21.jpg piątek, 19 kwietnia

Ananiasz


Zawsze ilekroć czytałam Dzieje Apostolskie (Dz 9, 1-20) zwracałam uwagę bardziej na Szawła - tego, który "sieje grozę i dyszy żądzą zabijania uczniów Pańskich". (Dz 9,1). Ten, który budzi strach, zapewne jest być może nawet znienawidzony za to co robi, zostaje dotknięty przez Jezusa. Czy w sercach bliskich Jezusowi - Jego uczniów - kiedykolwiek pojawiła się myśl o nawróceniu tego prześladowcy? Nie wiem... Czasami spoglądam na jawnych przeciwników Jezusa - można wymieniać z nazwiska, ale po co? Czy wierzę w to, że Jezus jest w stanie zmienić ich serca? Czy wierzę w Jego moc?


Szaweł to inna historia. Dlaczego Bóg tak bardzo zaingerował w jego życie? Powalił z konia, dał słyszeć swój głos, zobaczyć wielką jasność, dotknąć jego oczu tak, żeby nie widział... Można by rzec: bardzo spektakularnie to zrobił, czyżby nie mógł się w ten sposób objawić niektórym np. politykom?... Dlaczego prześladowcy Kościoła Pan dał taką szansę? Otóż Szaweł był bardzo gorliwym faryzeuszem. Uważał, że to co robi jest w porządku - że służy Bogu w taki sposób całym sercem! Przecież zwalczał nową sektę - chrześcijan, którzy twierdzą, że jakiś zabity Jezus zmartwychwstał i żyje! Pan widział jego gorliwość, zaangażowanie i święte przekonanie, że to co robi jest słuszne, że oddaje w ten sposób przysługę Bogu.... Dlatego dotknął jego serca.


Tak szczerze to nie o Szawle chcę dzisiaj mówić. Jego historia jest niesamowita! Ale ja chcę dzisiaj mówić o Ananiaszu... o którym Pismo Święte wspomina tylko raz. W Damaszku był pewien uczeń - właśnie o imieniu Ananiasz. To do niego zwraca się Pan: "Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się tam modli" (Dz 9,11). I tak jak na początku Ananiasz był w pełni gotowy, aby pójść tam, gdzie posyła go Pan (wcześniej przecież w odpowiedzi na zawołanie Mistrza zapewnił: "Jestem Panie!" (Dz 9,10b) tak teraz zaczyna tłumaczyć Jezusowi: " Panie, słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on tutaj władzę od arcykapłanów, aby więzić wszystkich, którzy wzywają Twego imienia" (Dz 9,13). Ananiasz zaczyna tłumaczyć Jezusowi: Panie, czy Ty wiesz, czy jesteś świadomy o co mnie prosisz? Czy masz do końca świadomość kim jest Szaweł? Przecież on jechał tu tylko po to, aby załatwić wszystkich, którzy w Ciebie wierzą! Panie, ja się po prostu boję go. Przecież wiesz, że ma wszelkie pozwolenia od arcykapłanów, ma to nawet na piśmie - i Ty chcesz, żebym do niego poszedł?! Wysyłasz mnie na pewną śmierć, a w najlepszym razie na więzienie?!


Ananiaszu... jakbym widziała siebie. Ilekroć Pan posyła mnie tam gdzie nie chcę, zawsze mam wytłumaczenie! Zawsze zastanawiam się i zaczynam główkować... A Pan spokojnie mówi : "Idź, bo wybrałem sobie tego człowieka, jako narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan" (Dz 9,15). I wtedy wychodzi moja dyspozycja, bądź moja niedyspozycja... moja gotowość do służby Panu, bądź niegotowość. Pan cierpliwie słucha wszelkich tłumaczeń... nawet rozumie argumenty dlaczego nie chcę iść... a mimo wszystko mówi: Idź! Posyłam cię, nie lękaj się. Ty nie idziesz sam! Ja jestem z Tobą! Jestem w stanie pokonać twój lęk, twoje obawy zamieniam w pokój. Tylko bądź gotowy pójść tam, gdzie chcę cię posłać. Zaufaj Mi. To nie jest twoje dzieło lecz Moje. Nie będzie porażki.


Dzieje Apostolskie mówią, że "wtedy Ananiasz poszedł" (Dz 9,17). A czy ty Drogi Przyjacielu mimo wszelkich argumentów "przeciw" idziesz tam, gdzie posyła cię Pan? Czy jesteś w stanie - zaryzykuję stwierdzenie - podejść do człowieka znienawidzonego i powiedzieć tak jak Ananiasz do Szawła : Bracie! Może nie pałasz nienawiścią do nikogo - dzięki Bogu! Ale może kogoś nie akceptujesz, nie podoba ci się do końca jego zachowanie, krótko mówiąc: działa ci na nerwy głosząc swoją filozofię życia! Najchętniej nie chcesz mieć z tym kimś w ogóle do czynienia! Niech sobie żyje! Ale z dala ode mnie!


Może nie lubisz go, a może ten ktoś napawa cię lękiem... despotyczny ojciec, zrzędliwa matka, nie do zaakceptowania polityk, niesforne dziecko, szef, który ma nad tobą "władzę"...

A Jezus mówi ci dzisiaj: Idź! Wybrałem sobie tego człowieka. Posłużę się nim do zbawienia innych ludzi. Jesteś w stanie powiedzieć do niego: bracie?

Jezus posyła cię dzisiaj tam, gdzie być może nie chcesz iść. Jezus chce posłużyć się tobą, aby ten, który jest dziś Jemu przeciwny odzyskał wzrok, aby został napełniony Duchem Świętym, przyjął chrzest. Jesteś gotowy, by iść ?


Agnieszka Frydrych