób wszystko, żeby pokazać im prawdę o tym, że wprawdzie urodzą dziecko, ale ile innych ich dzieci będzie musiało zginąć. Kiedy sąsiad bardzo cierpi na nieuleczalną chorobę - ty zrób wszystko, aby jego rodzinę uchronić przed decyzją o "skróceniu cierpienia" poprzez eutanazję.


Kiedy twój brat cierpi niedostatek - nakarm go, daj ubranie, zatroszcz się o niego. Kiedy spotykasz kogoś pogrążonego w rozpaczy - pamiętaj, jeżeli tylko dla niego zapaliłeś płomyk nadziei - nie żyłeś na darmo. Jesteś w stanie wyjść na ulicę i zamanifestować, że kochasz piękno życia i zawsze będziesz się sprzeciwiać wszelkim formom zabijania? Nosisz na piersi znak przynależności do Jezusa? Czy inni patrząc na ciebie, wiedzą, że należysz do Niego?


Bardziej słuchać Boga niż ludzi... to nie znaczy, że masz przestać kochać tych, którzy błądzą. Przeciwnie, proszę cię o to, abyś jeszcze bardziej szukał ich i troszczył się o nich - tak jak Jezus. Nie tracąc przy tym swojej tożsamości i nie rezygnując, ale wyrażając swoje zdanie, które będzie wynikało ze słuchania Boga. Bo chrześcijanin to nie ktoś po kim można nieustannie "jechać". Takie ciele-mele nadstawiające świadomie lub mniej świadomie policzek... Jezus mówi o takiej postawie. Tylko trzeba dobrze zrozumieć co ma na myśli. Masz godność! I to jaką! Jesteś Bożym dzieckiem. Życzę, abyś był posłusznym dzieckiem. Takim, które zawsze słucha swojego Taty.


Agnieszka Frydrych