39.jpg sobota, 24 sierpnia

Bóg ZAWSZE myśli o tobie dobrze:)


Ciekawa jest reakcja Natanaela jak słyszy rozentuzjazmowanego Filipa, który mówi mu z iskrami w oczach: "Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa z Nazaretu"! Na to Natanael zdziwiony: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?" (J 1,45-51). No i masz... Wyobrażam sobie jego minę... Jeszcze nie widział Jezusa, a już pomyślał o Nim źle. Taki jest niestety człowiek. Ale Filip absolutnie nie zraża się jego tekstem tylko ciągnie go ze sobą: "Chodź i zobacz"! A jeszcze ciekawsza jest postawa Jezusa, który wiedział co powiedział o Nim Natanael, a mimo wszystko wyraża się o nim: "Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu".


Siedziałam dzisiaj przed Panem cała zadziwiona tym odkryciem: mimo, że człowiek myśli to co myśli, to jednak Pan Bóg ZAWSZE myśli o nim bardzo dobrze! No tak, zakochany Pan Bóg zawsze dobrze myśli o człowieku, nawet gdy ten wzgardzi Jego miłością...


Czasami słyszę takie teksty: jaki to ja jestem do niczego... nic nie wart... jestem marna, słaba... do bani... wszystkiego czego się dotknę, to schrzanię! Nie ma szans, żeby to czy to mi się udało, na pewno nie dam sobie z tym rady... itd., itp... Mam pytanko: czy kiedykolwiek spowiadałeś się z tego, że w taki sposób siebie traktujesz?


Skąd się w nas bierze to myślenie źle o samym sobie? Otóż po grzechu pierworodnym coś w nas pękło, jesteśmy totalnie rozbici. To grzech pierworodny spowodował, że jest w tobie krytyka samego siebie, ale taka bezpodstawna krytyka, która absolutnie wynika z lęku i która ten lęk buduje. Trzeba dobrze zbadać samego siebie i zauważyć, czy samokrytyczny głos, który się we mnie pojawia jest rzeczywiście samokrytyczny, czy samoponiżający? Bo jeżeli się okaże, że jest samoponiżający - to na 100% wynika to z lęku. Jeżeli pojawi się w tobie głos, który zaniża twoją samoocenę, dusi twoje inspiracje, podważa nadzieję, to nie jest to na pewno głos Boga. Można sobie zadać wobec tego pytanie: czyj to głos? Wypalisz: Na pewno szatana! Coś się złego stanie w twoim życiu, może powiesz: szatan mnie podkusił! Chwila! Coś chyba jest nie tak. Za dużo odpowiedzialności za zło na tym świcie przypisuje się szatanowi. Czy szatan wepchnął owoc zakazany w dłoń Ewy? Czy szatan włożył go do ust Adamowi? Nie! No właśnie... Powtórzę za o. F. Błaszkiewiczem SJ: " Szatan jest leniem! I naprawdę jak ty robisz za niego jego robotę, to po co on jeszcze ma się do tego pchać? Szatan jest leniem! On czasem tylko przychodzi w kluczowych momentach twojego życia i sprawdza: dalej myśli nieprawdę na swój temat? Dalej, eee, no to idę na kawę".


Sprawdź sam: czy myśli, które masz o sobie są myślami pozytywnymi, czy negatywnymi? Czy przypadkiem nie są to myśli osądzające? A przynajmniej poddające w wątpliwość to co robisz? "Masz sabotażystę w samym środku twierdzy, którą jesteś. Czy musi szatan szukać wyłomów w murze, kiedy ty sam sobie robisz krzywdę od środka?" (o. F. Błaszkiewicz SJ)


Ale przecież ty możesz to zmienić! Możesz zmienić albo w dalszym ciągu robić sobie krzywdę. Możesz również poszukać źródła dlaczego tak jest? Skąd ci się to wzięło, że myślisz o sobie źle? Jeżeli od początku, wtedy kiedy jeszcze byłeś małym dzieckiem, zacząłeś myśleć o sobie źle... myślisz, myślisz i myślisz... to w końcu chyba jesteś mistrzem świata w myśleniu źle o sobie! Koniecznie do spowiedzi idź. Potrzebujesz uzdrowienia wewnętrznego, potrzebujesz dotyku Jezusa. Tylko, że łaska Boża sama nie wystarczy. Potrzebna będzie bardzo twoja intensywna współpraca z łaską Bożą.


W Ewangelii na dziś jeszcze jedna kwestia dała mi dużo do myślenia. A mianowicie słowa, które wypowiedział Filip do Natanaela, gdy ten zaczął powątpiewać: "Czy może być coś dobrego z Nazaretu?" Są to dwa słowa: "Chodź i zobacz". Tak naprawdę tylko dzięki Filipowi Natanael miał szansę spotkać Jezusa. Czy ktoś dzięki tobie ma szansę spotkać Jezusa? Czy potrafisz z entuzjazmem mówić o Nim? Opowiadać co On działa w twoim życiu? A może wstydzisz się Jego? Może chowasz krzyż, który nosisz? Może w różnych środowiskach i w różnych sytuacjach zachowujesz się tak jakbyś był poganinem? Jesteś w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, a wstydzisz się powiedzieć jaki jest naprawdę powód tego, że nie pijesz?


Długo dzisiaj zastanawiałam się nad tym dlaczego chrześcijanie wstydzą się Boga... wystarczy spojrzeć na muzułmanina, który bez względu na to gdzie się znajduje, rozkłada swój dywanik, zwraca się w kierunku mekki i wypełnia 5-cio krotnie w ciągu dnia obowiązek modlitwy. Wystarczy spojrzeć na świadków Jehowy, którzy niestrudzenie, wielokrotnie obrażani i wyzywani, natrętnie pukają do drzwi. Inna rzecz, że mają pranie mózgu - chodzi tu o fakt - że potrafią i nie wstydzą się. Nawet sataniści swoim ubiorem podkreślają komu służą....


A chrześcijanie? Czy zawsze potrafią się opowiedzieć za Bogiem?


To jest też chyba kwestia wiary, która również w dzisiejszej Ewangelii jest zauważona. Natanael natychmiast, kiedy Jezus powiedział o Nim prawdę wyznał: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym. Ty jesteś Królem Izraela!" A Jezus na to: "Czy dlatego wierzysz, że..."


Drogi Przyjacielu... dlaczego wierzysz w Jezusa?


Agnieszka Frydrych