12a.jpg

Warto być dobrym ojcem

niedziela, 24 marca

W dniu 9.03.2013 r. w Łomży przy parafii Bożego Ciała odbyły się warsztaty dla ojców "Tato-Net". Miałem okazję i szczęście brać w nich udział i chciałbym dziś po małym już przemyśleniu, podzielić się krótką refleksją. Szczerze mówiąc na warsztaty zapisała mnie żona i było to już drugie jej podejście - wcześniej jakoś się wykręciłem (przecież jestem odpowiedzialnym świadomym i kochającym ojcem "na co mi to") - tym razem, nawet nie starałem się szukać wymówki, sam czułem, że możliwe, że gdyby udało mi się taką wiedzę uzupełnić wcześniej to być może nie popełniłbym paru błędów w wychowaniu moich córek. Ale tę wiedzę to mam teraz - wcześniej niekoniecznie to rozumiałem, a na pewno tego nie chciałem przyjąć.


Zawsze wydawało mi się że jestem dobrym ojcem, nie unikałem zajmowania się swoimi dziećmi, a nawet lubiłem się z nimi bawić, ale okazało się że jest to jednak trochę za mało. Na tych warsztatach doszło do mnie, że moje staranie nie było wystarczające - niby podświadomie wiedziałem zawsze, że powinienem jako ojciec więcej dawać z siebie swoim dzieciom - lecz nawet po tych paru dniach po "uświadomieniu" nie jest to wcale takie proste. Człowiek jak przez jakiś czas zakoduje w sobie jakiś model postępowania to potem niestety musi się uczyć niejako od nowa. Przełamanie swoich przyzwyczajeń nie jest wcale takie proste. Widzę teraz jak na dłoni co powinienem zmienić w swoim postępowaniu. Przez ten tydzień zacząłem tylko drogę do przemiany, ale też zauważyłem jak dużo jeszcze przede mną. To właśnie na tych warsztatach dowiedziałem się że na przykład - muszę poświęcać czas każdemu dziecku oddzielnie i w ten sposób budować jeszcze większe i mocniejsze relacje z każdym z osobna, a przez to z wszystkimi na raz. Fajna świadomość. Teraz wprawdzie to wiem, ale co innego wiedzieć, a co innego zrealizować to w praktyce.


Jeszcze jedno zdarzenie miało miejsce na naszych warsztatach - mianowicie powstał pomysł aby powołać do życia taką grupę wsparcia ojców. Wszyscy jakoś chyba zauważyli jak dużą rolę ma do odegrania ojciec w życiu swojego dziecka - mało tego - uświadomiliśmy sobie, że ojciec nawet w życiu dorosłego już człowieka ma ważną rolę do odegrania i nigdy nie przestanie być ojcem osobiście dla mnie to było nawet duże odkrycie. Do mojej świadomości doszła ranga i waga roli jaką powierzył nam ojcom Pan Bóg dając nam łaskę ojcostwa , a skoro to On nam ją podarował to właśnie On powinien nas wzmacniać i kreować nasze ojcostwo. On najdoskonalszy Ojciec. Wzór dobrego Ojca - choć może dla nas niedościgniony ale na pewno w Nim możemy szukać pomocy i tak po ludzku sił do bycia dobrym ojcem.


Postanowiliśmy jako ojcowie razem poszukać tej mocy pochodzącej od naszego Stwórcy. Chłopaki tak się zorganizowali, zaangażowali, że już w najbliższy wtorek to jest 19,03,2013r. kapłani naszej parafii (ks. Darek Krajewski też brał czynny udział w tych warsztatach) odprawią Mszę Świętą w szczególności dla ojców, którą zakończymy Adorację Najświętszego Sakramentu w intencji bycia dobrymi ojcami, ale też w intencji poprawienia albo nawet i zbudowania nowych relacji z naszymi rodzonymi ojcami i to niezależnie czy jeszcze żyją czy nie...


Myślę, że wyrażę opinię wszystkich zapraszając ojców na Mszę Świętą i Adorację, przy okazji zachęcam każdego ojca bez względu jak duże ma dzieci -mogą być nawet dorosłe- do wzięcia udziału w takich warsztatach- oczywiście można zacząć od spotkania z nami na modlitwie za nasze dzieci prosząc także Pana o to, abyśmby w odpowiedni sposób przeżywali nasze powołanie do ojcostwa.


Pozdrawiam i zapraszam.

Jacek Frydrych - mąż swojej żony:)

Ps. Chciałam tylko dopisać, że Jacek szybko wciela w życie to co usłyszał na warsztatach. Dzieci są przeszczęśliwe:) Na pewno łatwo nie jest, ale warto być dobrym ojcem:). Jacek nie wie, że dopisałam ten komentarz, ale nie mogę się powstrzymać, bo jeżeli żona i matka widzi dzieci wpatrzone w jej męża i spędzające z nim czas (basen, szachy, czytanie książek, i absolutne rządzenie w kuchni, oczywiście później aż strach:) do tej kuchni wejść, ale w efekcie super zjeść dobre ciasto, czy placki ziemniaczane z cukinią, leczo...i inne cuda wianki:). Ostatnio kuchnia już nie wygląda tak źle, można przeżyć:). Wspólne sprzątanie też jednoczy.To dopiero tydzień, aż miło pomyśleć co będzie dalej:) I to jest chyba najlepsza nagroda. Znam determinację swojego męża, jeżeli sobie coś postanowi albo obieca... nie ma opcji, aby tego nie wykonał. Oczywiście wymaga to od niego np. rezygnacji z oglądania telewizji i innych rzeczy, ale czegóż się nie robi dla kogoś kogo się kocha:) No a ja.... mam w końcu czas na czytanie książek.... :)


Agnieszka Frydrych - żona swojego męża :)