48.jpg niedziela, 03 listopada

Drogi wyznawco Chrystusa...


Łaskawości Boża... "Świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię" Mdr (11,22)

"Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli". Mdr (11,23-12,2)


Komentarz zbędny... chciałam zacytować tylko niektóre fragmenty, ale się po prostu nie da!


Aż głośny krzyk wyrywa się z ust: Jak ktoś, kto przeczyta takie Słowo, mógłby wątpić w miłość Boga? W Jego litość? W Jego miłosierdzie?... W końcu i w Jego nieskończoną dobroć?


Zastanawiasz się dlaczego Boga nie słyszysz? Nie znasz? Nie dostrzegasz? A czytasz Pismo Święte? Mój Drogi wyznawco Chrystusa! Karmisz się Jego Słowem na co dzień? Ile czasu spędzasz na modlitwie Słowem Bożym? Dokładnie to określ, bo to jest ważne. Powiesz może: nie chodzi o czas, chodzi o jakość. A ja ci powiem, że chodzi właśnie o czas. Chodzi o czas dany Bogu. Ile chwil, krótszych czy dłuższych, poświęcasz na różnego rodzaju sprawy... dość nieistotne... banalne, a wręcz i czasami prowadzące na dno przepaści? Potrafisz określić ile z nich należy do Boga?


Jeżeli ktoś prosi cię o rozmowę, a ty przylecisz w ostatniej chwili, zziajany, między jednym a drugim obowiązkiem i na dodatek ciągle, niecierpliwie spoglądasz na zegarek... jednym uchem ci wpadnie co mówi ten Ktoś, a drugim wypadnie... byle szybko, byle jak... to nie usłyszysz z czym do ciebie przyszedł, szybko go zniechęcisz, zasmucisz...


Dzisiaj wielu ludzi wprost mówi do Boga: nie chcę Cię znać. Nie jesteś mi potrzebny...


A w twoim przekazie słychać co innego: nie znam Boga, ukrywa się gdzieś przede mną, milczy, zasłania się... To nie tak mój Drogi Przyjacielu. Wczytaj się dzisiaj dokładnie w treść Księgi Mądrości. Twój Bóg to Ten, który "nad wszystkimi ma litość", "miłuje wszystkie byty", "niczym się nie brzydzi co uczynił", "to, czego by nie chciał na pewno by nie ukształtował", "jak mogłoby trwać to, czego by nie chciał?", " Jak by się zachowało, to czego by nie wezwał?", "oszczędza wszystko, bo wszystko jest Jego", " miłuje życie", " we wszystkim jest Jego nieśmiertelne tchnienie", "nieznacznie karze tych, którzy upadają i strofuje tych, którzy grzeszą" po co? "by wyzbywszy się złości w Niego uwierzyli"!


Taki jest nasz Bóg! Nie znasz Go? Bo nie czytasz... bo nie karmisz się Jego Słowem zapisanym w Piśmie Świętym! Cóż to jest kilka chwil przelotnego spojrzenia? Nie zdążysz się porządnie najeść, a już odkładasz kanapkę... Spieszysz się, gonisz za czymś... nie masz czasu...


Dlatego nie miej też pretensji do Boga, że ukrył się gdzieś... bo to jest odwieczne kłamstwo wroga. Poszukuj Boga z niecierpliwym drżeniem, pragnij Go tak jak On ciebie... nieustannie, bez przerwy, bez żadnego "ale". Czytaj Jego Słowo. Wyznacz sobie odpowiedni czas. Znajdź miejsce, gdzie nikt ci nie przeszkodzi, odłóż pilot, wyłącz telefon... na tę chwilę spotkania z Nim niech nic! nie będzie ważne!


A poznasz Go. Doświadczysz. Przeniknie cię tak słodko, że nie będziesz tego w stanie wyrazić. Zaniemówisz, zadziwisz się... zapragniesz jeszcze bardziej! Jeszcze więcej... takiego Boga. Czytaj wytrwale Jego Słowo, nawet jeżeli nic byś w danej chwili nie rozumiał. Daj Mu czas na mówienie, rozkoszuj się chwilą spotkania, upajaj się słodyczą Jego ust.


Coś ci przeszkadza w takim spotkaniu? To posłuchaj tego co dziś mówi do ciebie św. Paweł, który: "Modli się zawsze za (ciebie), aby Bóg nasz uczynił (cię) godnym swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w (tobie) wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w (tobie) zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa - a (ty) w Nim - za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa" 2 Tes (11-12)


Co mnie na długo dzisiaj zatrzymało przy Słowie Pana, skierowanym przez usta Pawła?


Otóż to: "W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański".


Długo się zastanawiałam nad owym "duchem", który jest w stanie "zastraszyć"... O jakim "duchu" tu mowa? No bo przecież nie o Duchu Świętym, gdyż od Niego nie może pochodzić strach. O jaką "mowę" chodzi św. Pawłowi? "Duch" i "mowa", które sieją zamęt... Dzisiaj jest wielu fałszywych proroków, rzekomych "prorockich natchnień", które od Boga nie pochodzą. A skoro nie od Boga to od antychrysta, gdyż nie ma w świecie tzw. próżni. Albo chronisz się pod sztandar Boga, albo włazisz pod obrzydliwy i niosący śmierć płaszcz złego. Innego wyboru nie ma. Kiedy zrozumieją to ci, którzy sieją fałszywego ducha? Więc jakiego głosu dzisiaj chcesz słuchać....?


Powala mnie dzisiaj postawa Zacheusza. Oczywiście żeby było jasne: to postawa Jezusa najbardziej zachwyca. Ale Zacheusz zrobił coś, co go na Boga otworzyło. "Zacheusz , który był zwierzchnikiem celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić" Łk (19,2-4)


Niskiego wzrostu człowiek... pobiegł naprzód, wspiął się na drzewo... po to, aby mógł ujrzeć Jezusa! Na jego możliwości zrobił wszystko! Nie ważne było co powiedzą inni! Pragnienie spotkania, a w zasadzie zobaczenia Jezusa było tak ogromne, że pokonał wszelkie przeszkody!


Pokonujesz WSZELKIE przeszkody, aby spotkać Jezusa?


A "gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło" Łk (19,5-10)


"Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę zatrzymać się w twoim domu".


Jak prędko porzucasz wszystkie swoje sprawy, aby spotkać się z Jezusem? Zacheusz zszedł "z pośpiechem". I na dodatek "przyjął Go rozradowany". Spieszysz się, aby z radością otworzyć Pismo Święte? Ciekawy jesteś co dzisiaj powie ci Pan Jezus?


Konsekwencją spotkania z Panem była konkretna postawa Zacheusza. Oddał wszystko w czym skrzywdził drugiego człowieka. Pod wpływem spotkania z Jezusem zmienił CAŁKOWICIE swoje życie!


Czy spotkanie ze Słowem Bożym, z żywym Jezusem w Jego Słowie zmienia CAŁKOWICIE twoje życie?


Błogosławionej niedzieli :)


Agnieszka Frydrych