46a.jpg niedziela, 27 października

Obrońcą moim jest Pan!


"Pan jest Sędzią, który nie ma względu jest na osoby" Syr (35,12). Tak więc Drogi Przyjacielu, przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi. Nie ważne jaką funkcję społeczną pełnisz, nie ma znaczenia ile medali i osiągnięć masz na swoim koncie, dla Boga nie liczy się twoja kasa, którą skrzętnie gromadzisz. Jesteś wysoko urodzony? Masz dwie wille i pięć samochodów? Życie człowieka zależy od ciebie, bo masz "władzę" nad nim?- możesz mu dać pracę albo w każdej chwili wyrzucić go na bruk? Lubisz być całowany po rękach, bo wiele od ciebie zależy? Możesz załatwić wszystkie sprawy, bo masz przyjaciół wysoko postawionych? Bezkarnie możesz krzywdzić drugiego? Wydawać o nim wyroki, snuć domysły, tworzyć nieprawdziwą historię jego życia?


Pamiętaj: "Bóg jest Sędzią... .... który nie ma względu na osoby"!


Bóg widzi twoje intencje. Zna na wskroś pragnienia twojego serca, wie czy twoje serce bije dla Niego, czy też nie. Bóg przenika twoje myśli, zna twoje zamiary... Wie o wszystkich twoich czynach. Nie ma przestrzeni przed Nim zakrytej, czegoś, czego by nie wiedział. Dla Boga wszystko jest jasne.


I uderzyło mnie bardzo słowo: Sędzia... Bóg jest Sędzią sprawiedliwym. O sprawiedliwości Boga my ludzie nie mamy bladego pojęcia! I można drżeć na samą myśl. Ale Księga Syracydesa (35,12-14.16-18) wyzwala z lęku tych, którzy, do Niego należą. Posłuchaj: "Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby. Nie będzie miał On względu na osobę przeciw biednemu, owszem, wysłucha prośby pokrzywdzonego. Nie lekceważy błagania sieroty i wdowy, kiedy się skarży. Kto służy Bogu, z upodobaniem będzie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków. Modlitwa biednego przeniknie obłoki i nie ustanie, aż dojdzie do celu. Nie odstąpi ona, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok".


Takiego Boga - Sędziego chcę! Który staje ZAWSZE w mojej obronie! "Wysłucha", "nie lekceważy", "przyjmuje błaganie", "nie odstąpi", "wejrzy", "ujmie się za sprawiedliwym", "wyda słuszny wyrok". Takiego Boga - Sędziego, pragnę ze wszystkich sił! Wielokrotnie w swoim życiu doświadczyłam Jego potężnej ręki, Jego obrony. Bóg cię obroni! Jeżeli chodzisz za Jego sprawami, Bóg cię obroni! I to jak! Bóg nie przygląda się bezwiednie momentom twojego życia, kiedy jesteś krzywdzony! Warto w tym momencie zacytować fragmenty Psalmu 34: "Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym, by pamięć o nich wymazać z ziemi. Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki. Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu. Pan odkupi dusze sług swoich, nie zazna kary, kto się doń ucieka".


Słyszysz? Więc dlaczego się lękasz swoich prześladowców? Dlaczego drżysz przed ich oszczerczym językiem? Wiem jak to jest być wziętym na ludzki język... To boli... Ale w momencie kiedy uciekniesz się do Pana, schronisz się w Jego ramiona uczyni cię jak stal, będziesz jak nieprzebyty mur! Wiem co mówię, bo jak wylewano na mnie wszelkiego rodzaju pomyje, Pan uczynił mnie jak niezdobytą twierdzę! Pewnie, że jest czas kiedy boli mocno... ale trwa to tylko chwilę, bo mój potężny PAN-OBROŃCA! staje po mojej stronie! Leczy zranienia uczynione językiem ludzkim... i radzi wtedy: milcz... JA JESTEM po twojej stronie. Cóż może uczynić ci człowiek? Zachowaj milczenie... i przebacz. Wyobrażam sobie wtedy Jezusa, który wyprostowany i silny stoi za mną, przede mną, nade mną, jest wewnątrz i przenika WSZYSTKO! I wtedy nie ma siły... żadne ludzkie gadanie, a atak Złego zamienia się w oka mgnieniu w pył! Taki jest mój Bóg! Taki jest mój Sędzia!


Dlatego utożsamiam się całkowicie ze słowami św. Pawła: "Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie(...)wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mnie Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mnie, przyjmując do swego królestwa niebieskiego". Tym (4,6-9.16-18)


I nawet jak wszyscy cię opuszczą... Pan będzie z tobą. W każdej chwili i w każdej sekundzie twojego życia! Wierzysz w to? Twój osobisty OBROŃCA nigdy cię nie pozostawia, nie oddala się od ciebie nawet na krok, nawet o milimetr. Ale jeżeli włazisz w przestrzeń grzechu nie dziw się, ze tracisz Go z oczu. Nie dziw się, że słabniesz. Nie oskarżaj wtedy Boga i nie wymyślaj, że cię opuścił! Serwujesz sobie wtedy pancerzyk, co ja mówię! - zakładasz gruby pancerz grzechu i mówisz Bogu: no to spróbuj się teraz przebić przez tę grubą skorupę! Myślisz, że dla Boga nie jest to możliwe???!! Dla Niego NIE MA rzeczy niemożliwych.


TYLKO, ŻE ON NIC NIE UCZYNI PRZECIW TWOJEJ WOLNOŚCI... W momencie kiedy wybierasz grzech mówisz Mu: nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego... A On? Jest wierny temu co powiedział... kocha cię do szaleństwa i obdarza oceanem łask.... które spływają po twoim pancerzu grzechu. Tak się dzieje w momencie kiedy czynisz grzech swoją własnością, lubisz go i nawet jest ci z nim dobrze. A później masz pretensję do Pana Boga, że utrapienia dzieją się w twoim życiu! A On? nie ma z tym nic wspólnego! Bóg nienawidzi grzechu, ale KOCHA grzesznika! Jeżeli nie jesteś co do tego przekonany, spójrz na krzyż... nie widziałeś ran na Jego rękach? "Wyrył cię Pan na obu swoich dłoniach"... jak mógłby o tobie zapomnieć??? Więc podejmij decyzję: oddaję grzech i to co mnie zniewala, Jezusowi! Spowiedź - i wszystko w temacie:) No i to rozumiem:) Bo w tej chwili wywalasz ubranko w postaci pancerza i wszystko gra. I łaska dociera do najgłębszych zakamarków twojej duszy.


Rozważania do dzisiejszej Ewangelii znajdziesz tu: http://www.koscioldomowy.lomza.pl/index.php/publikacje1/rozneartykuly/369-faryzeusz-czy-celnik


Błogosławionej niedzieli:) I pamiętaj: Obrońcą twoim jest Bóg. Nic nie może ci się stać:)


Agnieszka Frydrych