52.jpg niedziela, 17 listopada

Nie bój się przyjścia Ukochanego


Ukochany przyjdzie, Jezus przyjdzie na bank! Wprawdzie tajemnica eschatologii "trochę" przeraża... ale czyż dla chrześcijanina nie powinna być radosna!? Zapowiada przecież ostateczne zwycięstwo Chrystusa i twoje również - ponieważ do Niego należysz!


Przeczytawszy Malachiasza (Ml 3,19-20a), a szczególnie pierwsze zdanie: "Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki", pomyślałam sobie w duchu: O matko!!! Przerąbane! Bo kto z nas wolny jest od pychy... kto z nas czysty jest przed Panem... bo nawet spojrzeniem czy myślą, można krzywdę wyrządzić... i kiedy serce zadrgało w rytm cichego zalęknienia... Pan przyszedł z kolejnym zdaniem: "A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach". No, Panie, nie trzeba było tak od razu? DZIĘKI:)


Aklamacja zabrała wszelki lęk: "Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie".


A Ewangelia? ( Łk 21, 5-19). Już widzę miny Żydów, którzy trwając w zachwycie nad jerozolimską świątynią słyszą słowa Jezusa: "Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony". Ups! Gore! Jak to? Moja największa świętość będzie zburzona? Tak po prostu pewnego dnia jej nie będzie??!! SZOK! Niektórzy pewnie nie dali sobie rady z tą wiadomością... Zaczęłam zastanawiać się nad sobą... Co jest dla mnie tak ważne jak ta jerozolimska świątynia dla Żydów?...


Drogi Przyjacielu, co dla ciebie jest tak cenne i ważne.... Pomyśl...


Już? No dobra! A teraz posłuchaj co mówi Jezus: "Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony". No teraz to powiedziałeś Panie, nie ma co! Wszystkie moje plany, nadzieje i świętości... nic po nich nie pozostanie??? Zostaną tylko gruzy???


Zauważ Drogi jedną rzecz: świątynia, była miejscem, gdzie oddawano cześć Bogu... a Jezus mówi: "nie zostanie (po niej) kamień na kamieniu"!


Może nieśmiało zaproponujesz Panu: a może zostanie przynajmniej odrobina z moich marzeń, z moich "świętości", pamiątek? Może da się cokolwiek ocalić?


Wiesz co Jezus na to odpowiedział? :"Strzeż(cie) się żeby was nie zwiedziono..." (!) Nie daj się zwieść Drogi Przyjacielu... nic tak naprawdę nie jest ważne... jedno jest tylko istotne: Bóg! Stwórca wszystkiego! Stwórca twoich pamiątek i twoich świętości... i tego co cenisz... Bóg nie jest tego przeciwnikiem, tylko zadaj sobie pytanie, czy to wszystko o co się troszczysz i o co zabiegasz jest we właściwym miejscu? Właściwie oceniaj to na czym ci najbardziej zależy, żeby nie być Malachiaszową "słomą". Bo może się okazać, że z tego wszystkiego co czcimy nie zostanie ani "korzenia ani gałązki"!


Strzeż się, aby cię nie zwiedziono! Rada Jezusa jest jedna: nie chodź za tym, który cię zwodzi! Niech cię nie pociąga to, co cię od Boga oddala. Ilu współczesnych zwodzicieli udaje Boga! Ale to, to jeszcze nic! Ilu chrześcijan udaje się do takich zwodzicieli i szuka rady, "uzdrowienia"... i to jest bolesne.


Jezus mówi: "Nie trwóż się"! Nawet jeżeli "będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie". To musi się stać wpierw nim przyjdzie twój Ukochany, aby zabrać cię do siebie. Ale najpierw: "podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników". "Ciekawa" perspektywa! Ale "Będzie to dla (nas) sposobność do składania świadectwa".


Zatrzymaj się na chwilę przy tym ostatnim zdaniu... znowu świadectwo! Nie można być w pełni chrześcijaninem i nie świadczyć o Panu! Ile razy na dzień składasz świadectwo o Jezusie Chrystusie? W tym co mówisz i w tym co robisz? Wstydzisz się? No co ty! Ukochanego? Nigdy w życiu! Gdybyś żył W PEŁNI Jezusem, gadałbyś o Nim na okrągło! Inaczej się nie da! Tańczyłbyś opromieniony Jego łaską! I powiem więcej: inni patrząc na ciebie, odkryliby sekret twojego szczęścia - przynajmniej niektórzy z nich. Co cię powstrzymuje, aby złożyć świadectwo o Jezusie? Nie lękaj się mówić o Ukochanym, nie lękaj się Nim żyć!


Jezus wie, że gdy przyjdą prześladowania - będzie ciężko, dlatego daje konkretną radę: "Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić" . Ja cię kręcę! Co za niesamowita perspektywa! Sam Bóg użyczy mi swojego języka! No jasne, że tak, bo sama z siebie, to tylko portkami potrafię trząść! A obecność Ukochanego, to jest to! I na dodatek to On sam będzie za mnie mówił! Wow!!! Super!


"A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich". A to , to już nie bajka! I nawet smutne to, a może i przerażające! Ale nie martw się, bo to tylko tak na chwilę! Nawet lata prześladowania są niczym w porównaniu z WIECZNOŚCIĄ!


"Włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie". No! I o to chodzi!!!:)


Nie drżyj zatem czekając na Ukochanego. Perspektywa życia z Nim w pełni... to totalny odjazd! Czego sobie i tobie życzę z całego serca!


Agnieszka Frydrych