40.jpg środa, 01 sierpnia 2012 10:20

"Jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić" (Jr 15,20)


Przyglądam się od dłuższego już czasu Jeremiaszowi... nie miał łatwego życia. Jest prorokiem Pana... odrzuconym przez ludzi, nazywa siebie "mężem skargi i niezgody dla całego kraju" (Jr 15,10). W tym samym wierszu mówi: "Biada mi, matko, że mnie urodziłaś". Mocne słowa. Słowa wypowiedziane przez człowieka umęczonego, może nawet udręczonego. Jednym słowem: chyba ma dość. Warto prześledzić z rozdziału 15 skargę Jeremiasza. Niestety i my również nie jesteśmy wolni od tego co przeżywa prorok. Czasami są lepsze dni, nawet powiedziałabym na maksa: hepie! Gdzie góry mogę przenosić, a złe słowo wymierzone w moim kierunku spływa po mnie jak woda po kaczce! Ale są i te trudne dni... w czasie których, człowiek całkowicie czuje się opuszczony przez WSZYSTKICH.


Kiedyś wydawało mi się, że wystarczy być blisko Boga, aby nie doświadczać zła. To było takie bardzo dziecinne myślenie - myślenie małego dziecka. No bo co złego może mnie spotkać w momencie kiedy jestem blisko mojego Pana? Oczywiście w dalszym ciągu podtrzymuję to myślenie i głęboko mam je ukryte w sercu! Bo WIEM, że nic złego nie może mnie spotkać w momencie kiedy Pan jest po mojej stronie. Niemniej jednak troszkę zmodyfikowałam w sobie to myślenie. Bo im bardziej staram się być Jezusową, tym bardziej - przynajmniej w niektórych środowiskach jestem kością niezgody! Szczególnie w momencie, kiedy jasno staję po stronie prawdy. Oj, to wtedy wióry lecą!


Można zacząć od najprostszych... w niedzielę, ktoś z rodziny zabrał się do przerabiania jabłek na dżem (tak jakby nie było innych dni tygodnia) no i oczywiście usłyszałam "rozkaz" - kup 10 kg cukru. Powiedziałam krótko: NIE. Można i przez taką "głupotę" narazić się na niezrozumienie świata. Niemniej jednak wierzę w to, że już nigdy ta osoba nie poprosi mnie o zrobienie zakupów w niedzielę. Oczywiście przykładów można mnożyć tysiące. Zaczynając od banalnych, a kończąc na całkiem poważnych. Np. temat wychowania dzieci... ile często sporów jest o nasze dzieci: każdy chce je wychowywać po swojemu. Często między samymi rodzicami następuje rozłam w tej kwestii, ponieważ mama widzi to inaczej a tata inaczej. A biedne dziecko jest rozdarte i oczywiście pójdzie w kierunku, gdzie mu jest wygodniej, ale wcale nie będzie to z pożytkiem dla niego.


Z racji służby w Diakonii Życia spotykamy się nieraz z niezrozumieniem: kiedy jasno opowiadamy się za obroną poczętego życia, mówimy np. o skutkach aborcji... już nieraz słyszałam tekst: "a po co zaraz tak ostro! Za ostro, trzeba łagodniej!" Wybacz Drogi Przyjacielu, nie umiem łagodnie mówić o zabójstwie! Bardzo często temat antykoncepcji, czy czystości przedmałżeńskiej lub małżeńskiej budzi kontrowersje, czy wręcz ostry sprzeciw. Miejsce pracy... to kolejne trudne środowisko, gdzie często trzeba walczyć o naszą chrześcijańską tożsamość. Każdy z nas w tym momencie mógłby napisać własną historię życia.... Trzeba być czasami, a może nawet i często, tak jak Jeremiasz "mężem skargi i niezgody". Nie wolno! być zdechłą rybą, która płynie z prądem tego świata!


Jeremiasz wręcz pisze o złorzeczeniu w jego kierunku (por. Jr 15,10), nawet mówi o tym, że "wszyscy mu złorzeczą". Za chwilę jednak odrywa się od swojej "skargi". Wypowiada przepiękny tekst, który dla mnie osobiście jest murem obronnym: "Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże Zastępów" (Jr 15,16). Świadomość, że żywe Boże słowo jest mega pokrzepieniem, jest "rozkoszą i radością serca mego"! I wtedy ulatuje cała skarga z serca człowieka. Bóg w jednym momencie jest w stanie ukoić ból bez granic, a ranę nieuleczalną - niemożliwą po ludzku do uzdrowienia - uzdrowić!


Jeremiasz wprawdzie skarży się dalej: "Dlaczego mój ból nie ma granic, a rana moja jest nieuleczalna, niemożliwa do uzdrowienia? Jesteś dla mnie zupełnie jak zwodniczy strumień, niepewna woda" (Jr 15,18). Ten "zwodniczy strumień, niepewna woda" to okresowe łożysko rzeki, które daje spragnionemu wędrowcy złudną nadzieję znalezienia wody i ugaszenia pragnienia (por. przypisy Biblia Tysiąclecia Pallottinum s.938) Nawet Jeremiasz, który jest tak blisko Boga przeżywa wątpliwości i wahania, ale Bóg dopuszcza to, gdyż chce go umocnić do pełniejszego, owocniejszego pełnienia urzędu prorockiego.


Za chwilę po tej "skardze" proroka Bóg wypowiada niesamowitą obietnicę: "Jeśli się nawrócisz, dozwolę, byś znów stanął przede Mną. Jeśli zaś będziesz wykonywać to co szlachetne, bez jakiejkolwiek podłości, będziesz jakby moimi ustami" (Jr 15,19). Muszę na chwilę chociażby zatrzymać się przy tej części obietnicy... Być jakby ustami Boga... Czy jesteś na to gotowy mój Drogi Przyjacielu? Ale aby być "ustami Boga" trzeba się najpierw nawrócić, po to, by móc przed Nim stanąć... trzeba wykonywać to co szlachetne - bez jakiejkolwiek podłości...


Ostatnio ogarnia mnie radość z powodu moich upadków. Tak, nie pomyliłam się. Dokładnie wyraziłam swoją myśl. Pomyślisz: zwariowała! Cieszyć się ze swoich słabości i upadków!... Kiedyś wpadałam w panikę popełniając grzech i długo nie mogłam sobie przebaczyć... jak mogłam obrazić Boga! I zamiast skupić się na Jego przebaczeniu, skupiałam się na sobie: jak to ja mogłam! Teraz jestem wdzięczna Panu za każdą moją słabość... gdyż dzięki niej mogę zanurzyć się w morzu Bożego Miłosierdzia. Jednocześnie każda moja słabość i upadek uczą mnie tego, jak bardzo wszystko zależy od Niego!


S. Faustyna mówi o swojej słabości, konkretnie o jakimś upadku... w jednym momencie znalazła się przed Najświętszym Sakramentem, oskarżając się i prosząc Jezusa o przebaczenie... Jezus jej odpowiedział, że gdyby nie ten upadek nie przyszłaby do Niego... Ten epizod w życiu Faustyny wywarł na mnie ogromne wrażenie... Cieszyć się z upadków, gdyż one przybliżają nas do Boga! Oczywiście musi być wola człowieka: wracam natychmiast do Pana! Zauważyłam też, że bardzo trudne doświadczenia, które po ludzku chcę odsunąć i za wszelką cenę wyeliminować ze swojego życia, tak naprawdę są bardzo wartościowym doświadczeniem, które wcześniej czy później przydają się w życiu. I nawet jeżeli wcześniej bardzo bolały, teraz przynoszą konkretne owoce! Bardzo dobre owoce. Chwała Panu za wszystkie trudne i bolesne doświadczenia!


Wracając do (ja to nazwałam na własny użytek - obietnicy, a w Piśmie Świętym jest to "umocnienie powołania prorockiego" Jeremiasza) a zatem wracając do obietnicy Pana: "Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu. Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą, bo Ja jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić, mówi Pan. Wybawię cię z rąk złoczyńców i uwolnię cię z mocy gwałtowników" (Jr 15,20-21). Słyszysz to słowo?! Proponuję, aby wypisać je sobie i umieścić w widocznym miejscu. Po to, aby wiedzieć, że Pan czyni cię niezdobytą warownią! Jeżeli Pan walczy po twojej stronie, nikt nie jest w stanie zwyciężyć ciebie. Bo Pan jest z tobą, wspomaga cię i uwalnia, wybawia z ręki nieprzyjaciela.


Niech bliskość Pana będzie dla ciebie piękną perłą, jedyną, drogocenną. A wszystkie wątpliwości, niedogodności a nawet prześladowania z tego powodu, że jesteś Jezusowy, niech będą dla ciebie szansą na znalezienie jedynego skarbu (por. Mt 13,44-46)


Zachęcam do modlitwy Psalmem 59 - rewelacja! (Ps 59,2-5.10-11.17)

Agnieszka Frydrych