20.jpg niedziela, 14 kwietnia

Kocham Cię bardziej


Morze Tyberiadzkie. Słyszę twoją deklarację Piotrze: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli ci pozostali: "Idziemy i my z tobą". Nie mieliście nic innego do roboty?? Widzę, że wracacie do tego co było, zanim Jezus spojrzał na ciebie Piotrze... i powiedział, że zamiast ryb będziesz łowił ludzi. Przecież widzieliście już Zmartwychwstałego! Dotykaliście Jego ran... I znowu powrót do szarej rzeczywistości. Nie! Ja po prostu w to nie wierzę! Bo jak można dotknąwszy Zmartwychwstałego wrócić do tego co było kiedyś?? Ano widocznie można... niestety można.... Ale wtedy wszystko traci sens. Bez Jezusa nie ma nic! Bez Niego pustka jest... jeszcze głębsza niż przed spotkaniem z Nim. Człowiek nie wiadomo z jakich powodów wchodzi znowu w swoje stare grzechy, przyzwyczajenia, zło... Czyżby spotkanie z Jezusem było tylko mało znaczącym epizodem?


Ziarno Jego Słowa padło na twardą drogę? Ziemię skalistą, miejsce zachwaszczone? Jeżeli tak, to jesteś najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem pod słońcem... Tak po ludzku... Bo Jezus jest Panem i tej sytuacji... Da radę i temu... jeżeli Mu na to pozwolisz...


Przyglądam się dalej Apostołom - tym wybranym, najbardziej umiłowanym... 3 lata chodzenia za Jezusem, a raczej chodzenia z Nim. Słuchania Go. Dzień w dzień, noc w noc - przebywania w Jego obecności, oglądania niezwykłych znaków i cudów. W końcu i karmienia się Jego Ciałem, picia Jego życiodajnej Krwi, spoczywania na Jego piersi... w końcu oglądania Go żywego po niewyobrażalnej Męce i Śmierci i spotykania się z Nim już dwukrotnie po Jego Zmartwychwstaniu. I co z tego? Nuda... więc ... "idziemy łowić ryby". Ale niestety... nic nie złowili... tak jak kiedyś. Całą noc spędzili na morzu... a ono głuche... martwe... tak jak wtedy. Wracali zmęczeni i znudzeni brakiem połowu nad ranem. Jakie myśli rodziły się w ich zniechęconych sercach?... Jakie myśli i decyzje rodzą się w twoim sercu kiedy przychodzi zwątpienie, kiedy myślisz, ze Jezus buja gdzieś daleko w chmurach, kiedy myślisz, że cię zostawił, że Go nie ma? Kiedy doświadczasz po raz kolejny cierpienia krzyża... w jakiejkolwiek postaci by nie przyszedł do ciebie... Jezus jest w tym wszystkim, bardzo blisko...


Jezus czekał na nich nad brzegiem.. widział ich smutek, nudę, zniechęcenie, może złość z tego powodu, że nie udało im się złowić ani jednej ryby! Porażka wykwalifikowanego rybaka! Jezus był w tej porażce, czekał na nich... Jednak oni nie wiedzieli, że to był On!! Jak to możliwe? Widzieli jakiegoś faceta, który na dodatek nazywa ich "dziećmi" i pyta czy przypadkiem nie mają nic do jedzenia! Odburknęli od niechcenia, że: "nie". Mogło to pytanie jeszcze bardziej ich sfrustrować. Całą noc przecież łowili i nic! Jezus spokojnie mówi do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". No pewnie, że tak! Bo skoro On tak mówi to na pewno tak będzie! Już widzę ich miny. Czy w momencie zarzucania sieci, mieli pojęcie Kto ich o to prosi? Tylko oni i Jezus wiedzą, czy ich serce zaczęło znowu szemrać, marudzić, niedowierzać... Czy wierzysz Słowu Jezusa? Kiedy On mówi ci co masz robić - konkretnie mówi - robisz to? bez szemrania, wątpliwości? Wierzysz Mu i ufasz, że na 100 % jest to dla ciebie najlepsze z wyjść? Jeżeli nie robisz tego o co prosi cię Pan, nie dziw się nieszczęściom w twoim życiu... ale pamiętaj On nawet z tego może wyprowadzić samo dobro. Bo u Niego nie ma fatalizmu, ściemy, cienia nieszczęścia. Dawno umarł za twój grzech i za wszystkie: "nie" wypowiedziane świadomie lub mniej świadomie.


Posłuszeństwo Apostołów zaowocowało takim mnóstwem ryb, że silni mężczyźni nie mogli wyciągnąć sieci. Najbardziej umiłowany uczeń, w tym znaku, rozpoznaje Jezusa. Historia się powtarza. Już kiedyś dokładnie tego samego doświadczyli. "To jest Pan!" Szymon nie wytrzymał, rzucił się w morze i płynął - aby jak najszybciej znaleźć się blisko Jezusa. Reszta dobiła łodzią do brzegu ciągnąc za sobą sieć... bo jednak nie wtaszczyli jej do środka z powodu mnóstwa ryb. Jezus czekał na nich na brzegu, ale nie z pustymi rękami. Ognisko było przygotowane, żarzące się węgle a na nich ryba i chleb. Jezus wiedział, że po całej nocy ciężkiej pracy byli bardzo zmęczeni i głodni. Na słowo Jezusa przynieśli złowione ryby. Mieli okazję je policzyć - 153... jakby wróciło zdarzenie sprzed czasów kiedy chodzili z Jezusem... Szymon wyciągnął sieć.. a ona nie porwała się mimo takiej ilości ryb... tak jak kiedyś. "Chodźcie, posilcie się!"... Już nie pytają Jezusa czy to On, bo wiedzą, że to jest ich Mistrz. A On? Siada z nimi i je posiłek. Co ciekawe, najpierw "wziął chleb i podał im" tak jak to miało miejsce w Wieczerniku...


Kiedy nabrali sił Jezus zwraca się do Szymona Piotra: "Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?" Co to za pytanie Panie, jasne, że TAK? Ale zaraz... czy usłyszałeś to pytanie w całości? Jezus nie pyta cię o jakąś tam miłostkę, poryw serca, przelotne uczucie, zakochanie... Jezus pyta cię konkretnie: miłujesz Mnie całym sobą? wszystkimi swoimi zmysłami? swoją duszą i ciałem? swoją wolą i wyborami? swoimi myślami? Całym swoim zawierzeniem? Ufasz Mi bezgranicznie? Jesteś w Moich sprawach zanurzony po uszy? Chodzisz za Mną krok w krok? Moje sprawy są twoimi? Moja wola - twoją? Oddasz mi całe swoje życie bez reszty? Kiedy będą pluć Mi w twarz, obrażać Moich kapłanów, wyśmiewać Mój Kościół - Moje Mistyczne Ciało, jesteś gotowy stanąć po Mojej stronie bez lęku? Przyznasz się do Mnie kiedy będą ze Mnie szydzić? Obronisz najbardziej bezbronnego? Zaakceptujesz bez cienia wątpliwości Moje Przykazania, które są dla ciebie Drogowskazem? Wpuścisz Mnie we wszystkie zakamarki twojego życia? Przyjmiesz mój Krzyż kiedy cię do niego zaproszę? W końcu: oddasz za Mnie życie? Przyprowadzisz do Mnie wszystkich, których postawię na twojej drodze?....


.... Pytań o miłość tak naprawdę jest jeszcze wiele... a decyzja... jedna. Więc? "Miłujesz Mnie?... więcej aniżeli ci?"


Dobrze zastanów się zanim odpowiesz Panu. Niech to nie będzie odpowiedź podyktowana emocjami. Jak to się mówi - odpowiedz tak na zimno, przemyśl dogłębnie tę odpowiedź. Jezusowi zależy, abyś stanął w prawdzie. Deklaracja miłości jest złożona na całe życie. Nie można kochać połowicznie, w zależności od sytuacji, układów, stanu emocjonalnego czy psychicznego... Bądźmy bardziej czytelni. Świat dzisiaj potrzebuje czytelnych świadków, którzy nie są letni. "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust" (Ap 3,15n) Zatem decyzja należy dziś do ciebie... Jaki jesteś? I co zrobisz z miłością?


Drogi Przyjacielu, jeżeli pokochasz Jezusa taką miłością jaką On ci dzisiaj proponuje... wtedy pójdziesz za Nim tam, gdzie On zechce. Wtedy pójdziesz nawet tam, gdzie niekoniecznie albo na pewno nie chciałbyś pójść... zanim Go poznałeś...


Idźmy z radością na spotkanie z Panem. Za Psalmistą dzisiaj chcę zawołać: "Wywołałeś moją duszę z krainy umarłych... Nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie... Jesteś moją pomocą, zamieniasz w taniec mój żałobny lament" Ps 30.


Trzy razy pytasz się Piotra o miłość... tyle, ile razy zaparł się Ciebie. Ile razy mnie pytasz o miłość Panie? Za każdym razem kiedy pytasz, a ja odpowiadam leczysz moje zranienia spowodowane wyparciem się Ciebie... i nie zwracając uwagi na moje upadki, słabości, grzechy i potknięcia... posyłasz mnie do ważnych zadań, powierzasz określoną misję do spełnienia. Ależ masz do mnie zaufanie Panie... Dziękuję...


Błogosławionej niedzieli Drogi. Niech wyznanie miłości Panu, zaniesie cię do Nieba:)

Rozważanie w oparciu o tekst Ewangelii J 21,1-19


Agnieszka Frydrych