29.jpg wtorek, 24 kwietnia 2012 11:43

Chleb Życia


Czy Bóg musi stawać na głowie i klaskać uszami... abyśmy w Niego uwierzyli? Czy musi dokonywać nie wiem jakich cudowności... aby Sobą zainteresować? Abyśmy na Niego w końcu zwrócili uwagę? W Kafarnaum wprost powiedziano do Jezusa: "Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz?" (J 6,30.)


Co Bóg może jeszcze zrobić, abyś uwierzył w Niego? Abyś Go przyjął, ukochał, uczynił Panem swojego życia? Co może zrobić ponadto co robi? Zapewniam Cię Drogi, On robi WSZYSTKO! aby być blisko ciebie. A ty? Co robisz ty? Panie! Co robię, aby być najbliżej Ciebie??...


Jezus dzisiaj konkretnie mówi co mamy zrobić, "aby (nigdy) nie pragnąć (i nigdy) nie łaknąć" (por. J 6,35). "Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba"... Rodzi się zatem głębokie pragnienie w sercu: "Panie, dawaj nam zawsze tego chleba".... Czy jednak w dobie otaczającej nas cywilizacji mamy pragnienie Boga? Radzimy sobie na co dzień z głodem... mamy nadmiar jedzenia do tego stopnia, że często nawet wyrzucamy je. W ogóle mamy jakiś problem z łaknieniem? W każdym sklepie jest pod dostatkiem czegoś do picia. Rzeki jeszcze nie wyschły... Współczesny człowiek poradził sobie z problemem głodu... bez pomocy Boga! Ale czy współczesny człowiek nie jest głodny? "Umieramy z głodu... mając pełne brzuchy"! (Oremus - kwiecień 2012, s.67) I to jest właśnie nasz dramat! Dlatego zasadna jest prośba skierowana do Jezusa: "Panie, dawaj nam zawsze tego chleba". Chleba, którym jest sam Bóg przecież!


Jezus mówi o sobie: "Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie". Ot i cała recepta! Jezus w każdą niedzielę podczas Eucharystii karmi cię. Korzystasz z tego Daru? Jak często? Powiem więcej. Jezus codziennie może nakarmić cię Chlebem Życia! Przychodzisz i bierzesz? Wiem, że codzienne karmienie się Ciałem Jezusa to nie obowiązek. Bóg do niczego nie zmusza. Powiem ci Drogi Przyjacielu jedno: gdyby nie Jezusowy codzienny pokarm... nie byłoby mnie, nie istniałabym... no może jakiś cień mojej istoty by żył... wątpliwie.


Nie umiem żyć bez Chleba Życia, nie umiem funkcjonować. Uzależniona jestem? Z całą szczerością odpowiadam: TAK, jestem, bo nie wyobrażam sobie życia bez Pana. Moja słabość i grzech - to zupełnie osobny temat. Dziękuję Bogu za moją słabość, bo dzięki niej widzę jak niewiele mogę! Jak nic nie mogę! bez miłości Boga. Gdybym w jakiś sposób została pozbawiona tego pokarmu... nie chcę nawet myśleć co by było!


Niedawno mój znajomy z pracy zapytał mnie: "- Agniecha, co ty bierzesz?" Musiałam mieć na twarzy wielki znak zapytania, bo powiedział znowu, tym razem większymi literami: " - Co ty bierzesz rano, wychodząc z domu?" Nie wiem jakiej spodziewał się odpowiedzi... "Eeee dobra, biorę...? ale w sensie: co?, bo nie kojarzę?" i tu dostałam odpowiedź, że chodzi o mój optymizm. Koniecznie człowiek "musi coś brać"... No tak, odpowiedziałam z uśmiechem... "Biorę! Jezusa w Komunii Świętej! Mój najcenniejszy Chleb Życia, pokarm bezcenny... i to biorę... za darmo! On jest gwarantem mojego szczęścia, optymizmu, pokoju... WSZYSTKIEGO!"


Jak zatem nie korzystać z tego daru? Jak nie znaleźć czasu... Tyle mamy zajęć, tyle obowiązków... rodzina, dom, praca, zajęcia poza, rozrywka, odpoczynek, telewizja, internet, wszystkie uzależnienia, nałogi, grzechy... tyle tego. Co jest tak naprawdę twoim pokarmem? Czym karmisz swoją duszę i ciało? Czym karmisz swoją psyche? Czym? Ważne, by dzisiaj na to pytanie sobie odpowiedzieć. A najlepiej zapytać Jezusa, poprosić o Jego Ducha. Zapytaj Ducha Prawdy jak to z tobą jest. Paraklet przyjdzie ci z pomocą - na 100 %. Dowiesz się, zapytaj i wsłuchaj się w odpowiedź. Może będzie bolesna... nie wiem. Ja czasami otrzymuję bolesne odpowiedzi. Bolesne oczywiście dla mnie... bo prawdziwe. Ale wyzwalające... ale uzdrawiające!


Nie mogę dzisiaj przejść obojętnie obok okoliczności śmierci pierwszego męczennika - Szczepana (Dz 7, 51-59;8,1). Jego słowa są powalające: "Twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu (...) Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go".


I można się oczywiście pocieszać... Szczepan przecież nie mówi o mnie, mówi to "do ludu i starszych, i uczonych". Przecież to oni najpierw zabijali proroków, "którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego", to oni Go "zdradzili i zamordowali".


Czyżby? Czy dzisiaj Szczepan dalej zwraca się do Żydów? Czy aby na pewno jesteśmy w porządku? Nie mamy "twardego karku? Opornego serca?" Zamkniętych uszu? Czy nie sprzeciwiamy się Duchowi Świętemu... bo my wiemy najlepiej, bo my wiemy po swojemu...? No dobrze, niech będzie.... że zginamy swój kark, staramy się pracować nad swoimi oporami i uporami, staramy się słuchać, nie chcemy się przecież sprzeciwiać Duchowi Świętemu...


Jeżeli tak jest, podziękuj za to Panu. Ale może być tak, że On poprosi cię, byś poszedł tam, gdzie będziesz musiał ukoić rozgorzałe "gniewem serca", przytulić tych, którzy "zgrzytają na ciebie zębami"... bez Chleba Życia nie dasz rady. Bo On nie tylko zaspokaja twój głód i twoje pragnienie. On cię napełnia również tym wszystkim czego potrzebujesz do życia w każdej sekundzie dnia. Zaryzykujesz stwierdzenie, że nie idzie tutaj o zwykłą bułkę z masłem... która zaspokaja twój tylko fizyczny głód.


"Panie, dawaj nam zawsze tego chleba"! Dziękuję Ci Jezu za KAŻDĄ EUCHARYSTIĘ!

Agnieszka Frydrych