49a.jpg środa, 06 listopada

Wyrafinowany egoista czy kochający BARDZIEJ?


Czytając dzisiejsze Słowo Pana w całości, można mieć mieszane uczucia... No to jak to jest w końcu? Panie Jezu, mam kochać czy nienawidzić? Bo to dwie skrajne postawy są. Przez św. Pawła zachęcasz mnie do miłości: "Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa". Rz (13,8-10). No większej zachęty do miłości - jak tej w Liście do Rzymian - już dawno nie słyszałam. A tu w Ewangelii Łk (14,25-33) taki "niefart": "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem".


Kochać zatem czy nienawidzić? I to w dodatku chodzi o nienawiść najbliższych!


Przenieś się teraz Drogi Przyjacielu do miejsca, gdzie Jezus wypowiada te słowa. Dokładnie przyjrzyj się czasownikowi: "nienawidzić". W kulturze żydowskiej słowo to nie oznaczało: darzyć kogoś uczuciem wrogim, chcieć go zniszczyć. Wręcz przeciwnie: oznaczało: "odłączyć od siebie" - ale nie w gniewie, złości czy pogardzie, lecz w całkowitej wolności. Ja to słowo rozumiem jako: kochać bardziej.


"Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści (kocha bardziej) swego ojca i matkę, żonę i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem".


Funkcjonuje takie stwierdzenie: młodzi się kochają. Z dużym naciskiem na słowo "się". Tak, każdy kocha SIĘ... stajemy się wtedy wyrafinowanymi egoistami. Bo kochać siebie samego ( w przypadku zakochania) tzn. być skierowanym na swoje uczucia, przyjemności, korzyści itd. Nie ma to nic wspólnego z bezinteresownym darem. Liczę się tylko ja i moje doznania. Tymczasem miłość o której mówi Jezus jest zupełnie inna. Nie ma nic wspólnego z egoizmem. Przekracza samą siebie, służy, pragnie dobra...


O co tak naprawdę chodzi Panu Jezusowi? Przecież miłość ludzka jest jak najbardziej na miejscu! Kochać Go bardziej niż... Zazdrośnik jeden! Tak, Drogi Przyjacielu, być może cię to zszokuje: Nasz Bóg jest Bogiem zazdrosnym! W wielu miejscach Pisma Świętego możesz przeczytać o zazdrosnej miłości Boga.


Bóg jest zazdrosny o każde twoje spojrzenie w innym kierunku! Jeżeli tracisz Go z oczu, by "nacieszyć" swoje spojrzenie jakimś zastępnikiem... nie dziw się reakcji Boga! Jeżeli znajdujesz sobie bożka... i tu całą listę współczesnych bogów można przedstawić (najpopularniejsze są chyba media, ale nie tylko: WSZYSTKO COKOLWIEK odciąga cię od twojego Stwórcy - jest bogiem, ale wiesz, takim totalnie lipnym, bo fałszywym: wszystko co cię pociąga POZA Bogiem - wszelkiego rodzaju zniewolenia, nałogi, odejścia i grzechy) Bóg nie będzie się temu bezczynnie przyglądał! A ty? Będziesz NIESZCZĘŚLIWY. Egoizm jest nieszczęściem! Bo wszystkie odejścia od jedynego Boga są egoizmem - uważasz wtedy, że szczęśliwym będziesz... jak zapalisz sobie papieroska, obejrzysz plugawy film, założysz krótką kieckę, która przyciągnie wzrok mężczyzny albo tak obnażysz dekolt, że aż szkoda twoich młodych płuc wystawiać na takie zimno- tak na marginesie: żebraczką jesteś jak pragniesz w ten sposób zwrócić na siebie uwagę(przyglądam się gimnazjalistkom, stąd taka refleksja), obgadasz kogoś, aż mu kapcie spadną, przesiedzisz całą noc w internecie tracąc czas, nieuczciwy w pracy będziesz, pójdziesz po przyszłość do wróżki, przeczytasz horoskop, obwiesisz się znakami "niewiadomego" pochodzenia, poszukasz doznań erotycznych... itp... dużo tego szajsu w dzisiejszym świecie...


Powiesz: no nie! Mnie to nie dotyczy. I bardzo dobrze! A czy wiesz, że twój maż czy żona może być dla ciebie bogiem? Idąc dalej śladami dzisiejszej Ewangelii: ojciec, matka, dziecko, brat, siostra, w końcu i ty sam - możesz być dla siebie bogiem!


Jeżeli swoich najbliższych kochasz bardziej niż Boga, to są oni dla ciebie bogami!


Powiesz: no to zaraz! Jak to? Czy Bóg jest przeciwny mojej miłości do najbliższych? W żadnym wypadku! Bóg jest Miłością. Jest pełnią miłości. Od Niego pochodzi miłość ludzka. On powinien być PIERWSZY w twoim życiu. Jego pierwszego powinieneś ukochać. Inna rzecz, że to On pierwszy ukochał ciebie - w innym wypadku nie byłbyś w stanie kochać ani siebie ani kogokolwiek. On jest DAWCĄ miłości, On jest jej twórcą! Wszystkie barwy miłości, do których jesteś w ogóle zdolny pochodzą od Boga!


Więc jeżeli CAŁYM SERCEM ukochasz Go, On uzdolni cię do kochania prawdziwie. Jeżeli twoja miłość do Niego będzie pierwsza, dziewicza i całkowita - będziesz w stanie kochać innych. Twoja miłość do innych rozkwitnie! Jezusowi w dzisiejszym Słowie nie chodzi o to, abyś kochał tylko Jego, a innych miał gdzieś! Jeżeli będziesz kochać Jego, tak jak On tego pragnie... nie będziesz w stanie nie kochać tych, których ci dał, nawet więcej: i nieprzyjaciół swoich pokochasz.


Kochać BARDZIEJ Boga...


Naucz mnie Panie dziewiczej miłości względem Ciebie. Niczego innego nie pragnę.


Agnieszka Frydrych