16.jpg

Wielki Piątek. Moja Ukrzyżowana Miłość...

piątek, 29 marca 2013

Cieszę się mój drogi Przyjacielu, że udało ci się wstać bardzo wczesnym rankiem. Wiem.... prawie nie spałeś.... Bo jak można spać w taką noc? Noc ciemności, noc zdrady, braku czuwania i towarzyszenia mojemu Panu w Jego cierpieniu. Wiesz co mnie najbardziej zabolało? Że wielu z naszych braci odrzuci miłość Jezusa, świadomie nie przyjmie owoców Jego cierpienia.... Smutno mi...


Chodź, podaj mi dłoń, Jezusa od Kajfasza prowadzą do Piłata. Ale sami nie wchodzą... "do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę" J 18,28 b. Co za obłuda! Wiesz, często zastanawiam się nad swoją obłudą... czy wszystkich jednakowo traktuję? A przecież w każdym człowieku, Bóg złożył swoją miłość! Czy ty, przyjacielu, zawsze z tą samą niegasnącą nadzieją idziesz tam, gdzie posyła cię Pan? Nawet jeżeli wydaje ci się, że to środowisko zupełnie do ciebie nie pasuje? Ci, którzy przyprowadzili Jezusa do Piłata po to, aby ten skazał go na śmierć, bo im "nie wolno nikogo zabić" !!! J 18,31 b - nie chcą się skalać kontaktem z poganinem! Bo chcą być "czyści" podczas najważniejszego wydarzenia - Paschy. Pozostaje mi tylko postawa modlitewna - na kolanach i prośba o wybaczenie mojej obłudy, bo czyż nie mam sobie nic do zarzucenia? Nawet mała ocena mojego brata mieści się w ramach tej obłudy: " On jest taki i siaki, ale ja to jestem czysty!"...


Piłat bierze Jezusa na przesłuchanie. Prowadzi z Nim dialog... o gdyby wsłuchał się w słowa Jezusa.... gdyby zapragnął nimi żyć! "Przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" J.18,37. Jak to z tobą jest, mój przyjacielu? Może tak jak Piłat słuchasz Jezusa... słuchasz, ale nie słyszysz! On ma słowa życia! Wiesz, przyszła mi do głowy taka refleksja.... Ile razy na modlitwie nie słuchałam mojego Pana... a przecież czas poświęcony Bogu podczas namiotu spotkania, to czas bezcenny! Nikt w ciągu całego dnia nie napełni cię sobą, swoją obecnością - chociażby nie wiem jak były piękne to spotkania - nikt... oprócz Boga samego. Wiem co mówię, bo Pan daje mi tego doświadczyć. Życzę Ci jak najwięcej takich spotkań...


Zobacz, do czego zdolny jest człowiek. Może w tej postawie odnajdziesz również i siebie? Piłat nie znalazł w Jezusie żadnej winy... Żydzi natomiast.... aby zrealizować swój plan zmuszają go do uwolnienia Barabasza. Czasami po "trupach" dążysz do osiągnięcia swojego celu... nie ważni są inni, ważne jest moje posłannictwo i mój plan na życie.... Postawa, która na pewno wymaga weryfikacji.


Ale teraz już trzymaj mocno moją dłoń.... Biczują Jezusa! Widziałeś jakie narzędzia mają oprawcy? Bicze zakończone ołowianymi kulkami lub haczykami.... Wszędzie płynie Najświętsza Krew... ale słychać tylko dziki śmiech i bełkotanie ludzi upojonych alkoholem... Uznali, że to za mała kara... trzeba upleść koronę z cierni.... Czy widziałeś ciernie, które rosną w Jerozolimie? Długie i ostre... wbijają się głęboko w skroń... Najświętsza Twarz zalewa się krwią... Wyobraź sobie, że to za mało! Płaszcz purpurowy i wyszydzanie, bicie trzciną po głowie i policzkowanie.... Ile razy moja postawa wobec bliźniego była jednoznaczna. Ile łez popłynęło z oczu twojego brata kiedy bezlitośnie wyśmiewałeś, pokazywałeś jaki to ty jesteś ważny i że masz całkowitą nad nim władzę... a nawet wtedy jak w imię "dobra" obmawiałeś - mówiłeś wprawdzie "prawdę", ale w złym świetle stawiałeś drugiego człowieka. A skąd tak naprawdę wiesz co kryło jego serce? Może tak to wyglądało tylko na zewnątrz? a jego serce było wolne... bo intencja była czysta.


Jezus wygląda zupełnie inaczej... opluty, skąpany we krwi, dygoczący z zimna, nie mający na ciele ani jednego wolnego miejsca od ran! Wiesz, że to wszystko dla ciebie? I dla mnie też.... Ale co tam! Dążymy przecież do celu, nie ważne co czuje drugi człowiek... "Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!" Czy czasami nie budzą cię te słowa nocą? Czy możesz spokojnie spać ze swoimi wyborami? Każdy ciężki grzech jest takim wyrokiem... każdy grzech jest niewiernością wobec mojego Pana... Zobacz, Piłat waha się... może jednak uda się uratować Jezusa? "Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry" J 19,11 Jezus doskonale wie co Go czeka... a Piłat? Jak tchórz - boi się o swoje stanowisko, boi się stracić swój stołek! Nie ma pojęcia, że gdyby sprzeciwił się... ocaliłby swoje życie. Nawet gdyby sprzeciwił się po wydanym już wyroku, jego życie nabrałaby innego wymiaru. Po co myje ręce? Przecież to nic nie znaczący gest!! Wiesz, mój przyjacielu często zastanawiam się nad swoimi wyrokami...." Jak, jedziesz kobito! W ogóle babom nie można dawać prawa jazdy!", "Znowu jedynka! Ciebie to już w ogóle na nic nie stać, jesteś zerem!".... Lista moich i twoich wyroków pewnie nie zmieściłaby się na tej stronie.... Nawet nie chodzi o wyrok, którym pozbawia się człowieka życia.... Chociaż! Każde słowo nie budujące jest zabraniem komuś cząstki jego życia....


Drogi przyjacielu, teraz muszę się mocno wesprzeć na twoim ramieniu... patrz... zabrali Jezusa... pójdźmy za Nim, naszą drogą krzyżową... już na początku drogi nie mam sił... ale z twoją pomocą i dla Jezusa pójdę.... Kiedy wkładali na Jego barki krzyż... zamknęłam oczy. Wiesz dlaczego? Ponieważ bardzo często chciałam się pozbyć mojego krzyża. Kiedy spotykało mnie jakieś cierpienie, skarżyłam się i marudziłam.... Postawa Jezusa dodała mi sił... Popatrz.. jak Jego ręce obejmują ciężką belkę, jak Jego Twarz mocno przytula się do krzyża!... jak bardzo ukochał mnie mój Zbawiciel.... Jego usta dotykają krzyża - On i Jego krzyż to teraz już jedno. Proszę Cię Panie... skoro krzyż ma być moją deską ratunku... daj mi go ukochać, przyjąć.... Zawieś moje życie między ramionami krzyża.... Jeżeli Ty tak chcesz... kocham Twoją wolę Panie. A kiedy pojawi się cierpienie złóż moje ręce do modlitwy, skieruj moje myśli i pragnienia ku Tobie, pozwól mi całować z miłością krzyż, który mi dajesz.


Golgota coraz bliżej. Już nie mam siły iść ciągle pod górę, upadam, a ostre kamienie ranią moje ciało. Ale Jezus idzie.... On jest sam na swojej drodze krzyżowej.. czy znajdzie się choć jedna życzliwa dusza, która Mu pomoże? Na szczęście jest Jego Mama, znalazła się też Weronika, no i Szymon z Cyreny. Drogi przyjacielu, do której postaci jesteś podobny?... zapomniałam ci powiedzieć, że są jeszcze żołnierze, którzy bezlitośnie smagają pejczami... i wielu nieżyczliwych... Więc? Po której stronie jesteś? Myślę o Cyrenejczyku.... Błogosławiona droga krzyżowa i czas, kiedy bardzo zmęczony wracał z pola. Wmieszał się w tłum gapiów... ale żołnierz i tak go wypatrzył. Zmusił go do niesienia krzyża. Pewnie z obawy o swoje życie podjął ten trud. Błogosławiony jesteś Szymonie... być tak blisko Jezusa... mieć udział w Jego cierpieniu... Twoje życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem, bo spotkałeś Jezusa. A ty? Czy zdarzają ci się sytuacje, gdy ktoś zmusza cię do pochylenia się nad drugim człowiekiem? Nad jego bólem? Jego cierpieniem? Czy wyciągasz wtedy pomocną dłoń, mimo swojego zmęczenia?


Podejdziesz ze mną mój towarzyszu do stóp Golgoty? Patrz, odzierają Najświętsze Ciało Jezusa z szat. Nie zabierajcie Jemu tej tuniki! Utkała ją Jego Matka. Zostawcie cokolwiek na Jego Ciele.... Bolesne było odarcie z szat... słońce i kurz zrobiły swoje. Otwarte rany zdążyły zaschnąć... jaki ból musi czuć Jezus kiedy pod wpływem brutalnego szarpnięcia, otwierają się na nowo! Przyjacielu, dlaczego nie wyrzucisz ze swojej duszy wszystkich treści, które od środka niszczą cię... źle pojęta erotyka - odarta z duchowości, brak poszanowania swojej seksualności, odarte z piękna marzenia.... Wyrzuć wszelką pornografię, zakończ niemoralny związek... Jezus obnażony z szat, właśnie teraz z miłością cię przytula... Sam poraniony do granic możliwości dotyka twoich ran... głębokich ran... przebacz osobie, która bardzo cię skrzywdziła... wiem, że molestowanie seksualne małego dziecka jest przeogromną raną... ale dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych! Może zmuszasz swoją żonę do stosowania antykoncepcji? Środków poronnych? Może do zabicia twojego jeszcze nienarodzonego dziecka?.... Za grzechy twojego ciała Jezus został odarty z szat...


Krzyż zrobiony na miarę Ciała Jezusa przyjął Go.... Czy słyszysz uderzanie młotem w gwoździe? Każdym grzechem przybijam Jezusa do krzyża... Długie godziny konania.. w niewyobrażalnym bólu... Wiesz, czasami narzekam jak mnie coś boli, a przynajmniej po cichu się skarżę... Słyszysz? Czy słyszysz tę ciszę wokół krzyża? Ani jednej skargi z ust Zbawiciela! Tylko wyzwalające dla mnie słowa: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Wiesz mój przyjacielu, że brak przebaczenia zamyka twoje serce na Bożą łaskę, na Jego obecność? Pewnie, zaraz podniesiesz na mnie głos... Nie krzycz. Wiem, jak trudno jest przebaczyć osobie, która bardzo skrzywdziła.... po ludzku nie jest to możliwe. Wpatruj się wtedy w postać Jezusa gasnącą na krzyżu.... On chce, abyś usłyszał słowa przebaczenia.... Przypatrz się Jego opuszczeniu: "Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił?"... a ty czasami denerwujesz się z tego powodu, że ktoś nie znalazł dla ciebie czasu, zostawił cię.... On nigdy cię nie opuści - pamiętaj o tym. Jezus zawisł na krzyżu biorąc mój grzech. Przebaczył mi wszystkie grzechy, które popełniłam i jeszcze niestety popełnię do momentu mojej śmierci.... Dziękuję Panie....


Boję się... ciemność ogarnia ziemię, która z wielkiego bólu trzęsie się.... "Wykonało się".... Najświętsza Głowa opada na piersi.... Już nie cierpisz Panie... To dobrze, bo nie wiem, czy wytrzymałabym choć sekundę dłużej..... teraz z miłością obejmuję Twoje martwe Ciało... Przyjacielu mój, nie lękaj się... podejdź - razem ze mną adoruj Jezusa, ukryj się w Jego ranach. Umyjemy z Najświętszej Krwi Ciało Jezusa... owiniemy w czysty całun.... Tak mało czasu! Zaraz szabat! Dopełnimy pogrzebu rano. Przyjdziesz? Pomożesz mi? Zanieśmy Jezusa do grobu... tylko kiedy skończy się szabat...... kto nam odsunie kamień?


Agnieszka Frydrych