38.jpg sobota, 28 lipca 2012 14:54

Chwast może stać się wyborną pszenicą? (Mt 13,24-30)


Czy mam odwagę stanąć dziś - jak Jeremiasz (Jr 7, 1-11) i głosić jak on, słowo Pana? Dobre pytanie, które niejeden chrześcijanin powinien dzisiaj sobie zadać... Może i mam. Ale moja odwaga jest niczym... jeżeli nie będzie odwagą daną mi przez Pana, mocą! daną mi przez Jego Ducha! Wobec tego na ile "staję w bramie świątyni i głoszę słowa", na ile "słucham słowa Pana"? "Wchodzę (przecież nawet codziennie do świątyni Pana), aby oddać (Jemu) pokłon". I słyszę wyraźnie, dziś przez usta proroka: "Poprawcie postępowanie i wasze uczynki, a pozwolę wam mieszkać na tym miejscu". Dzisiaj tak wielu ludzi pokłada ufność w materialnych rzeczach... piękny dom, wypasiony samochód, tudzież wszystkie inne gadżety niby potrzebne i nie potrzebne do życia. Dzisiaj prawie nikt nie zastanawia się nad dobrem duchowym... a wystarczy jedna trąba powietrzna... większa fala spowodowana ruchem płyt tektonicznych, gwałtowna burza... aby zmieść nasze marzenia z powierzchni ziemi. Kiedy wreszcie uświadomimy sobie, że człowiek nie jest bogiem, człowiek jest tylko człowiekiem.


Parę dni temu spotkałam osobę, która stwierdziła: "Po śmierci nie ma życia, po śmierci nie ma nic!". Osoba, której w życiu tak po ludzku nigdy nic nie brakowało... kilka domów, kilka samochodów.... I niesamowite pasmo nieszczęść! Ze smutkiem towarzyszę jej życiu... Dzisiaj wielu ludzi jest nieszczęśliwych.... Dlaczego? Pan mówi wyraźnie: "Poprawcie postępowanie wasze, a pozwolę wam mieszkać na tym miejscu (...) Jeżeli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedliwością jeden wobec drugiego, jeżeli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty, wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu, i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym od dawna i na zawsze".


Dla mnie to jest proste!... Słowa Pana są słowami życia! Wystarczy żyć uczciwie, kierować się prawem miłości, wyzbyć się nienawiści, wypełnić swoje serce przebaczeniem, a nade wszystko uczynić z siebie świątynię dla Pana. Świątynię, w której nie będzie przelewu niewinnej krwi. Oczywiście w tym miejscu można myśleć o rzezi niewiniątek w łonach matek, o tych wszystkich, których krew popłynęła w bezsensownej pogoni za tym co materialne... Możesz pomyśleć: mnie to nie dotyczy! Czyżby? Obojętność i brak dobra tam, gdzie powinna rozlać się twoja miłość... oschłość i złe słowo, tam, gdzie powinno zagościć przebaczenie... zgnębienie, tam gdzie powinno pojawić się podniesienie na duchu. Tak , Drogi. Można przelać niewinną krew nie zabijając ciała w sposób fizyczny. Ale najbardziej chyba przeraziło mnie to "chodzenie za obcymi bogami". Tak naprawdę każdy grzech prowadzi do obrzydliwego służenia nie Bogu. Pan wymienia dzisiaj niewierności: "Kraść, zabijać, cudzołożyć, przysięgać fałszywie, palić kadzidło Baalowi, chodzić za obcymi bogami, których nie znacie". Pierwsze cztery grzechy są w miarę rozumiane... natomiast dzisiaj - o zgrozo! wśród chrześcijan! zdarza się "palić kadzidło Baalowi i chodzić za obcymi bogami"! Wróżbiarstwo, magia i inne paskudztwo! Szerzej o tym w rozważaniu:
http://www.koscioldomowy.lomza.pl/index.php/publikacje1/rozneartykuly/304-rybie-uski-czarne-koty-talizmany-magiachrzecijanin-czy-poganin

http://www.koscioldomowy.lomza.pl/index.php/publikacje1/rozneartykuly/217-poprosiam-wyjanij-mi-przypowie-o-chwacie-mt-1336-43

Ktoś może powiedzieć: to mnie nie dotyczy. Dzięki Bogu nigdy w to nie wdepnąłem. Rzeczywiście jest za co dziękować Panu. Wobec tego może twoje ciało jest dla ciebie bogiem? Może dom? Cała rzeczywistość materialna? Pieniądze, dobra praca - która dziś może być, a jutro może jej już nie być? Podobnie jak dom po przejściu nawałnicy?


A Bóg mówi dalej: "A potem przychodzicie i stajecie przede Mną w tym domu, nad którym wzywano mojego imienia i mówicie: "Oto jesteśmy bezpieczni", by móc nadal popełniać te wszystkie występki. Może jaskinią zbójców stał się w waszych oczach ten dom, nad którym wzywano mojego imienia? Ja to dobrze widzę," mówi Pan.


Czytając te słowa, szczerze mówiąc - ścierpła mi skóra. Niestety, zdarza się, że chrześcijanie nawet systematycznie chodzący na niedzielną Eucharystię... nawet starający się korzystać z sakramentów.... Nie widzą nic niewłaściwego w zaczytywaniu się horoskopami, ćwiczący Jogę (sama znam osobiście osobę określającą się mianem "wierzący" i korzystającą z rekolekcji, a nie widzącą nic złego w ćwiczeniu Jogi!). Brak świadomości?... Czy już zatwardziałość serca? Trudne to. A aklamacja dzisiaj wyraźnie mówi: "Przyjmijcie w duchu łagodności wszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze". Wystarczy słuchać Pana...


Dzisiaj trwając przed Panem zadałam Mu pytanie: Czy ja przypadkiem nie jestem chwastem?... Przyglądając się Mateuszowej Ewangelii (Mt 13,24-30) bardzo łatwo ucieszyć się dobrym nasieniem, wyborną pszenicą. Można przejść obojętnie wobec chwastu i powiedzieć: mnie to nie dotyczy. Zaskoczyło mnie to pytanie, które powstało we mnie: czy nie jestem chwastem? Czasem, a może nawet częściej niż czasem, jestem... W konsekwencji zadałam Jezusowi kolejne pytanie: czy z chwastu może urosnąć pszenica? Po ludzku nie jest to możliwe. Chwast nigdy nie wypuści kłosa pełnego wartościowego ziarna. Zatem? Albo będę chwastem albo wyborną pszenicą. Dla Boga natomiast wszystko jest możliwe!


Jak byłam jeszcze małym dzieckiem biegałam po polach u mojej św.p. babci. Zawsze zachwycały mnie śliczne, delikatne kwiatki... Ale aby je zerwać musiałam wejść głębiej w pole, depcząc przy tym zboże. Nawet jeżeli jeden rósł tuż przy miedzy, to następny kusił miłym wyglądem metr dalej. Zrywałam i pytałam babci, co to jest i dlaczego rośnie w zbożu? Otrzymałam odpowiedź: kąkol... I wtedy po raz pierwszy usłyszałam przypowieść o chwaście. Wtedy, na tyle na ile mogło dostrzec dziecko zobaczyłam to, o czym mówi dziś Jezus. Nie można zebrać wcześniej kąkolu... żeby nie wyrwać razem z nim i pszenicy. Trzeba pozwolić "obojgu róść aż do żniwa". Ale na to może pozwolić tylko Bóg. Nie pozwala wyrwać za wcześnie chwastu. Więc mam szansę?


Zawsze mam. Tylko muszę pamiętać, że chwast nie pochodzi od Boga, ale od Jego nieprzyjaciela. Więc naprawdę nie warto "palić kadzidło Baalowi i chodzić za obcymi bogami". Nie warto zanieczyszczać pola Pana kąkolem.
Agnieszka Frydrych