48.jpg

21 grudnia tego roku będzie koniec świata!???


Moja młodzież w ostatnim czasie wpada z przerażeniem w oczach do klasy i z wypiekami na twarzy informuje mnie: "Proszę pani! Proszę pani! 21 grudnia będzie koniec świata!" Z uśmiechem wtedy patrzę na nich. Na co w odpowiedzi oni zaczynają jeszcze bardziej tłumaczyć niewierzącej pani: "W internecie ciągle o tym piszą. Majowie przecież przepowiedzieli..." Kiedy ze spokojem proszę ich o modlitwę razem ze mną, wypieki powoli znikają, a emocje opadają. Niemniej jednak tylko na chwilę, bo zaraz zaczyna się ten sam temat. Najpierw ich cierpliwie słucham... wśród większości wypowiedzi ciągle wybrzmiewa: będzie koniec świata! I to już za miesiąc! Ale jedna dziewczynka z młodszej klasy z nadzieją w oczach powiedziała do mnie: "Nie będzie w grudniu końca świata... przecież w domu mam śmietankę w proszku, która jest ważna do 2014 r.!" Kochane dzieciaki... Wśród wielu wypowiedzi jedna przykuła moją uwagę: "Proszę pani, nikt chyba nie zna daty końca świata. Tylko sam Bóg". Kochane dzieciaki... Ciekawe co na to dorośli...?


Z wielką nadzieją patrzę w przyszłość. Słowa Antyfony z dnia dzisiejszego brzmią: "Pan mówi: Myśli moje są myślami pokoju, a nie udręczenia. Wzywać Mnie będziecie, a Ja was wysłucham i sprowadzę do domu ze wszystkich krajów waszego wygnania". Jeżeli ktoś usłyszy to słowo Pana, to nawet "21 grudnia" nie przeraża. Ktoś powie: ale jak to!? W Księdze proroka Daniela (12,1-3) jest mowa o "ucisku jakiego nie było, odkąd narody powstały". A w Ewangelii św. Marka (13,24-32) Jezus powie: "W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte". No i jak tu się nie bać!? W księdze Daniela jest jeszcze zdanie: "Wielu co posnęli w prochu ziemi zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie". A jak jeszcze przeczyta się Apokalipsę to już w ogóle! Strach na całego! A Bóg mówi: Spokojnie. "Myśli moje są myślami pokoju, a nie udręczenia".


Dobry tekst! "Myśli moje"- czyli myśli Boga. Warto zadać sobie pytanie: Czy moje myśli są myślami Pana? A może daję się ponieść fantazji, może jakiemuś strachowi i trzęsę się na samą myśl o tym, co to będzie! Może różne przepowiednie, kłamstwa złego ducha, manipulacja różnego rodzaju mediów tak mnie przeraża? Czy w moim myśleniu, jest choć odrobina z myśli mojego Pana? Czy jest całkowite Jemu zaufanie: że jestem w Jego rękach i nic! absolutnie nic! nie może mi się stać? Bóg mówi, że nas "wysłucha i sprowadzi nas do DOMU ze wszystkich krajów naszego wygnania"! Ufasz i wierzysz Bogu, że tak jest i będzie? Że po dniach owego ucisku, o którym dzisiaj jest mowa i którego tak panicznie wszyscy się boją "pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba". Wierzysz w to co mówi dzisiaj prorok Daniel, że zbudzi Pan tych "co posnęli w prochu ziemi (...) do wiecznego życia. (...) Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze"? A Psalmista dzisiaj zaśpiewa: "Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza. (...) On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje. (...) Bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz bym pozostał w grobie". (Ps 16,5.8-11)


Dlaczego się nie lękam? Bo wierzę mojemu Panu, że to co powiedział jest prawdą! "Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą". A w Liście do Hebrajczyków (10,11-14.18) jest zapewnienie, że Jezus Chrystus złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy i tą jedną ofiarą "udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęceni. Gdzie jest odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy". Dlaczego się nie lękam? Bo Pan napełnia mnie "pokojem, a nie udręczeniem" z powodu Jego powtórnego przyjścia. I z tęsknotą oczekuję spotkania z Nim. Aż mnie zabierze z mojego "wygnania".


Przez ostatnie dni Pan nieustannie mówi: "Czuwaj!" Dzisiejsza Aklamacja głosi: "Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym". Czuwaj i módl się, abyś zawsze był czysty, napełniony Bożą łaską, bez grzechu, który odcina cię od Pana, który zaciemnia duszę... Wczoraj dostałam dramatyczną wiadomość: Módl się, bo umiera mąż mojej znajomej. Nie chce pojednać się z Bogiem, złorzeczy i przeklina! Módl się... poprosiłam Was kochani o modlitwę za niego. Wiem, że się modliliście. Niech Pan za to wynagrodzi. Jedna z osób napisała sms-em refleksję: "Nawet w takiej chwili nie chce pojednać się z Bogiem". Tak, szczególnie w takiej chwili diabeł bardzo walczy o duszę. Siostra Faustyna w swoim "Dzienniczku" napisała, że "biedne są te dusze, które odkładają spowiedź na ostatnią chwilę. Człowiek wtedy nie wie co mówi, często nie jest w stanie cokolwiek powiedzieć, myśli i słowa plączą się..."(parafraza słów s. Faustyny). Ks. Radek napisał w jednej z "Nadziei", że umierał pewien młody człowiek, który nie chciał pojednać się z Bogiem. Był pełen leku, strachu i rozpaczy. W pewnej chwili zaczął z przerażeniem krzyczeć: "Weźcie ode mnie tego czarnego!" I z wielkim przerażeniem umarł. Opisuje również drugi przypadek staruszki, która odchodziła pojednana z Bogiem. W pewnej chwili wyciągnęła rękę jakby mocno kogoś chwyciła i powiedziała: "Już idę, już idę! Jak tu pięknie!" I z wielkim pokojem odeszła do Pana.


Nie musimy z lękiem oczekiwać końca świata. Nie ważne co mówią wokoło ludzie. Nakręcają się wzajemnie, wpadają w paniczny lęk, wierzą innemu bogu. A tak naprawdę wystarczy sobie uświadomić, że każda chwila może być dla nas końcem. Nigdy nie wiadomo kiedy Pan powoła nas do siebie. Pan dzisiaj wyraźnie mówi: "O dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec". I po co czas marnować na jakieś domniemania i bzdurne przepowiednie czy wróżby. Oczywiście Bóg mówi o "znakach czasu", po których możemy rozpoznać czas Jego nadejścia. Jezus do S. Faustyny powiedział, że na krótki czas przed Jego ponownym przyjściem, ziemia napełni się ciemnością, a na niebie ukaże się wielki krzyż i z miejsc, gdzie były rany naszego Zbawiciela wypłynie wielkie światło.


Czuwajmy i módlmy się, abyśmy byli gotowi na spotkanie z Nim. Nie pozwalajmy sobie nawet na krótki ułamek sekundy bez Niego. Dążmy do tego, aby nasze myśli były Jego myślami, serce wypełnione miłością i przebaczeniem w stosunku do drugiego człowieka. Aby nie było nikogo, z kim choć na chwilę pozostajemy w jakimś niedomówieniu czy nieporozumieniu. Aby nie było w nas "słusznej" nie akceptacji czy jakiejś zadry w stosunku do innych. Dążmy do tego aby ręce nasze były pełne czynów miłosierdzia, a serce nieustannie wyśpiewywało hymn uwielbienia naszemu Bogu.


Błogosławionej niedzieli.


Agnieszka Frydrych