3.jpg

Boże Słowo - żywy Bóg

niedziela, 27 stycznia 2013 21:51

Przyjacielu, kiedy ostatni raz Boże Słowo zaparło ci dech w piersi? Kiedy na usłyszane Boże Słowo otworzyłeś usta ze zdziwienia? Kiedy zapłakałeś? Wzruszyłeś się?... Wiem, wiem: "chłopaki nie płaczą". To nie rusza twardzieli! Szkoda...

Często zachwycamy się pięknymi tekstami, potrafimy się wzruszać widząc dobry film, lub słysząc ludzkie historie... słowo człowieka potrafi nas doprowadzić do łez, przywrócić radość, w jakiś sposób poruszyć... A Słowo Boga samego?


Czy potrafisz Drogi Przyjacielu powiedzieć o czym była dzisiejsza Ewangelia czytana w kościele? Czy pamiętasz szczegóły? Czy wiesz co Jezus chciał ci powiedzieć przez dzisiejsze słowo?

Tłum Izraelitów, który usłyszał słowo Boże czytane przez kapłana Ezdrasza... zapłakał! Zanim jednak zapłakał "uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa", "Potem pokłonili się i upadli przed Panem na kolana, twarzą dotykając ziemi"(Ne 8,1-4a.5-6.8-10)

Można w tym momencie zweryfikować swoją postawę... przyglądając się Izraelitom. Czy z całym zaangażowaniem słucham Boga, który do mnie mówi? Upadam na kolana, twarz pochylam głęboko do ziemi? Płaczę? Może są to łzy radości, a może skruchy.


Nie tylko Izraelici dzisiaj prowokują do myślenia. Również i ci, którzy słuchali Jezusa w Nazarecie, kiedy odczytywał proroctwo Izajasza. Ewangelista mówi, że "oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione" Łk 4,14-21. Wyobrażam ich sobie... mógł to być badawczy wzrok, który odsłaniał myśli serca, które dotknęło Mesjasza. Mogło to być dosłowne zaniemówienie... gdyż właśnie uświadomili sobie o Kim mówił Izajasz. Otwarte usta z wrażenia...


I o to chodzi!


Ponieważ Boże Słowo zachwyca. Porządkuje życie, a może trafniejszym byłoby określenie: wywraca je do góry nogami. Zmienia. Obdarza życiem w pełnym tego słowa znaczeniu, wskrzesza ze śmierci, przywraca do pełni życia. Jest konkretnym światłem na drodze. Umacnia, przynosi pokój, rozradowuje, zadziwia.


Nie mogę żyć bez Boga - Słowa. To Ono podtrzymuje mnie przy życiu. Napełnia. Tłumaczy gdy jest źle, daje zrozumienie i siłę. Nadaje wszystkiemu sens. Mówi konkretnie! Objawia swoją wolę. Jest Pocieszycielem. Prowadzi, nie da zbłądzić.

Błogosławiony czas spędzony w obecności Boga, który mówi!

I nawet gdybyś nie usłyszał nic... a tylko "przesiedział" w obecności Bożego Słowa, to jesteś szczęściarzem, błogosławionym.


Nie pozwól, aby minął choć jeden dzień bez zanurzenia się w słowa Pisma Świętego. Znajdź odpowiedni czas, tak aby nikt ci nie przeszkodził... wyłącz telefon, komputer, oddal się od światowego zgiełku. Zarezerwuj czas. Dlaczego nie mielibyśmy wpisywać w kalendarz spotkania z Bogiem? Zaplanować konkretną godzinę i pilnować tego spotkania jak największej świętości? Na wszystko mamy czas... tylko często nie na modlitwę Bożym Słowem... Jak już umówisz się z Jezusem na konkretną rozmowę "zamknij drzwi" wszystkich twoich problemów. Bóg, który chce do ciebie mówić, wie o wszystkim... zna wszystkie sytuacje i okoliczności, widzi twój ból i bezradność... pozwól by mówił. Wsłuchuj się uważnie, zapisuj Jego Słowo, Jego myśli i Jego natchnienia. Dziel się usłyszanym słowem ze współmałżonkiem (w serdecznej rozmowie, smsie, e -mailu, innej formie). Rozraduj się obecnością żywego Boga w Jego Słowie! Otwieraj się na działanie Bożego Ducha.


Bo nawet jeżeli... będziesz spełniał dobre czyny i nawet codziennie uczestniczył w Eucharystii... a nic nie będzie zmieniać się w twoim życiu... to może oznaczać, że nie słuchasz i nie chcesz słyszeć tego co mówi do ciebie Bóg...


Ostatnio zapytałam pewną osobę, która miała problem z osobistą modlitwą Słowem Bożym: "Dlaczego nie poświęcasz czasu na namiot spotkania?". Usłyszałam odpowiedź: "Uczestniczę we Mszy Świętej niemalże codziennie i to mi wystarczy..." Odpowiedziałam: "To bardzo dobrze... ale nie wyobrażasz sobie jak wyglądałoby twoje życie w świetle Bożego Słowa! Nie wyobrażasz sobie o ile byłoby bogatsze i cudowniejsze!"


Agnieszka Frydrych