32.jpg piątek, 21 czerwca

Uwolnij mnie od mojej ciemności... proszę


Do O. Jamesa Manjackala MSFS podczas rekolekcji, podeszły dwie dziewczyny i poprosiły o radę. Na początku ojciec myślał, że to dwie siostry, ale w rozmowie okazało się, że są lesbijskim małżeństwem. Kiedy ojciec w osłupieniu zapytał, jak to możliwe, że wzięły ślub, jedna z nich odpowiedziała z przekonaniem: "Jeśli kobieta może poślubić mężczyznę, to dlaczego nie może poślubić kobiety? Każdy ma prawo i wolność wyboru". Ojciec otworzył Pismo Święte i podał szereg cytatów, które dotyczyły małżeństwa i mówiły o tym, że homoseksualizm i lesbijstwo są nienormalnymi, nienaturalnymi zachowaniami, które obrażają Boga. Dziewczyny po wysłuchaniu tej nauki ze łzami w oczach zapytały: "Czy to znaczy, że żyjemy w grzechu?" Kiedy ojciec odpowiedział, że "tak" powiedziały: "Ojcze urodziłyśmy się lesbijkami, więc to Bóg jest odpowiedzialny za nasze zachowanie, gdyż On nas takimi stworzył".


W odpowiedzi O. James powołał się na Księgę Rodzaju (Rdz 1,27), gdzie napisane jest, że Bóg stworzył człowieka na Swój obraz i podobieństwo. "Bóg nie stworzył nikogo zdrajcą, mordercą, homoseksualistą czy lesbijką. Bóg stworzył każdego człowieka na Swój obraz i podobieństwo, a wszystkie zniekształcenia mają swoje źródła w człowieku".


Wtedy jedna z nich zaczęła opowiadać swoją historię życia. Okazało się, że urodziła się w rozbitej rodzinie, w której było dużo rozwodów i separacji. Wiele dzieci urodziło się w nieformalnych związkach. Część jej przodków miała nieprawowite żony i dzieci. Nigdy nie widziała ojca, gdyż odszedł od jej matki, kiedy ta nosiła ją w swoim łonie, nigdy nie doświadczyła ojcowskiej miłości. Kiedy miała 1,5 roku jej matka wyszła ponownie za mąż. Wiele cierpiała z powodu odrzucenia przez jej ojczyma. Kiedy miała 7 lat ojczym zaczął ją molestować seksualnie! Od tego czasu znienawidziła seks. Była również molestowana przez jej kuzynów i wujów. Jako nastolatka znienawidziła mężczyzn. Pod koniec nauki w szkole średniej zauważyła, że pociągają ją dziewczyny i zaczęła uprawiać z nimi seks. Wchodziła w kolejne związki lesbijskie. Wewnętrznie czuła, że robi coś złego, nie mogła spać w nocy, była na granicy szaleństwa. Wiele razy chciała popełnić samobójstwo. Poszła do psychologa, który widząc jej lesbijskie zachowania, powiedział, żeby się nie martwiła, ponieważ urodziła się lesbijką i tego nie zmieni. Poszła też do księdza, który potwierdził, że Bóg właśnie taką ją stworzył i że ma się nie martwić(!!!!), a nawet nie wspominać o tym na spowiedzi(!!!!). Opinia tego księdza była dla niej przyzwoleniem do kontynuowania jej dotychczasowego życia.


Opowieść drugiej dziewczyny była podobna.


"Podczas rekolekcji z modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne, w których brały udział otrzymały łaskę przebaczenia rodzicom, krewnym i wszystkim, którzy je wykorzystywali i prześladowali. Na koniec rekolekcji otrzymały dar nowego życia, zostały na nowo zrodzone w Duchu Świętym". Po czterech latach ojciec spotkał jedną z nich. Odwiedziła go wraz ze swoim mężem i dzieckiem. "Tak zwana lesbijka wyszła za mąż i urodziła syna!". Natomiast druga dziewczyna spotkała na swojej drodze mężczyznę i planują małżeństwo. (To świadectwo znajdziecie w książce O. Jamesa Manjackala MSFS "Uzdrowienie wewnętrzne - ku nowemu życiu" s. 10-12. Z serca polecam tę książkę - rewelacja!)


Pozwoliłam sobie przytoczyć owo świadectwo, gdyż ono w jasny sposób pokazuje, że Pan, który jest Bogiem potężnym i wszechmocnym, który przychodzi do naszego wnętrza, dotyka je i przemienia. Dotyka tak głęboko, że natychmiast człowiek czuje się całkowicie wolny! Tak może dotknąć tylko Bóg! Nikt inny.


Dzisiaj trwając przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie :) usłyszałam: "Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!" (Mt 6, 19-23). Natychmiast zaczęłam wołać do Pana: Panie, pokaż mi moją ciemność! Pokaż mi moją niewierność! Pokaż wszystkie momenty, w których od Ciebie odeszłam, w których jeszcze chodzę swoimi uliczkami z dala od Twojej drogi... Pokaż mi to co mnie od Ciebie oddala. Bo jeżeli "światło", które noszę w sobie w rzeczywistości jest ciemnością... to jakże wielka musi być ta ciemność...


"Światłem ciała jest oko". W kontekście Słowa mojego Pana, warto zadać sobie pytanie: Co oglądają moje oczy? Czy mam czysty wzrok? Czy mój wzrok nie sięga tam, gdzie nie trzeba? To co zobaczą moje oczy, natychmiast przetwarza wyobraźnia. Dzisiaj czyha na nas wiele zasadzek i niebezpieczeństw w obrębie wzroku. Prasa, TV, internet... same pułapki...


Panie, Ty mnie dzisiaj pytasz, czy moje oko jest zdrowe. Jeżeli tak, całe moje ciało będzie w świetle. CUDOWNIE!!!


Ale jeżeli moje oko jest chore? Całe moje ciało będzie w ciemności... Straszna, przerażająca rzeczywistość! I jeżeli człowiek dzięki łasce Bożej to "wyłapie" to super! Wystarczy przyjść do Jezusa. On jest potężnym Bogiem, który potrafi zniwelować całą ciemność, potrafi wybawić z tej ciemności, rozwiązać kajdany zła, uwolnić. Zrobił to już na Krzyżu, ale robi to jeszcze za każdym razem kiedy przychodzisz do Niego i wyznajesz swoje grzechy w sakramencie pokuty, robi to za każdym razem kiedy zbliżasz się do Niego podczas Eucharystii, podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu, podczas rozważania i zanurzenia się w Jego Słowo. Za każdym razem na nowo! Więc nie bój się wołać o uzdrowienie wewnętrzne. Nie lękaj się Go pytać: Panie, gdzie jeszcze we mnie jakaś ciemność jest? Na jakim obszarze mojego życia jeszcze nie gościsz? Duch Święty przychodzi i pokazuje te miejsca. Nie bój się pytać Jezusa o to. Wołaj do Niego, a jeżeli chcesz to i krzycz! Bardziej ty sam tego potrzebujesz niż On. Bo On wybaczył ci już dawno, jeszcze przed stworzeniem świata.


Był taki czas w moim życiu, że bałam się odsłonięcia mojej ciemności. Chodziłam wtedy po omacku, zamknięta byłam jakby w więzieniu... Nie wiem jak to ująć... chyba bałam się prawdy o sobie. Ale Jezus - mój potężny Bóg, który może przecież WSZYSTKO! uwolnił mnie od tego, otwierał mnie łagodnie, powoli, nie chciał mnie przestraszyć, prowadził w wielkiej miłości i uczył ufności. Dlatego dzisiaj z wielkim żarem w sercu wołałam - bez lęku - pokaż mi moją ciemność, w których momentach jeszcze chowam się przed Tobą?


Moją uwagę skupiły dzisiaj słowa: "Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!". I pomyślałam sobie. To dopiero jest tragedia! Myśleć, że noszę w sobie światło, żyję "dobrze", jestem w "porządku", a w rzeczywistości to jest absolutne kłamstwo! Tak jak myślały o sobie te dwie dziewczyny, które przyszły do O. Jamesa. Uważały, że żyją dobrze. A tak naprawdę żyły w grzechu ciężkim!


Dzisiaj niestety zanika wrażliwość na grzech. Ludzie żyją, uprawiają różne perwersje, źle się prowadzą i uważają, że żyją dobrze! Ile musiałam się nagimnastykować, żeby wytłumaczyć dzieciom w szkole, że rozwód albo współżycie przedmałżeńskie jest czymś nieprawidłowym. Dla nich to, że ktoś ma kolejną żonę jest ok. I to, że siostra mieszka z chłopakiem... to jest coś nie halo? Oczy jak złotówki i wielkie zdziwienie! A homoseksualizm? Jak chcą to kto im zabroni?! Powiem tak: potrzeba wiele modlitwy za te dzieci, ale jeszcze więcej za ich rodziców, którzy niestety wielokrotnie nie są dobrym przykładem. A jeszcze masturbacja. A co w tym złego? Przecież na łamach nastolatkowych pisemek to normalka! Przecież pani "psycholog" swoim "autorytetem" potwierdza, że to jest normalne, a nawet bardzo potrzebne w rozwoju nastolatka. Żal serce ściska!


Ale nie patrzmy na innych. Patrzmy na siebie. Piszę o tych moich dzieciakach, bo oni zawsze w szczerości serca wypowiedzą wszystko. I to boli. My jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za swoje dzieci, ale również i za te, które mieszkają po sąsiedzku. To tyle. A teraz patrzmy w pierwszej kolejności na siebie...


Bez lęku zapytaj Jezusa o to, jaką w tobie widzi ciemność. Może usłyszysz, że żyjesz w światłości, że twoje oko jest czyste, wypełnione światłem. Wtedy masz za co dziękować i uwielbić Pana. Natomiast nie bój się usłyszeć, że jest jednak w tobie jeszcze jakaś ciemność. Ta informacja będzie mostem do uzdrowienia, po którym przyjdziesz pewnego dnia do Boga, a On natychmiast cię uwolni, dotknie, uzdrowi. Nie lękaj się tego. Twoja słabość jest potrzebna, aby ukazała się moc i potęga Boga! Przestudiuj sobie Drogi jeszcze dzisiaj św. Pawła, który mówi:" (...) będę się chlubił z moich słabości" (2 Kor 11, 18.21b-30).


Ściskam.


Agnieszka Frydrych