9.jpg poniedziałek, 30 stycznia 2012 11:45

Dialog małżeński czyli obowiązek zasiadania

Dobrze przeprowadzony dialog małżeński czyni prawdziwe cuda owocując rodzinnym pokojem, zgodą tolerancją i wyrozumiałością. Dialog to nie ćwiczenie, ale akt religijny, którego owoce zawdzięczamy działaniu Bożemu, w którym pokładamy nadzieję i na które powinniśmy się otworzyć.

Źródłem inspiracji dla tej praktyki jest Ewangelia wg św. Łukasza (Łk 14,28 i 14,31), gdzie dwa razy wspomniana jest sytuacja, w której przed rozpoczęciem działania trzeba usiąść i zastanowić się. Małżonkowie budując ognisko domowe będą musieli stoczyć niejedną walkę o zachowanie miłości. Dlatego konieczne jest znalezienie czasu, by usiąść i spokojnie porozmawiać ze sobą w obliczu Boga

"Mąż i żona co miesiąc, razem, w obecności Bożej zastanawiają się, jaka jest myśl Boga i wola Boża wobec ich rodziny, po to, aby ją lepiej wypełnić" (karta END)

"Zasiadanie" - ponieważ wskazana jest pozycja siedząca. Dlaczego? Małżonkowie powinni mieć świadomość obecności Boga, a do tego potrzebny jest spokój, wypoczęty umysł i uspokojone serce. Do uzyskania takiego stanu pomaga postawa siedząca. Zauważmy, że do "krótkich spięć" dochodzi w postawie stojącej.

Czy taka rozmowa jest naprawdę potrzebna?

Często do naszego życia zakrada się nieporządek. Nie mamy na nic czasu, omijamy modlitwę bądź ją skracamy traktując powierzchownie. Często małżonkowie rozmijają się, prowadzą życie obok siebie, często czyniąc życie nie do wytrzymania. Aby do tego nie dopuścić i aby małżeństwo ochronić przed tymi i innymi niebezpieczeństwami praktykuje się właśnie obowiązek zasiadania, którego celem jest uzdrowienie, odmłodzenie, odświeżenie atmosfery rodzinnej miłości.

Dialog nie jest tylko dziełem współmałżonków, ale jest równocześnie i przede wszystkim dziełem Boga. Trzeba się na to działanie Boże otworzyć, zostawić wiele miejsca modlitwie. Jeśli jej zabraknie , rezultaty będą nikłe bądź żadne. Konieczna jest wola obojga małżonków.

Dialog małżeński jest chwilą szczególnego działania łaski sakramentu małżeństwa. Aby łaska sakramentalna była skuteczna, małżonkowie muszą być świadomi, że łaska ta jest zawsze obecna w ich miłości. "Obowiązek zasiadania" jest uprzywilejowanym momentem odświeżenia tej świadomości. Godziny przeznaczone na głębokie zjednoczenie wewnętrzne małżonków są godzinami szczególnego działania łaski. W czasie dialogu małżeńskiego tzn. w chwili najgłębszej jedności wewnętrznej małżonków, Bóg pozwala nieraz odczuć swoją obecność np. w formie nagłego przypływu miłości łączącej męża i żonę.

"Obowiązek zasiadania" wymaga od małżonków:

-odrzucenia fałszywego wstydu, pychy, porywczości, narcyzmu(upodobania w sobie)
-wymaga szczerości, nie tylko wobec drugiego, ale najpierw wobec samego siebie,
-dużej pokory, która pozwala uznać, że nie jest się takim, jakim b się chciało być i która pomaga przyjąć słowa trudnej nieraz prawdy,
-wymaga odwagi, aby iść do samego końca w podjętym wysiłku, nawet wtedy, gdy prowadzi nas tam, gdzie nie chcemy iść,
-wymaga od małżonków cnoty wytrwałości - dialog jest trudny. Przeszkody pojawiają się od wewnątrz i z zewnątrz.

Dialog małżeński nie jest: przemarszem wojsk, odbijaniem piłeczki ping-pongowej, rozrachunkiem, rachunkiem sumienia współmałżonka, mówieniem "to ty jesteś winien (winna), trybunałem skazującym, zebraniem sprawozdawczym, chwilą odprężenia.

Dialog małżeński jest: chwilą wspólnych odkryć, czasem poszukiwania myśli Bożej względem swego małżeństwa i rodziny, wspólnym budowaniem jedności małżeńskiej, drogą w głąb swego życia małżeńskiego, wspólnym zrywem ku odnowie w miłości, dopasowaniem się dwóch odrębnych spojrzeń na życie i na ludzi, wspólnym dziękczynieniem.

Dialog małżeński to dłuższa chwila czasu spędzona w spokoju, co miesiąc razem, w celu usunięcia wszystkiego co zagraża jedności małżeńskiej, w celu umocnienia ogniska domowego. To chwila spędzona pod okiem Bożym i przy Bożej pomocy.Dłuższa chwila czasu - nie kilka minut, przynajmniej godzinę - zależy od problemu, czasami dłużej. Chodzi też o to, aby się nie śpieszyć i móc wysłuchać w spokoju współmałżonka.

....spędzona w spokoju... - lepiej wcale nie przeprowadzać dialogu małżeńskiego niż przeprowadzać go w atmosferze pośpiechu i zdenerwowania.

...co miesiąc... - trzeba wybrać konkretny dzień, ustalić datę. Okres jednego miesiąca to czas najbardziej odpowiedni. Krótszy byłby niekorzystny. Nie można wówczas spojrzeć na najbliższą przeszłość z dystansu, a dla skrupulantów częste poruszanie niektórych kwestii jest wręcz szkodliwe. Okres dłuższy niż miesiąc jest również nie wskazany. Wiele się wówczas zapomina. Kiedy dialog? Np. 10 każdego m-ca, po spowiedzi, lub w dniu ślubu.

....razem... - trzeba być razem a nie obok siebie. Konieczna jest tu wzajemna szczerość i otwarcie. Trzeba dosięgnąć każdego problemu, przeanalizować motywy, poruszenia wewnętrzne. Trzeba, aby po dialogu małżonkowie mogli sobie powiedzieć: my myślimy, my chcemy itp.

....w celu usunięcia wszystkiego, co by zagrażało jedności małżeńskiej.... - jest to dobra chwila, aby usunąć wszelkie nieporozumienia, dostrzec wszelkie rysy, wyznać szczerze doznane przykrości, cierpienia, zawody. Dialogowi towarzyszy świadomość, że przyjdzie dzień, w którym będziemy mogli się spotkać i daną sprawę sobie wytłumaczyć. Świadomość ta chroni od robienia uwag "na gorąco", a zarazem przyczynia się do tego, że wiele spraw nieważnych i niewartych zachodu "rozwiewa się jak we mgle". Wyłaniają się natomiast sprawy ważne, wymagające wspólnego omówienia.

....w celu umocnienia ogniska domowego... - właściwym celem dialogu to pogłębianie miłości, utrwalenie jedności małżeńskiej, budowanie szczęścia ogniska domowego i rodzinnego i jego promieniowanie, jednym słowem to zwycięstwo miłości.

Nie może być dziedziny, której małżonkowie nie omawialiby całymi miesiącami. Niektórzy przygotowują swój dialog przez cały miesiąc, zapisując w zeszyciku lub na specjalnych karteczkach spostrzeżenia, problemy, które chcieliby omówić.

Pod okiem Bożym i z Bożą pomocą. Bez odniesienia do Boga lepiej dialogu nie zaczynać. Jego duszą bowiem jest modlitwa. W dialogu biorą udział trzy osoby. Dwoje dzieci pytają swojego Ojca. Dialog to prawdziwe "przejście Pana". Stąd konieczność dłuższej modlitwy. Niektórzy dochodzą do niej stopniowo, zaczynając od przyjacielskiej rozmowy, zdążając ku modlitwie. Inni odwrotnie.

Modlitwa: ciche skupienie połączone z modlitwą wewnętrzną, odczytanie fragmentu Pisma Świętego, modlitwa różańcowa bądź inna. Zalecana jest jednak modlitwa spontaniczna, w której małżonkowie głośno wypowiadają Bogu swe prośby i dziękczynienia.

Małżonkowie, którzy mają trudności na początku z dialogiem powinni zacząć od omawiania problemów bardziej zewnętrznych np. budżet domowy, plany wakacyjne itp. A dopiero potem dojść do zagadnień bardziej wewnętrznych. Powinni razem szukać Bożej myśli, Bożych rozwiązań, Bożej woli co do poszczególnych spraw.

Jest wskazane, aby od czasu do czasu przeprowadzić dialog ze starszymi dziećmi, z całą rodziną.

Problemy, których nie można pominąć podczas dialogu.

1.Życie osobiste - trzeba poznać nie tylko siebie, ale i współmałżonka. Miłość domaga się poznania. Czasami małżonkowie znają się tak mało! Każda osoba jest tajemnicą. Należy zbliżać się do niej z szacunkiem, z czujną uwagą. Dialog "zmuszając" do poznania siebie i współmałżonka przyczynia się do wytworzenia między małżonkami jedności myśli i uczuć nie mających nic wspólnego z codzienna wymiana zdań czy wylewności. Dwie istoty, które wpatrując się w siebie, poznają się i jednoczą.

2.Ty i ja. Czy nasze "ty" i "ja" coraz głębiej i szerzej staje się we wszystkich dziedzinach życia wspólnym "my"?

3.My i nasze dzieci. Zatrzymać nasze myśli nad każdym dzieckiem, prosząc Boga, aby dał naszym sercom Jego spojrzenie, byśmy widzieli i kochali nasze dzieci tak jak On i prowadzili je według Jego zamiarów. Czy nie mamy uprzedzeń wobec nich? Czy nie jesteśmy zbyt rygorystyczni? Czy nie wychowujemy naszych dzieci dla siebie, zamiast dla nich samych? Czy May dość czasu dla nich? Czy oboje stosujemy te same metody wychowawcze? Jak wygląda nasza modlitwa rodzinna?

4.My i inni. Nasi sąsiedzi, przyjaciele, rodzina, współpracownicy, odpowiedzialność społeczna i zawodowa.

5.M y i nasz Bóg. Czy mamy czas na modlitwę osobistą, rodzinną, życie sakramentalne, lektury, odkrycia, poszukiwania? Czy pytamy Pana: jaka jest Jego wola względem naszej rodziny? Czego Bóg od nas oczekuje? Czy trzeba powiedzieć wszystko?

Konieczna jest roztropność, która z jednej strony jest darem Ducha Świętego, a z drugiej owocem życiowego doświadczenia. Nie należy poddawać się zbyt rygorystycznemu przeświadczeniu, że trzeba mówić dosłownie wszystko. Jakieś dawne przywiązanie, jakiś nietakt przeszły, jakiś zarzut ciężki do zniesienia dla zainteresowanego mógłby być jeszcze cięższy dla powiernika. Niektórzy dzielą się ze współmałżonkiem najmniejszą nawet trudnością... i mogą wywołać u współmałżonka niepokój, wzniecają podejrzenie zawsze przykre, a często bezpodstawne. Są ludzie, którzy lubią obnażać swoje wnętrze, ale tylko dla wzbudzenia litości lub podziwu. Jest to bardzo niebezpieczne dla dialogu.

Trudności i zarzuty: możliwość niezgody, strach przed poznaniem, strach przed poznaniem siebie, strach przed poznaniem całej prawdy o współmałżonku, strach przed Bogiem.

Fragmenty: "Dialog małżeński" Wydawnictwo "Światło-Życie" Kraków 2007

Agnieszka Frydrych