45.jpg niedziela, 06 października

Dlaczego cuda nie dzieją się w twoim życiu?


Widziałeś kiedyś Drogi Przyjacielu ziarnko gorczycy? Wziąłeś je do ręki? Jest tak małe... praktycznie nie znaczące. Co tam - jakieś maleńkie ziarenko.... A Jezus w dzisiejszej Ewangelii Łk (17,5-10) mówi, że "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy" wyrywałbyś - bez dotknięcia najmniejszym paluszkiem- drzewa z korzeniami i przesadzałbyś je w inne miejsca! I to drzewo byłoby tobie posłuszne! A w innym miejscu Ewangelii Jezus mówi o przesuwaniu góry! A potężna góra byłaby tobie posłuszna! Gdybyś tylko miał wiarę... jak ziarenko gorczycy...


Mam w szkole uczniów ze swoją filozofią życia... Mówią wprost, że nie wierzą. Nie wierzą w moc Jezusa... To dlatego dziecko, nie dzieją się cuda w twoim życiu ... To dlatego chodzisz smutny, z ponurą twarzą... bo nie ma w twoim sercu miejsca na wiarę! Bo nie wierzysz w to, że Jezus w twoim życiu może WSZYSTKO! Nie wierzysz - I MASZ! Mówisz i masz! Zazwyczaj patrząc wtedy głęboko w oczy dorastającej dziewczynie czy chłopakowi, z uśmiechem mówię: wiesz co? a ja wierzę mocno w to, że w twoim życiu, w pewnym momencie zaczną się dziać takie rzeczy, że nie ogarniesz tego! Że któregoś dnia, po prostu uwierzysz! Zakochasz się tak w Jezusie, że tylko Jemu wierzyć będziesz - nikomu innemu!


Wiesz jaka jest reakcja zazwyczaj? Najpierw zdziwienie, a później takie zawieszenie: acha... na pewno... (!) oczywiście z powątpiewaniem. I muszę ci się przyznać Drogi Przyjacielu do czegoś... Na początku widząc taką reakcję... zwątpiłam w to co mówię i ja... Pomyślałam... po co język sobie strzępić na darmo. I wyobraź sobie, że stojąc przed klasą, wypowiedziałam moje zwątpienie... "Wiecie co? Mam w sercu ogromną wątpliwość: po co ja wam to wszystko w ogóle mówię, jak wy i tak nie wierzycie..." W głębi serca ręce głęboko mi opadły... Wtedy Kamilek - dziecko kochane, ale wymagające i pochłaniające całą uwagę (jak to dorastająca młodzież) podniósł rękę.


Pomyślałam sobie... co ten dzieciak znowu wymyślił... I słyszę: "Po to proszę pani, abym ja któregoś dnia obudził się zupełnie inny... Abym zaczął wierzyć w Boga... abym zaczął żyć tym, o czym pani mówi... Abym był po prostu dobry! I wiem, że kiedyś tak będzie! Wiem, że będę realizował w życiu to co najlepsze i że kiedyś będę blisko Boga!" ZAMUROWAŁO MNIE. Tego się nie spodziewałam. Abyś Drogi lepiej to zrozumiał, musiałbyś poznać Kamila... Najkrócej mówiąc: nie najłatwiejsze w wychowaniu dziecko...


Jezus ZAWSZE przychodzi do mnie w momentach zwątpienia. Zapewnienie tego chłopca było tak niespodziewane i realistyczne, że otworzyłam usta ze zdziwienia i dłuższą chwilę stałam przed nim w milczeniu. Klasa też zastygła w głębokim milczeniu... Ta sytuacja tak mnie umocniła, że nawet teraz jak czasami brakuje sił... wierzę za nich...


Drogi przez tę sytuację chcę ci powiedzieć, że WARTO nieść wiarę! WARTO! Nawet jeżeli czasami mówisz sobie: "Nie będę pereł wyrzucał przed wieprze..." Nigdy nie wiesz jakie dobro przyniesie twoje przyznanie się do Jezusa. Nigdy do końca nie będziesz wiedział - oczywiście tu na ziemi, bo Pan da ci poznać owoce w Niebie:) - jaki efekt przyniesie twoje wyznanie wiary! Dlatego pozwól Drogi, że powtórzę za św. Pawłem (2 Tm 1,6-8.13-14) : "Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie! Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka".


Rozpalaj zatem w sobie charyzmat wiary! Dzisiaj tak bardzo potrzeba dobrych świadków Jezusa! Dobrych i prawdziwych! Jeżeli autentyczny nie będziesz, tam gdzie idziesz szybko wyczują twoją obłudę. Dzisiaj trzeba głosić Ewangelię! Jezus nie pyta: czy chcesz? czy masz do tego predyspozycje? Czy pójdziesz? Mówi: "Idź i głoś!" Czego się boisz? "Nie dał ci Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia"! "Nie wstydź się świadectwa Pana naszego!" Jeżeli mimo wszystko lękasz się... to warto sobie uświadomić, pod czyją władzą jesteś?... Lęk nie pochodzi od Boga. Strach nie pochodzi od Boga. Lęk, strach, obawa, a nade wszystko wstyd w przyznaniu się do Jezusa pochodzi od twojego przeciwnika! Powiesz, żyję w stanie łaski uświęcającej, nawet codziennie do kościoła chodzę i Eucharystię przyjmuję, więc wystarczy. NIE WYSTARCZY! Szatan też to wykorzystuje! Ciepełko duchowe, wygodne "bamboszki wiary" założył ci na nogi i mówi: WYSTARCZY. A Jezus mówi: "IDŹ I GŁOŚ!" Przypomnij sobie Mojżesza, który stojąc przed Panem, kiedy Ten wysyłał go do faraona, wymawiał się: nie umiem mówić, kto mnie posłucha... (i takie tam!) A Bóg powiedział do niego z taką mocą, że aż go przygięło do ziemi: IDŹ! Ja cię posyłam! I Ja będę z tobą!


Zatem IDŹ! Bóg cię uzdolni do głoszenia Jego Ewangelii. Podniesie cię, kiedy zabraknie ci sił, wypełni ufnością twoje zwątpienie ( tak jak na moje odpowiedział natychmiast przez usta tego chłopca). IDŹ! Jest tylu ludzi, którzy są głodni, umierają z pragnienia, bo nie słyszą Bożych Słów. Kto ma im to powiedzieć? Właśnie ty.


I nawet jeżeli czasami uda ci wypowiedzieć modlitwę Habakuka (1,2-3; 2,2-4) "Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! - a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie" ... to tylko będzie świadczyć o tym, że jesteś blisko Niego. Że rozmawiasz z Nim jak z Kimś bardzo bliskim, ze swoim Przyjacielem... Wiesz co odpowiedział Pan na tę modlitwę? "Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności". Bóg mówi: "ZAPISZ" Zapisujesz to co mówi do ciebie Pan? NA PEWNO wypełni się Jego słowo! Ale jeżeli nie zapamiętasz Jego zapewnienia, albo jak Sam mówi "nie zapiszesz" znowu zwątpienie w krótkim czasie może zapukać do twoich drzwi... bo przeciwnik nie śpi i zależy mu na tym, abyś Ewangelii nie głosił i aby twoja wiara nie była przynajmniej jak ziarnko gorczycy... najlepiej aby jej wcale nie było... bo to wiesz, takie nie dzisiejsze jest - wierzyć...


Dzisiaj potrzeba dobrych świadków wiary. To już nie jest zabawa. Albo będziesz wierzył, albo nie! Określ się w końcu. W 100 % jesteś Jezusowy?


Bo wiara to nie infantylne "zawierzenie" komukolwiek na ślepo... Gdybym ci powiedziała, że za ta ścianą, która jest obok ciebie, stoi wielki, różowy słoń... uwierzyłbyś? Na jasne, że nie! Bo to byłaby naiwność. Wiara to zaufanie Komuś Kogo znam, z Kim mam osobistą relację. Wiara to całkowite zawierzenie. Wali się, pali, a ja i tak WIEM, że jest Ktoś Kto ZAWSZE moje życie ocali! Wierzę Mu i ufam, bo ZAWSZE mówi prawdę! Bo godny jest zaufania TEN, który moje życie ocalił, wyciągnął mnie z największego bagna mojego grzechu! Oczyścił (zresztą czyni to nieustannie), postawił na nogi, UMIŁOWAŁ, oddał życie... bo ja Panie jestem przekonana, że gdybym tylko ja jedna istniała na świecie, to Ty i tak przeszedłbyś - tylko dla mnie - jeszcze raz, tę samą drogę MĘKI, umarłbyś za mnie - tylko za mnie... Dziękuję Ci Tatusiu za tak niezmierną, nieskończona, wyjątkową MIŁOŚĆ...


Drogi Przyjacielu, dzisiaj to chyba normalnie strach wyjść na dwór, bo spodziewam się tylu drzew wyrwanych z korzeniami...:) Takiej wiary życzę tobie i sobie. Tak na marginesie - warto nosić w kieszonce ziarenko gorczycy, bo pamięć zdarza się, że zawodzi. Wiara jak ziarnko gorczycy wystarczy do tego, by wielką, niewierzącą górę ruszyć z miejsca:)


Agnieszka Frydrych