8.jpg

niedziela, 29 stycznia 2012 07:01

"Doznajesz rozterki" żyjąc w małżeństwie? Ciekawe dlaczego?


Co mogli myśleć Koryntianie (1 Kor 7, 32-35) słuchając św. Pawła? To w takim razie nie warto się żenić, czy wychodzić za mąż?...


Pawle, zgadzam się z Tobą, że "człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak przypodobać się Panu", ale z tym to też różnie jest... nie sądzisz? Bo każdy z nas ma wolną wolę i każdego dnia wybiera. Jego każda decyzja jest na TAK lub na NIE...


Ciekawe dlaczego powiedziałeś: "Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy tego świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki". To "doznaje rozterki" bardzo mnie zastanowiło... Czyżbyś widział u Koryntian smutnych, rozgoryczonych małżonków, zmęczonych życiem? Udręczonych żonami? Czyżby żony kompletnie nie umiały zadbać o duchowość swoją i swojego męża? W tym miejscu muszę zadać i sobie to pytanie.


Co robię, aby mój mąż miał najlepszą relację z Panem? Jak troszczę się o jego świętość? Czy nie przeszkadzam mojemu mężowi w jego wzroście duchowym, czy pomagam, aby jego zażyłość z Panem była maksymalna?


Bo to chyba o to Pawłowi chodziło. Z drugiej strony owa "rozterka" też musi się skądś brać, prawda? Jeżeli skupiam się tylko i wyłącznie na sprawach tego świata i ciosam mężowi kołki na głowie, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego... ganię go za wszelkie "przewinienia", winię za to i owo... przy każdej okazji pokazuję, że nic nie umie i nie potrafi... to jak on z kolei nie ma doznawać rozterki? Zastanów się nad tym droga Żono. Mąż to osoba dana Ci od Pana. Niesamowity Skarb, w którym Pan złożył swoją miłość i wszystkie potrzebne talenty. Dał ci go, po to, abyś mogła wydobyć z niego to co najlepsze, aby stał się przy tobie doskonałym sługą Pana.


Zawsze w tym miejscu przypomina mi się dialog jaki przeprowadził Jacek Pulikowski z pewną żoną, która przyszła do Poradni ze skargą... Co to się stało z jej mężem... bo ona nie rozumie! Przed ślubem taki dobry... taki uczynny, taki męski. A teraz? Zmienił się nie do poznania! Ni nie umie, nic nie potrafi... Pan Jacek słuchając tych wywodów w końcu powiedział... No tak... to przy pani się taki stał? Dobre pytanie. Na dzień dzisiejszy droga Żono odpowiedz sobie: prowadzisz męża do świętości? Ma on w ogóle jakieś szanse przy tobie rozwijać np. ducha modlitwy?


"Podobnie kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi".


I wiesz co Ci powiem Pawle? I dzięki Bogu, że chce się przypodobać mężowi, że dba o siebie. Bo inaczej po świecie chodziłyby, delikatnie mówiąc, niezbyt zadbane babki. A tak? Czyż nie jest przyjemnie popatrzeć na piękną, zadbaną kobietę?


Ale oczywiście wiem co masz na myśli. I zgadzam się z Tobą w 100%! O jakie podobanie, czy przypodobanie tutaj chodzi? Już wielokrotnie o tym mówiłam, że kobieta piękna to ta, której czystość duszy jaśnieje i rozlewa się na zewnątrz. I tutaj drogi Mężu niezłe zadanie przed tobą. Lubisz wyzwania prawda? A szczególnie te z wysokim stopniem trudności. Co robisz, aby twoja żona rozwijała się przy tobie?


Widzisz te ukradkiem płynące łzy? Pomagasz jej w trudnym zadaniu wychowania Waszych dzieci? Po pracy: gazetka, piwko, pilot? Słuchasz jej serca? Idziesz z nią razem adorować Jezusa. Nie tylko w Najświętszym Sakramencie. To też. Ale czy adorujesz Jezusa w niej samej? W jej radościach, troskach i kłopotach? Mówisz, że "dużo gada". No dobrze, a podziękowałeś Panu, że "gada" do ciebie, a nie do kogoś innego? Pozwalasz, aby przy tobie była świętą? Na dialogu małżeńskim jesteś szczery, starasz się o Waszą jedność przed Panem? Dbasz o miłość? Wiem, wiem... twardziel jesteś... a to babskie sprawy. Otóż nie. Św. Paweł dzisiaj wyraźnie mówi: "dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawić na was pułapkę: po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu".


Mistrzostwo świata Pawle. Naprawdę. Chętnie bym z Tobą podyskutowała na ten temat. Ale można Cię zrozumieć tylko w obecności Ducha Świętego. A wszystko po to "żebyśmy byli wolni od utrapień".


No tak i na dodatek Księga Powtórzonego Prawa (18, 15-20) mówi: "Jeśli ktoś nie będzie chciał słuchać moich słów wypowiedzianych w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy".


Dobrze wysłuchaj dzisiaj tych słów Pana doga Żono i drogi Mężu. Jesteście powołani do tego, aby być jedno przed Panem, słuchać Go i być blisko Niego. Tylko wtedy nie będzie tych rozterek, o których dzisiaj mówi św. Paweł. Dzisiaj jest wielu proroków. Mówią niekoniecznie w imieniu Boga. Wielu z nich głosi wolne związki, niezależność. Najbardziej chyba nie mogę słuchać wyemancypowanych, tudzież bardzo biednych kobiet, które same nie wiedzą czego chcą. Zaprzeczają na siłę swojej godności i powołaniu. Nie wpuszczajcie do swojego małżeństwa fałszywych proroków, którzy pod pozorem dobra, niszczą... Wasze relacje, Wasze dzieci. Głoszą wolne związki, ustanawiają się panami i uzurpują sobie prawo do rozwiązywania małżeństwa, szerzą kulturę śmierci poprzez zaprzeczenie czystości w małżeństwie... Wy sami wiecie którzy to są, ci prorocy, nie muszę ich wymieniać. Pan powiedział o nich wyraźnie: "Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych, taki prorok musi ponieść śmierć".


Postawa Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest konkretna (Mk 1, 21-28). Duch nieczysty, a w zasadzie duchy, bo jest ich wielu, na sam widok Jezusa zaczyna się wydzierać wniebogłosy: "Czego chcesz od nas Jezusie, Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem kim jesteś: Święty Boży". Zły duch krzyczy, prosi o litość, nawet próbuje szantażować Jezusa, głośno mówiąc kim On jest, pokazując Jego mesjańską tożsamość. W przeróżny sposób Zły chce wpłynąć na Jezusa, żeby zostawił go w spokoju, żeby tylko niczego nie zmieniał.


Czasami i w nas jest wiele z tego krzyku. Wiele spraw, które dotyczą naszego małżeństwa, które nie są do końca uporządkowane, chcemy przykryć, schować, nie chcemy tego zmieniać. Dyskutujemy wtedy z Bogiem, przedstawiamy Mu swoje racje, bo wydaje się nam, że jest nam z tym dobrze. Zły duch też nie chciał zmieniać swojej sytuacji. Ale wiedział, że przy Jezusie nie ma najmniejszych szans. Zobacz jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii uczy nas jednoznaczności w walce ze złem.


Drogi Przyjacielu, pamiętaj nie wdawaj się w dialog ze złem, nawet jeżeli wydaje ci się to pozornym dobrem. Zły będzie starał się wciągnąć ciebie w dyskusję, niby nieszkodliwą, jesteś przecież mądry i ostatecznie wybierzesz dobro. NIE! Zły duch będzie ci podsuwał fałszywe pytania - pamiętaj to ojciec kłamstwa - będzie tobą niepostrzeżenie manipulował, aż w końcu cię zaszantażuje. Przegrasz!


Przypatrz się dzisiaj postawie Jezusa. Krótkie i bardzo stanowcze: "Milcz i wyjdź z niego". Nie rozmawiaj ze złym duchem, nie kombinuj. Krótkie i stanowcze: "Milcz i wyjdź!" I nawet jak będzie głośno krzyczeć i targać tobą... pamiętaj: Jezus ma władzę.


Na koniec kilka rad Psalmisty (Ps 95): "Słysząc głos Pana, nie zatwardzaj swojego serca", po to, aby mógł cię zalać strumieniami swojej łaski. Przyjdź dzisiaj do świątyni i "radośnie śpiewaj Panu, wznoś okrzyki ku chwale Opoki twojego zbawienia, stań przed obliczem Jego z uwielbieniem". "Przyjdź, uwielbiaj Go padając na twarz, zegnij kolana przed Panem, który cię stworzył (...) Obyś dzisiaj usłyszał głos Jego".


Bo nie jesteś tym, który "siedzi w ciemności", ale "ujrzałeś światło wielkie". Życzę ci dzisiaj spotkania Tego, który ma moc.


Agnieszka Frydrych