48.jpg czwartek, 21 listopada

"Wzywaj Mnie w dniu utrapienia".


Nie dalej jak wczoraj spotkałam się z pewną osobą, którą bardzo dobrze znam i jest mi bliska. Przyszła bardzo poruszona... wcześniej o całym zdarzeniu usłyszałam przez telefon... wczoraj przyszła, aby na nowo wylać swój ból. Słuchałam w milczeniu... Otóż kilka dni temu, ktoś przebił, a w zasadzie pociął jej dętki w rowerze, w obu kołach. Może powiesz Drogi Przyjacielu... no i cóż z tego... naprawi się i po sprawie! Może i tak... ale trzeba było zobaczyć jej ból... ma częściową martwicę nogi i ogólnie jest bardzo schorowaną osobą. Właśnie wybierała się na zakupy - ciężkie zakupy, a rower to jej jedyny środek lokomocji. W zasadzie rower pełni rolę wózka. Aby w ogóle gdziekolwiek iść bardzo go potrzebuje, gdyż idąc musi się go przytrzymywać.


Słuchałam w milczeniu...


Przy okazji wysłuchałam też teorii spiskowej na temat: kto mi to zrobił? I w zasadzie wszystko już było wiadomo... kto! (oczywiście w domyśle). W pewnym momencie w mojej pamięci pojawiła się sytuacja sprzed lat (byłam wtedy małym dzieckiem i naprawdę nie miałam prawa o tym pamiętać) sytuacja, która przyszła na myśl... niewiadomo skąd i dlaczego właśnie teraz?! Powiedziałam: "A pamiętasz jak panu (N) przebiłaś koła w samochodzie?"... Odpowiedziała bez namysłu, tak jakby zdarzenie miało miejsce wczoraj: "Miałam powód by to zrobić! A poza tym przebiłam tylko dwa..." Powiedziałam: "Przebiłaś tylko dwa.... I tobie przebito dwa koła w rowerze... Pamiętaj... zło wraca do nas w takiej postaci w jakiej je wyrządziliśmy...." Zapadła głęboka cisza....


Drogi Przyjacielu, sama jestem zaskoczona tym co powiedziałam. Naprawdę. Nie planowałam tego, a rzadko wypowiadam coś bez ówczesnego przerobienia tego w swoim umyśle...


Zło wraca do nas, często w takiej postaci, w jakiej je sami wyrządziliśmy.... Popełniony grzech nie jest czymś gratis! Za popełnione zło przyjdzie zapłacić. Jeżeli popełniamy grzech, a grzech należy do szatana, będziemy musieli mu za niego zapłacić. Płacimy w różny sposób, naszym brakiem pokoju sumienia, naszym zdrowiem, brakiem szczęścia, brakiem błogosławieństwa. I Pan Bóg nie ma z tym nic wspólnego! Jeżeli idziesz do spowiedzi... Bóg przebaczył grzech, zapomniał, spalił w płomieniach swego miłosierdzia, zatopił już na zawsze w morzu swojej miłości. Już nigdy do niego nie wróci! Ale grzech niestety wróci do ciebie... w postaci konsekwencji... Dlatego warto za niego odpokutować, warto zadośćuczynić! Nie tylko WARTO, ale i TRZEBA!


Idę dzisiaj śladami łez Jezusa... Czy przypadkiem nie jestem tym miastem nad którym Jezus zapłakał? Por. Łk 19,41-44 Czy poznaję to, co służy pokojowi? Wchodząc w grzech wiele zostało zakryte przed moimi oczami... "Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznał(o) czasu twojego nawiedzenia".


Panie Jezu, co Ty do mnie dzisiaj mówisz... Nieprzyjaciele otoczą cię, oblegną i ścisną ze wszystkich stron, powalą cię i nie zostawią kamienia na kamieniu...


Wiem kto jest moim nieprzyjacielem... Często ja sam! No bo przecież kto każe mi odchodzić od mojego Pana???! Czy jest taka siła, która jest w stanie mnie od Niego odłączyć?! Tylko ja sam... i moja głupota. Tylko ja sam.... I moje niedorzeczne wybory... trwanie w nałogu - jakimkolwiek... nawet ślęczenie przed telewizorem - bezmyślne, to które zabiera czas dla rodziny: męża, żony, dzieci... brak przebaczenia, obłuda i mówienie tego, co ślina na język przyniesie..., brak miłości, brak czasu, brak dobra i jego zaniedbanie, nieuczciwość - choćby maleńka, kłamstwo, brak świadectwa o Jezusie, letniość w wyznawaniu wiary, brak wychylania się przed szereg, jeżeli chodzi o stanięcie w czyjejś obronie, brak poznania prawdy, karmienie się fałszem...


...lista długa... naszych nieprzyjaciół... naszych wyborów...


Czy rozpoznajesz czas nawiedzenia, o którym mówi Jezus w swojej Ewangelii?


Od poniedziałku Księga Machabejska... zadziwia. A w niej? Postawa człowieka wybierającego życie lub śmierć. Chciałoby się dopowiedzieć: błogosławieństwo lub przekleństwo... Codziennie ktoś oddaje życie... za wiarę w Boga Jedynego! Mimo, że "Księgi Prawa darto w strzępy i palono ogniem (...) zabijano tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Prawa Przymierza" to jednak "wielu spomiędzy Izraelitów (...) wolało umrzeć aniżeli (...)zbezcześcić święte przymierze. Oddali też swoje życie" 1 Mch 1,41-43 Z kolei w 2 Mch 6 18-31 "mąż w podeszłym wieku, szlachetnego oblicza" zmuszony był do złamania prawa i jedzenia wieprzowiny, umierając powiedział: "Jako biczowany ponoszę wprawdzie boleści na ciele, dusza jednak cierpi to z radością, gdy Jego się boję". To są tylko fragmenty, zachęcam do przeczytania w całości. Dalej w 2 Mch 7, 1.20-31 matka przygląda się śmierci swoich siedmiu synów , którzy oddają życie zachowując Prawo. A w dzisiejszym fragmencie 1 Mch 2, 15-29 jest ukazana niezwykła gorliwość Matatiasza o Prawo. Ci wszyscy ludzie z niesamowitą odwagą bronią swojej wiary. Mają za nic swoje życie i z wielką gorliwością są gotowi ponieść męczeństwo, aby tylko zachować wierność Bogu!


A my? Lekki powiew wyboru zła... pokusa jedna czy druga... wstyd przed przyznaniem się do Jezusa nawet w gronie tzw. chrześcijan... unikanie głoszenia świadectwa o Jezusie...


Obyśmy rozpoznali czas naszego nawiedzenia.... Łk 19,44 i nie zatwardzali dzisiaj serc naszych, lecz słuchali głosu Pana (Aklamacja)


I można przeczytawszy to rozważanie, zwiesić głowę jak sitowie... ALE...


....WARTO pomodlić się dzisiaj Psalmem 50, a szczególnie słowami: "Wzywaj Mnie w dniu utrapienia, uwolnię Cię, a ty Mnie uwielbisz". Trudno z takiego słowa wyjść bez pokrzepienia serca. Więc życzę ci Drogi Przyjacielu, abyś "powalony" przez swoich nieprzyjaciół wzywał Imienia Pana... a On przyjdzie i podniesie cię z rumowiska twoich przyzwyczajeń i utrapień. Poukłada zwalone kamienie, wzniesie nową budowlę, przywróci blask twojej duszy, napełni pokojem, uwolni cię - jak sam zapowiedział! A ty? Nie będziesz mógł powstrzymać się od uwielbienia Go! I o to chodzi... bo gdy wielbisz Najwyższego nie ma cudowniejszej chwili w twoim życiu:)


Agnieszka Frydrych