29.jpg niedziela, 02 czerwca

Słowo Jezusa ma moc!


Współczesny świat nie chce "trudzić Boga"... Czyżby współczesny świat czuł się niegodny tego, aby, Bóg "wszedł pod (jego) dach"? (Łk 7,6). Niestety nic z tych rzeczy! Współczesny świat uważa, że poradzi sobie bez Boga! Uważa, że jest samowystarczalny, że poradzi sobie ze wszystkimi wyzwaniami sam. Żyje przecież w dobie najwyższych osiągnięć techniki, intelektu. I co najgorsze przypisuje to swoim możliwościom, swojej mądrości i wiedzy. O nierozumny świat! Chciałoby się wykrzyczeć: głupi - do granic możliwości!! Chce Boga wyrzucić poza granice, chce o Nim zapomnieć. Chce Boga uśmiercić! Sam dla siebie jest bogiem! Dlatego jest nieszczęśliwy, dlatego pędzi z zawrotną szybkością w przepaść... Czy i ty Drogi pędzisz wraz z nim? Albo inaczej: Czy "trudzisz Boga" do tego, aby zajął się twoim życiem? Jesteś tak zdeterminowany w poszukiwaniu Go, jak setnik z dzisiejszej Ewangelii?


Bardzo zainteresował mnie fakt, że dzisiaj Jezus stawia przede mną setnika - poganina. Tak samo w 1 Księdze Królewskiej 8,41-43 jest mowa o "cudzoziemcu" - a więc o tym, który nie zna Boga, jest poganinem, a który wchodzi do świątyni i poszukuje Boga Izraelitów...


Zatem zarówno Ewangelia jak i Stary Testament wskazuje nie na "wybranych", ale na tych, którzy Boga nie znają... szukają Go, potrzebują, tęsknią za Nim...


A ty Drogi? Szukasz? Tęsknisz? Potrzebujesz?... "Trudzisz" Pana we wszystkich swoich sprawach, czy uważasz, że SAM doskonale sobie ze wszystkim poradzisz? Oddajesz Mu WSZYSTKO nie pozostawiając sobie nic? Zapytasz: ale jak to?! Muszę przecież mieć trochę prywatności! Do Boga się modlę, chodzę na Eucharystię nawet więcej niż raz w tygodniu, systematycznie korzystam z sakramentów św. ... Kiedyś słyszałam z ust O. Jamesa świadectwo o człowieku, który chodził codziennie do Komunii Świętej, raz w tygodniu się spowiadał... żyjąc w małżeństwie ze swoją żoną, a jednocześnie żyjąc z inną kobietą w związku. I nie widział w tym nic złego! Bo "on je obie kocha". Oczywiście przyszedł moment nawrócenia. Bardzo ciężko zachorował, miał nowotwór. Kiedy porzucił grzeszne życie Pan uzdrowił go całkowicie z choroby.


Może się na mnie oburzysz i zapytasz: dlaczego mnie porównujesz z takim skrajnym przypadkiem!? Przede wszystkim: nie porównuję. Tylko zweryfikuj Drogi: czy rzeczywiście oddajesz Bogu WSZYSTKO? Czy nie zostawiasz sobie czegoś - tylko i wyłącznie dla siebie? Tak Panie, ja Cię kocham, ale wiesz... tak bardzo lękam się poczęcia kolejnego dziecka, że MUSZĘ stosować tę, czy inną formę antykoncepcji! No oczywiście, że pigułek brać nie będę, czy na bank nie założę spirali... ale wiesz... prezerwatywa to przecież nic złego, a stosunek przerywany to już w ogóle... (jak stwierdziła kiedyś jedna z osób: "przecież to metoda naturalna" (????!!!!) bez komentarza to zostawię!) Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości co do tego, przestudiuj proszę Słowo Boże - Księga Rodzaju rozdział 38.


I masz ci los! Znowu przyczepiłam się do tej czystości! Nie czepiam się, naprawdę, ale wiem, że małżonkowie mają z tą dziedziną problem. Ogromny problem mają też narzeczeni, a nawet już małe dzieci w szkole. A tymczasem nawet szkoła wpuszcza na minę nieczystości swoich wychowanków. Przecież można wybrać sobie płeć... proszę bardzo! Do koloru do wyboru! Dorośniesz, to sam zadecydujesz, czy chcesz być chłopcem czy dziewczynką. A homoseksualizm? No cóż! To wymysł kościoła, że z tym coś jest nie halo! Nie przejmuj się...


Inne dziedziny życia, do których nie chcę "trudzić" i zapraszać Boga? Proszę bardzo: wychowanie dziecka. W ubiegłą niedzielę przeżywaliśmy I Komunię Świętą naszej najmłodszej córci. Cudowne, wspaniałe przeżycie. Natomiast z bólem serca przyglądałam się niektórym rodzicom... Pierwsza spowiedź... Pan Jezus wystawiany na ołtarzu w Najświętszym Sakramencie. Fakt, że dwie godziny Adoracji... dla mnie super!;-), ale dla niektórych niekoniecznie. Siedzi przed Panem dorosła osoba! Gada, śmieje się... chciałoby się powiedzieć... ma gdzieś fakt, że żywy, realny Bóg jest do jej dyspozycji... że jest to być może ten moment, gdzie On chce oddać się jej cały... na zawsze, na wieki!


A dziecko? Widzi przecież swoich rodziców! Widzi ich postawę i "szacunek" do Najwyższego! Żal! Wczoraj zakończyliśmy Biały Tydzień. Ławeczki niestety przerzedzone, pamiątki poświęcone...! Po co chodzić jeszcze do kościoła codziennie i Bogu głowę zawracać! Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Rodzice podchodzili ze swoimi dziećmi do Komunii Świętej. Niektóre dzieci niestety podchodziły same, a niektóre tylko z mamami. Gdzie są ojcowie tych dzieci? Ja rozumiem... praca. Ale jest to jedyny, niepowtarzalny Tydzień w życiu ich dziecka. I to brakowało w większości ojców po stronie chłopców... Syn, który w obrazie swojego ojca widzi Boga Ojca! A go po prostu nie ma! SZOK! Więc po co mam jeszcze "trudzić" Nauczyciela do wychowania religijnego mojego dziecka!? To moja sprawa!


Św. Paweł w Liście do Galatów (1, 6-10) porusza bardzo ważną kwestię. Szczerze się "dziwi, że tak szybko odchodzimy do innej ewangelii". Szczerze, to jak przeczytałam to zdanie, to zaniemówiłam. Zaczęłam szybko weryfikować swoje życie w świetle tego zdania... Czy przypadkiem nie ma we mnie jakiś odstępstw od Ewangelii Jezusa Chrystusa. No bo skoro, Bóg dzisiaj kieruje do mnie takie zdanie... tzn, że coś w tym musi być. Wczoraj moja córka "studiując" program TV wyłapała jeden tytuł, który brzmiał: "Bardziej wierzę w jogę, niż w dietę". Jedna z naszych polskich aktoreczek zdradzała sekret swojej odchudzonej figury. Był też podtytuł: " Mieszanie w ludzkich głowach bardziej jej się podobało niż mieszanie w zupie". Bez komentarza to zostawię. Nie musiałam grzebać w gazetach (nie znoszę tych kolorowych szmatławców, które są stekiem kłamstw i bzdur, a którymi niestety karmią się nasze dzieci (wiem, bo przynoszą do szkoły pisemka skądinąd "kupione przez mamę"). Wystarczy, rzut oka na tytuł... i aż żal czytać co jest w środku.


Wracając jednak do tematu... Św. Paweł dziwiąc się, że "tak szybko odchodzimy do innej ewangelii" z wielką mocą powtarza: "Nie ma innej ewangelii! Są tylko jacyś ludzie, którzy w was sieją zamęt i chcą zmienić Ewangelię Chrystusa" (Ga 1, 7). To jest właśnie to, co robi współczesny świat: głosi co innego niż Jezus Chrystus! Ostatnimi czasy obserwuje się ogromny zalew pogańskich praktyk. Zaczyna się od najmłodszych dzieci... a kończy na -żeby to wybrzmiało ładniej - na nierozumnych (!) dorosłych. Gonią za czymś.. wierzą w coś... poszukują nie wiadomo czego... Ktoś ostatnio wypowiedział bardzo mądre zdanie: " Jeżeli człowiek nie uwierzy w Boga, uwierzy we wszystko inne". No właśnie. I to się niestety dzieje na naszych oczach. Ale może zostawmy zdeklarowanych ateistów. Św. Paweł ten tekst wypowiada do Kościoła w Galacji, a więc do tych, którzy wierzą w Chrystusa! A więc do mnie i do ciebie! Szokuje mnie zdanie z wersetu 9: "jeżeli ktoś głosi wam inną ewangelię od tej, którą przyjęliście, niech będzie wyłączony ze wspólnoty" UPS!... mocne!


Wracając do dzisiejszej Ewangelii (Łk 7, 1-10). Co mnie uderza w postawie setnika?... Jego pokora - stanięcie w prawdzie o sobie samym: "Panie (...) nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój". Poganin, który wie o co chodzi. Wszędzie wokół niego naród wybrany - Izraelici. Jezus też przecież jest Żydem... a on? ... Jego pokora mnie po prostu zachwyca... Wypowiadając prawdę o sobie jednocześnie wypowiada prawdę o Bogu: "Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony". Setnik, który przez "wybranych" był traktowany jak dno, ktoś nad kim nawet nie warto się pochylać, a nawet trzeba przed nim uciekać, bo to przecież grzesznik jest! Wierzy w Słowo Jezusa! Wierzy w to, że to Słowo ma moc! Do tego stopnia, że Jezus wypowiada o nim zdanie: "Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". I powiem szczerze dla mnie to kolejny szok. Nikt w Izraelu nie uwierzył tak, jak ten poganin!


A ty Drogi? Czy właśnie tak wierzysz Słowu Jezusa - jak ten setnik? Czy wierzysz, że On przez swoje Słowo ma moc uczynić WSZYSTKO? Wyciągnąć cię z największego dna, uleczyć, uzdrowić, przemienić całkowicie twoje życie? Czy wierzysz? Czy twoja wiara góry przenosi? Czy na tyle ufasz Jezusowi, aby CAŁKOWICIE, bez reszty oddać Mu swoje życie? Zawierzyć? Czy potrafisz oddać w ramiona Jezusa swoje dziecko, które odeszło? Oddać i już! Niech On martwi się o resztę! Czy właśnie tak potrafisz? Bo wiara to nie abstrakcja! Wiara to totalne zaufanie: Panie, czyń z moim życiem co uważasz.


Takiej wiary życzę ci Drogi Bracie i o taką wiarę proszę...


Agnieszka Frydrych