19.jpg poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Dzień Świętości Życia... Gdybyś pozwoliła mi się urodzić...


Dziewica poślubiona mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida.... na imię Jej Maryja. Młodziutka, piękna dziewczyna - jeżeli napiszę, że najpiękniejsza z kobiet, to wcale nie przesadzę. Chodzi tu nie tylko o piękno fizyczne, którego na pewno nie była pozbawiona, gdyż piękno zewnętrzne ma źródło we wnętrzu, w Jej cudownej duszy, pozbawionej przecież grzechu pierworodnego i nie mającej nic wspólnego nawet z namiastką zła. Czysta i piękna..... ciekawe co robiła kiedy zaskoczył Ją Gabriel... Może krzątała się po domu, a może trwała na modlitwie? Bardzo grzeczny był ten anioł. Pozdrowił Ją słowami pełnymi treści: Jesteś pełna łaski, a Pan jest z Tobą - jesteś zanurzona w Jego obecności i błogosławiona... tzn. szczęśliwa, najszczęśliwsza z kobiet.


Ale pozdrowienie!.... W tym jednym zdaniu posłaniec Boży zawarł niesamowitą prawdę o Maryi. Jej zmieszanie... przede wszystkim Jej zdziwienie na tak niecodzienny widok... a może nawet jakiś strach? Tak myślę sobie, że musiała się przestraszyć skoro anioł Ją uspokaja: "Nie bój się" - mówi do Niej. Ona z kolei cały czas rozważa w swoim sercu usłyszane słowa. Gabriel jest konkretny: "Poczniesz i porodzisz Syna"- Jezusa. Będzie On Synem Najwyższego. Będzie panował na wieki "a Jego panowaniu nie będzie końca". Co mogła wtedy czuć słysząc te słowa? Na pewno je rozumiała, bo za chwilę szczerze zdziwiona pyta: "Jakże się to stanie skoro nie znam męża?" Nie znam męża... jestem Dziewicą.... Jak może zaistnieć we mnie Dziecko, skoro nie podejmowałam działań mających na celu poczęcie Dziecka! Na pewno rozumiała to w 100 %. Była zakłopotana? Zastanawiała się o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? Anioł nie daje Jej prostej odpowiedzi... "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym". Kiedy tak przyglądam się temu zdaniu z Ewangelii św. Łukasza, to myślę: no tu, to jest już wyższa szkoła jazdy! Nie będzie połączenia ciała mężczyzny i kobiety, nie będzie ich zjednoczenia, które ma doprowadzić do pojawienia się na świecie nowej, żywej istoty! Pan zaplanował to wszystko inaczej... Duch Święty na Ciebie zstąpi, a Najwyższy całą Ciebie obejmie... i Twoje błogosławione łono już nie będzie puste... Święty tam zamieszka.


Kiedy tak myślę o tej ogromnej Tajemnicy, którą mój umysł nie zdoła ogarnąć.... chciałabym wykrzyczeć całemu światu: Jezus zamieszkał w łonie swojej Matki tak jak każdy z nas, tam wzrastał przez 9 miesięcy... tak jak każdy z nas, urodził się siłami natury... przeszedł przez drogi rodne swojej Mamy! Jak święta i ogromna to Tajemnica. Łono każdej kobiety jest niesamowitym, najbardziej bezpiecznym miejscem! Świętym! Gdzie sam Bóg wkracza ze swoją mocą. Nie zesłał Jezusa z obłoków! Umieścił Go w łonie swojej Oblubienicy - Maryi, pozwolił, by był mały - jak ziarenko maku! W niczym nie różnił się od nas... z wyjątkiem grzechu!


Anioł widział jak Maryja przysłuchuje się jego zwiastowaniu, jakże pięknej nowiny. Dodaje, według mnie, niesamowite zdanie. Najpierw mówi o tym ,że Elżbieta - Jej krewna - poczęła w swej starości syna, którego nosi pod swoim sercem już pół roku. Maryja wiedziała, że Elżbieta i Zachariasz są już bardzo posunięci w latach, na dodatek Elżbieta nigdy nie urodziła dziecka, gdyż była niepłodna... i w tym momencie pada kluczowe zdanie:" Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego"! - Wszystko w temacie! W zasadzie na tym zdaniu byłoby można zakończyć to rozważanie, ale jest jeszcze jedno zdanie w Ewangelii... odpowiedź Maryi : "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Maryja powiedziała Bogu TAK! Zawsze zachwycał mnie wybór Boga co do osoby Maryi. Od początku stworzył Ją Niepokalanie Poczętą.... Bez żadnego grzechu, bez zmarszczki czy namiastki zła. Wiedział! - zanim Ją stworzył, że powie: TAK. Więc po co Ją jeszcze pyta? Przecież i tak wie, co Mu odpowie. Jaka ogromna pokora Boga.... Jakie niesamowite podporządkowanie.... Maryja w swojej wolności mogła powiedzieć: Nie. Stwórca z ogromną miłością i pokorą pyta! - Za mały mam umysł, aby to pojąć, nawet nie będę za bardzo się wysilać, aby to zrozumieć. Po prostu kocham tę prawdę o Matce Bożej. Jej TAK, wypowiedziane raz, ma odzwierciedlenie w całym Jej życiu. Wtedy odchodzi od Niej anioł. A Ona nie jest już sama. Pod Jej sercem rozwija się Dziecko. Od tej chwili już nie będzie umiała bez Niego żyć....


Kiedy tak zatrzymuję się przy scenie Zwiastowania ... ogarnia mnie niesamowita radość, fascynuje mnie ten najpiękniejszy dialog. Dlaczego najpiękniejszy? Bo od tego momentu Bóg dotknął każdego z nas swoją wielką, ogromną Miłością, swoim Miłosierdziem bez granic. I wtedy zastanawiam się nad swoimi wyborami.... Ile razy Panu odpowiedziałam TAK? Ile razy powiedziałam NIE... nie chce mi się! Inni zrobią to sto razy lepiej! Nie, nie teraz Panie! Nie przeszkadzaj mi w budowaniu mojego domku z klocków... moich nieistotnych marzeń.... realizowania moich planów na życie! Bo bardzo szybko doszłam do wniosku - oczywiście nie sama - tylko łaska Boża we mnie (żeby było jasne: sama z siebie nic dobrego nie jestem w stanie uczynić, mogę tylko chcieć, może mi się tylko wydawać, że robię coś sama... nie ma takiej opcji. Wszystko dał mi Pan i to co dobre tylko od Niego pochodzi. Mój jest tylko grzech!)


Ale kontynuując myśl... bardzo szybko doszłam do wniosku, że to czego ja chcę, bez szukania woli Bożej jest moim nieszczęściem, moja niedolą. Widzę tylko w małych fragmentach moje życie, a Pan widzi je w całości. I nawet jak czegoś bardzo mocno pragnę- bo uważam, że to akurat jest dla mnie najlepsze- to wszystko kładę pod mikroskop Bożych planów... bo tylko On wie co w danym momencie jest mi tak naprawdę potrzebne. Błogosławione TAK wypowiadane przed Panem w radości, smutku, bólu a nawet w ogromnym cierpieniu... TAK wypowiedziane w cierpieniu nie jest łatwe. Golgota jest bardzo trudna do przyjęcia, a kiedy mnie dotknie krzyż panikuję i często buntuję się... Jaką wartość ma wtedy moje TAK? I wtedy Pan przychodzi.... Pod wpływem Jego bliskości rodzi się modlitwa: Kiedy mnie dotknie krzyż daj mi łaskę mocnego uchwycenia się go, pokochania do granic możliwości, objęcia z miłością. Bo na nim zawisło moje Zbawienie - mój Jezus, w którym pokładam całą moją nadzieję. Więc daj mi zespolić się z krzyżem tak, aby był nieodłączną częścią mnie samej. I wtedy łatwiej mówić Panu TAK nie oglądając się na nikogo ani na nic.


Matka Boża powiedziała TAK dla Życia, mimo że nie było łatwo.... Jak teraz o tym fakcie powiedzieć Józefowi? A on?.... podejmuje decyzję o oddaleniu swojej Małżonki - po to, aby Jej nie zniesławić. Długa, trudna droga dla kobiety, która za chwilę rodzi, a tam?..... zamknięte serce Betlejem, uboga stajnia, twardy żłób, siano i towarzystwo zwierząt... poród w niezbyt sprzyjających warunkach, Herod, który ścigał, żeby zabić Dziecię.... Ucieczka nocą do Egiptu tak jak stali, bez żadnych bagaży, rzeczy... bez niczego co było niezbędne. Ubogi dom w Nazarecie, zagubienie Jezusa w Jerozolimie... i w końcu Golgota! Najpierw straszliwie trudna droga krzyżowa, potwornie ciężki krzyż.... I złożenie Ciała w ramionach Matki!..... Która z Matek niosła większy ciężar? A przy tym ciągłe, wypowiadane z ogromną miłością i bez cienia wątpliwości: TAK - w każdej minucie i sekundzie życia.


Święte, błogosławione Łono, które jest miejscem, gdzie Pan powinien słyszeć nieustanne TAK dla życia. Bezpieczne do granic możliwości - sacrum, gdzie Bóg daje tchnienie, obdarza Dziecko duszą nieśmiertelną. Kołyska wypełniona Bożym uśmiechem.... Głęboko pochylam się nad Tajemnicą niezgłębionej miłości Pana.


Ale to samo łono może stać się krzyżem... może stać się grobem... Z drżeniem myślę o wszystkich kobietach, które ze swojego łona uczyniły arenę śmierci. Dziecko, które pojawia się... nawet nieoczekiwane - MA PRAWO ŻYĆ!!! Nagle spostrzegłaś, że pojawiła się podstępna myśl: mam urodzić? Zanim zdecydujesz (kto w ogóle dał ci prawo do decydowania??!!) czy ono ma żyć? Zanim pozwolisz się mu narodzić.... Na kolanach adoruj w sobie tę Tajemnicę, na klęczkach szukaj Jezusa... On ci powie co masz robić. Kiedy bardzo bliska mi osoba - dziewczyna, została zmuszona przez swoją matkę do zabicia swojego dziecka- w ten dzień kiedy była umówiona z "lekarzem" - mordercą, wstała bardzo wcześnie rano, uklękła i przez trzy godziny błagała Jezusa, zadawała Mu pytanie co ma robić?... Matura za pasem, facet alkoholik, rodzice zagrozili, że wyrzucą mnie z domu..... Kiedy po trzech godzinach wstała od modlitwy, wiedziała, że tego nie zrobi! Powiedziała to matce prosto w twarz.... Po czym ta wypędziła ją z domu. Urodziła piękną córeczkę. Kiedy tak patrzę na tę dziewczynę - dzisiaj już nastolatkę - nie mogę wyjść z podziwu... jak bardzo kocha swoją mamę, jak bardzo towarzyszy jej zmaganiu się z życiem. I usłyszałam: "Wiesz co? Ona jest moim aniołem. Moje dziecko, które skazane było na śmierć w trzecim miesiącu swojego dopiero zaczynającego się życia... jest moim aniołem"!


Dzień Świętości Życia - w całej Polsce ruszają Masze dla Życia. W naszej Łomży też. Nie tylko w Łomży, ale i w innych 12 miastach. Chwała Panu! Zabierzmy lampiony, świece, a przede wszystkim otwórzmy nasze serca na duchową adopcję dziecka, którego życie jest zagrożone, na którego życie ktoś czyha. Pan daje nam możliwość ocalenia tego dziecka - to On je ocala od śmierci, ale potrzeba naszej modlitwy. Jeżeli Twoje serce zostanie zamknięte.... jedno istnienie ludzkie zgaśnie .... jedno życie zostanie zakończone zbyt wcześnie! Jeżeli dziś w swoim sercu podjąłeś decyzję, że nie złożysz duchowej adopcji... proszę przemyśl to jeszcze, zastanów się. Jakieś dzieciątko, o którym wie tylko Pan czeka na Twoją pomoc. Pomóż mu się narodzić.


Agnieszka Frydrych