28.jpg czwartek, 30 maja

Eucharystia czyni cuda w naszym życiu



Eucharystyczny Jezus jest Tym, który utrzymuje nas przy życiu. Można zadać w tym miejscu pytanie: czy wobec tego jesteśmy martwi? Tak, zdecydowanie bez Eucharystii nie ma w nas życia! Tylko dzięki Niemu wszystko ma sens. Wierzymy, wiemy! że w Eucharystii spotykamy się z realnym, żywym Jezusem. W zasadzie to wszystko kręci się wokół Niego.


Rozpoczynamy każdy dzień Mszą Świętą poświęcając Jezusowi całe nasze życie, oddając Mu każdy moment, powierzając każdą chwilę. Eucharystia to jest nasz podstawowy Pokarm - najważniejszy. Bez Niego nie da rady żyć.


W moim życiu od 26 lat trwa nieprzerwanie ( wyjąwszy pojedyncze dni) codzienna Eucharystia. Nawet jak byłam bardzo chora, ubierałam się ciepło i Jacek wiózł mnie na Eucharystię. I nawet jeżeli próbował mi to wyperswadować... to wiecie:) jak kobita się uprze - nie ma bata! Ktoś mógłby powiedzieć: Ależ to nierozsądne! - Może!? Ale ja wiedziałam jedno - idę do najlepszego Lekarza... Ktoś kiedyś mi powiedział, że jestem uzależniona od Jezusa Eucharystycznego. Z całą świadomością mówię: Tak! Jestem uzależniona! I jest to cudowne, niepowtarzalne uzależnienie, którego w żaden sposób nie chcę się pozbyć. Każdy dzień z Jezusem Eucharystycznym budzi nową nadzieję! Z Nim nie ma rzeczy niemożliwych. Podczas każdej Mszy Świętej Jezus uzdrawia! Podczas każdej Adoracji Jezus uzdrawia. Nie dalej jak wczoraj przyszłam przed Najświętszy Sakrament z bólem gardła. Powiedziałam do Jezusa: "Panie, jak chcesz:) zaraz idę mówić o Tobie... (na katechezie zamierzałam dzieciakom powiedzieć o cudach eucharystycznych w związku z Uroczystością Bożego Ciała) ... wiec jak chcesz?... możesz mnie uzdrowić!" I w tym momencie ból minął! Takich cudów jest bardzo dużo w naszym życiu...


Utrudzeni i obciążeni przychodzimy do Niego. A On? Tak jak powiedział: pokrzepia nas.


Był taki czas w naszym małżeństwie, że Jacek bardzo dużo pracował. W zasadzie cały czas. Widziałam go na "dzień dobry" i na "dobranoc". Dzieci tak samo. I nagle spostrzegliśmy, że zaczynamy się mijać, nie było czasu na rozmowę. Trafiliśmy wtedy na rekolekcje podczas, których ksiądz wystawił Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Zostaliśmy tylko my i Jezus. Podczas tej adoracji Jezus wlał w nas pragnienie częstego adorowania Go. Postanowiliśmy, wbrew rozumowi i warunkom czasowym przychodzić do Niego w każdą sobotę (raz w tygodniu)- była to godzina adoracji. Co się tam wtedy działo! Nie umiem tego wytłumaczyć, ale Jezus w ciągu tej godziny załatwił wszystkie nasze sprawy! Godzina spędzona przed Nim wystarczyła, abyśmy znaleźli czas nie mając go i dogadywali się nie mając czasu na dialog.


Wszystkie nasze dzieci zostały omodlone w codziennej Eucharystii. jedna Msza Święta to jeden rok życia. Począwszy od momentu zaistnienia, poprzez okres prenatalny i każdą jedną chwilę. Prosiliśmy, aby Jezus dotykał wszystkich momentów życia naszych dzieci, leczył wszystkie zranienia. Wierzymy mocno w to, że bez względu na to, jaki kierunek obiorą nasze dzieci, Jezus ostatecznie prowadzi je do siebie. W ten sposób również zawierzyliśmy swoje życie i życie naszych bliskich. To jest też dobry sposób na to, aby omodlić osoby, z którymi jest nam trudno wejść w prawidłowe relacje, może przebaczyć.


Ponad 2 lata temu doświadczyłam ogromnej traumy w związku ze śmiercią mojej babci. Tak się stało, że znaleźliśmy babcię martwą, była w strasznym stanie. Ten obraz tak mocno wyrył się w moim sercu, że lęk mnie paraliżował. Minęło klika dni i wybrałam się na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie. W momencie kiedy kapłan przechodził z Jezusem, wyciągnęłam rękę, aby dotknąć monstrancji. Wtedy nastąpiło głębokie uzdrowienie. Natychmiast zniknął lęk, poczucie winy, obraz, który miałam w pamięci. Zostałam dotknięta przez Jezusa i całkowicie uzdrowiona z tej traumy.


Eucharystyczny Jezus wyzwolił z więzów okultyzmu moją mamę.Sprawił, że moja mama nie tylko porzuciła praktyki okultystyczne, ale również doświadczyła nawrócenia i teraz korzysta systematycznie z sakramentów świętych.


Jezus w Eucharystii sprawił, że po 40 - stu latach odnalazłam ojca, który porzucił mnie jak byłam bardzo mała - miałam zaledwie 3 latka. Przebaczyłam mu i mam z nim teraz normalny kontakt.


Może zrodzić się pytanie: czy wobec tego, skoro Jezus działa takie cuda, jesteśmy wolni od trudności i cierpienia?


Wręcz przeciwnie! Ale wtedy Jezus leczy, uzdrawia, stawia na nogi, podtrzymuje. Prowadzi drogami krzyża, ale daje siłę do niesienia go. Jezus ma moc i władzę nad naszym życiem, które bez Niego nie miałoby sensu.


Gdyby zdarzył się "jakimś cudem" w naszym życiu dzień bez Eucharystii, byłby dniem z pewnością... straconym!


Agnieszka i Jacek Frydrych