43.jpg środa, 29 sierpnia 2012 09:56

"Nie wolno ci mieć żony twego brata" (Mt 6,18)


Zastanawiałam się dzisiaj dlaczego tak naprawdę Jan poniósł śmierć? Wiadomo - prawdziwy świadek Boga, Jego prorok... do końca wolny, w każdym momencie odważnie dający świadectwo prawdzie. No tak, to na pewno kole w oczy przeciwnika Boga. Zadawałam sobie jednak dalej pytanie, co było bezpośrednią przyczyną utraty wolności - ale tylko tej zewnętrznej i utraty życia - oczywiście tylko w wymiarze fizycznym. Odpowiedź zapisana w Ewangelii św. Mateusza (Mt 6, 17-29) jest jasna: "Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał go w więzieniu z powodu Herodiady, żony swego brata Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony swego brata" (Mt 6,17-18). Pożądanie, cudzołóstwo, wyciągnięcie ręki po to, co nigdy do mnie należeć nie może...


To nie tylko słabość Heroda... to także zawziętość Herodiady, a także niestety w jakiś sposób piękna i nęcąca Salome, "dzięki" której Herod przegrał, nie radząc sobie ze swoim pożądaniem! Jak czytam tę historię to normalnie oczom nie wierzę! Jak facet może być taki słaby!


Mężczyzna uwikłany w konkubinat, karmiący się cudzołóstwem nie może być silny! Jego konkubina nie wystarcza, musi oko zawiesić na kimś innym. A jeżeli jest to młoda i piękna dziewczyna... No cóż nawet i połowę królestwa odda... aby tylko zaspokoić swoje pożądanie. Dodatkowo przecież jest jeszcze inna deklaracja: "Proś mnie, o co chcesz, a dam ci" (Mt 6,22). Szok! Facet, który żebrze o kilka chwil... po to, aby tylko zaspokoić swoje pożądanie. Żałosne! Obiecuje gruszki na wierzbie, aby tylko zobaczyć obiekt swojego pożądania! Ot, dlaczego Jan musiał zginać. Bo mężczyzna, który bądź co bądź jest głową państwa, jest królem! nie umie uporządkować swojego życia. Bak czystości serca, wzroku, myśli, pragnień, ciała doprowadza do śmierci niewinnego, który ośmielił się powiedzieć prawdę!


Trochę mi Heroda szkoda, szczerze mówiąc... musiał wydać wyrok na kogoś, kogo przecież chętnie słuchał. Mało tego Jan poruszał jego sumienie, Herod "czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał" (Mt 6, 20). W swoim grzechu - grzechu cudzołóstwa nie był sam. Była jeszcze Herodiada, która nie miała zamiaru niczego zmieniać. Więc trzeba było zrobić coś, aby Jan w końcu zamilkł! Manipulacja na całego. Do czego zdolna jest zepsuta i zniewolona brakiem czystości kobieta! A Salome? Żyjąca w cieniu cudzołóstwa swojej matki... Grzech zawsze potrzebuje przestrzeni, zawsze wyciąga swoje macki po więcej. Grzech pociąga grzech. Tak jak w przypadku Dawida: http://www.koscioldomowy.lomza.pl/index.php/publikacje1/rodzina1/332-cudzoostwo-nie-buduje-niszczy-i-zabija


Skoro cudzołóstwo jest takim paskudztwem, to co my, jako chrześcijanie robimy, aby w naszym środowisku, lub tam, gdzie pójdziemy, zniwelować ten grzech. Czy sami żyjemy w czystości przed Panem? - to pierwsze, podstawowe pytanie. A może uczestniczymy w nieprzyzwoitych żartach, takich niby "niewinnych", śmiesznych, budzących nutę podniecenia, żartach, które niby nic złego nie czynią, a które podstępnie i niepostrzeżenie zanieczyszczają myśli, brudzą serce, a w końcu i ciało! Bo z serca rodzą się przecież uczynki. A może jesteśmy autorami tych żartów? Opowiadamy je chętnie, powielamy je.


Kobieta w sposób prosty może zatrzymać u mężczyzny lawinę jego pragnień - jego nazwijmy to "umiejętności" sfery seksualnej, jeżeli podążają w niewłaściwym kierunku. Sama tego doświadczyłam. Mój bardzo dobry kolega, znajomy, zawsze ilekroć się spotykaliśmy "musiał" rzucić jakiś niestosowny żart, powiedziałabym bardzo jednoznaczny. Oczywiście wszystko zamykało się w granicach tylko i wyłącznie żartu. Na początku nie wiedziałam za bardzo co z tym zrobić. Wiec czasami się trochę uśmiechałam: przecież to tylko żart! Ale z czasem zaczęło mi to przeszkadzać, nawet bardzo! Ponieważ gość był w porządku i spotykaliśmy się dość często z racji różnych obowiązków, postanowiłam coś z tym zrobić. Przestałam w ogóle reagować, a w pewnych momentach po prostu powiedziałam, że to mi przeszkadza. Jasno i na temat. Teraz nie muszę już słuchać czegoś co mi nie odpowiada, bo facet po prostu nie rzuca takich tekstów.


Kobieta ma moc wychowywania mężczyzny. Może być też odwrotnie: mężczyzna może wpłynąć pozytywnie na kobietę. Znam przypadek młodych ludzi, którzy przed ślubem założyli sobie trwanie w czystości. I wszystko było w miarę klarowne, no nie było łatwo, bo były różne momenty, ale jakoś dawali sobie z tym radę. Jednak jeden mały szczegół: któregoś razu dziewczyna postanowiła odpuścić sobie trwanie w czystości. Zaczęła robić wszystko, aby doszło do czegoś więcej. Jednak on z miłością ją przytulił i powiedział: nigdy nie zrobiłbym ci tego, nie mógłbym cię skrzywdzić. Podziałało. Wytrwali w czystości do momentu zawarcia sakramentu małżeństwa.


Powiesz: ale w dzisiejszych czasach to jest takie trudne! Wiele osób żyje na kocią łapę. Nawet w środowisku, gdzie pracuję jest tyle osób rozwiedzionych, żyjących w konkubinatach... jak im mówić o tym, żeby zmienili swoje życie?


Normalnie! Tak jak Jan Chrzciciel Herodowi. A prorok Jeremiasz mówi: "Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom (...) ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - mówi Pan, by cię ochraniać". (Jr 1, 17-19.)


Zobacz co mówi Pan: masz przepasać swoje biodra - czyli być nieustannie gotowym, masz czuwać, masz wstać i mówić to co Pan ci powie. Jesteś gotowy na to, aby wytoczyć ciężkie działa rozwiązłości? Pożądaniu? Uprzedmiotowieniu człowieka? Jesteś gotowy? Pan sam cię wzywa. Jeżeli widzisz, że młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, za żadne skarby nie zgódź się na to, aby razem mieszkali - chłopak z dziewczyną. Niech nie opowiadają bajek, że wspólnie to taniej... i robią się takie trójkąty lub czworokąty. Powiesz: mam w ogóle na to jakiś wpływ? Masz! Możesz się nie zgodzić! Możesz stanowczo się nie zgodzić na to, aby twoja córka, czy syn tworzyła związek "na próbę". Tak jak możesz wyrzucić z pokoju twojego dziecka telewizor czy internet. Możesz to zrobić. Bez lęku! - że nie dasz rady!


Pan przez Jeremiasza dzisiaj mówi: "Nie lękaj się, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi". Mocne słowa. Ile matek dzisiaj płacze z tego powodu, że nie może nawet "podskoczyć" w domu, bo syn rządzi? I nawet ją bije! A bezradny tatuś nie ma nawet nic do powiedzenia. Mówimy tu o nastolatkach, czy dorosłych już dzieciach. Czyżby? Dzisiaj i małe dziecko może podporządkować sobie rodziców! Gdzie źródło tego wszystkiego? W naszych grzechach niestety. W naszych niekonsekwencjach, w naszym odejściu od Pana. Bóg uzdolnia cie do tego, abyś szedł i walczył. Walka może się odbywać w różny sposób: poprzez wypowiedzianą prawdę - tak jak Jan Chrzciciel, poprzez czyn - odcięcie się w sposób dosłowny od grzechu albo tak jak św. Siostra Faustyna. Oto jedno z jej szczegółowych postanowień: "wobec dziewcząt: stanowczość łagodna, cierpliwość bez granic. Karać surowo, ale taką karą: modlitwą i ofiarą z siebie. Moc jaka jest w wyniszczaniu siebie na ich intencje, jest dla nich nieustannym wyrzutem sumienia i miękną ich zacięte serca". Jakie jeszcze sposoby? Najlepsze: Msza Święta i Adoracja Najświętszego Sakramentu! Jezus Chrystus - Żyjący we mnie Pan jest w stanie wszystko uczynić! Tylko ufaj!


Jezus może wszystko! On czyni cię "twierdzą warowną (wiesz co to jest warowna twierdza!- nie do zdobycia) kolumną ze stali i murem spiżowym"! Bóg nie obiecuje, że będzie łatwo! Szatan jest panem braku czystości. Nienawidzi tego, kto żyje w czystości. Będzie próbował zniszczyć tego, kto wchodzi na "jego teren" i próbuje walczyć np. z grzechem cudzołóstwa. Pan wyraźnie powiedział: "Będą walczyć przeciw tobie" ale też dodał w tym samym zdaniu: "nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - mówi Pan, by cię ochraniać".


Śmiało! Zatem tak, jak Jan Chrzciciel. Bez lęku głosić prawdę, bez ustępstw i kompromisów, bo nie ma kompromisu ze złem! No dobrze - powiesz. Ale Jan Chrzciciel poniósł porażkę.... Nie! właśnie zwyciężył! Wprawdzie stracił życie na tym świecie, ale zyskał je w Bogu. Czy jest lepsza nowina dla chrześcijanina?


Każdego dnia, bądź świadkiem Pana, w każdym momencie swojego życia. Prawdę głoś, a przede wszystkim nią żyj. Żżyczę tego Drogi Przyjacielu Tobie, ale i sobie.

Agnieszka Frydrych