53.jpg niedziela, 24 listopada

Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata


Jezus Chrystus uwolnił mnie spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mam(y) odkupienie - odpuszczenie grzechów Kol (1,13-14). Bądź uwielbiony Panie, Ty który wyciągnąłeś mnie z otchłani mojego grzechu, uwolniłeś spod władzy ciemności, wyrwałeś ze szponów złego ducha, z krainy cienia i wiecznego mroku wywołałeś moją duszę, wyciąłeś w pień wszystkich moich przeciwników, zabrałeś lęk, uwolniłeś od strachu, obmyłeś mnie Swoją Przenajświętszą Krwią, nadałeś godność Bożego dziecka, przeniosłeś mnie do Swego królestwa, ODKUPIŁEŚ! Wymazałeś KAŻDY grzech, nad przepaścią oddalenia położyłeś Swój Krzyż - abym mogła swobodnie przejść....


Z miłością całuję Twoje Święte Rany, z wielką wdzięcznością w sercu kładę się pod Twoje Święte Stopy... Jesteś moim Jedynym Panem i Zbawicielem... Jesteś niewątpliwie Królem mojego serca! I chociaż kompletnie na to nie zasługuję, bo za każdym zakrętem... grzech, który wybieram... Ty z tą samą niezmienną Miłością pochylasz się nade mną, swoimi łzami obmywasz rany powstałe na skutek moich złych wyborów, bez lęku pokonujesz oplatające mnie więzy śmierci - bo zapłatą za grzech jest śmierć! Zdejmujesz z niezwykłą delikatnością, oplatające mnie ciernie grzechu... Sam przy tym raniąc się... ale Ty nie zwracasz na to uwagi, grot zatrutej strzały zła nie ma nad Tobą władzy. Cały mój ból bierzesz na Siebie... WYZWALASZ, UWALNIASZ ciągle odchodzące dziecko... szanujesz moja wolność... aż po szaleństwo Krzyża...


Takiego Króla chcę! Takiego Boga pragnę całą sobą... Bez Ciebie nie ma nic! Bez Ciebie nie ma istnienia! Bez Ciebie cały mój świat pogrążony jest w totalnym chaosie. Króluj Panie w całej mej nędznej istocie, nie ma już mnie... jesteś tylko Ty... Jesteś obrazem Boga niewidzialnego - Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w (Tobie) zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez (Ciebie) i dla (Ciebie) zostało stworzone. (Ty)jesteś przed wszystkim i wszystko w (Tobie) ma istnienie Kol (1, 15-17). Jesteś Panie pierwszym w moim życiu.... Stworzyłeś mnie i powołałeś z miłości i do miłości. Zanim mnie stworzyłeś, wiedziałeś o wszystkich obrzydliwościach, których dokonam, o wszystkich moich odejściach i zdradach ... a jednak! nie zaniechałeś stworzenia mnie! Cóż za niesamowity przejaw Twojej miłości względem mnie! WIEM z czego mnie wybawiłeś! Wiem z jakiego dna mnie wydostałeś! Dlatego padam do Twoich stóp i najpokorniej proszę: nie pozwól mi nigdy więcej odejść...


Jesteś Głową Ciała - Kościoła Kol (1, 18a). Uwielbiam Cię Chryste, Królu Wszechświata w Twojej umiłowanej Oblubienicy jaką jest Kościół. Dziękuję Ci za świętą Matkę - Kościół. Uwielbiam Cię w całym ludzie Bożym, we wspólnocie, uwielbiam Cię w moich braciach i siostrach... i w tym, że nieustannie służysz Kościołowi. Twoje królowanie to nic innego jak Służba. Twoje panowanie to nic innego jak Miłość... jak Miłosierdzie...


Kościół, który zrodził się z Twoich Świętych Ran, wypłynął z Twojego boku, a w Dniu Pięćdziesiątnicy nabrał swojego blasku... jest nieustannie strzeżony przez Twojego Ducha Świętego! Jest bez przerwy umacniany i opromieniony Twoją łaską! Uwielbiam Cię i dziękuję za moją Matkę Kościół.


Panie, Ty jesteś Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby(ś) sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w (Tobie) zamieszkała cała Pełnia, i aby przez (Ciebie) znów pojednać wszystko z sobą: przez (Ciebie) - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez Krew (Twego) Krzyża. Kol (1,18-20)


Krzyż - gloryfikacja Miłości...


Jesteś niezwykłym Królem... żadne królestwo i żadne panowanie nie może się równać z Twoim... Jesteś niezwykłym Królem... w koronie cierniowej, a każdy z cierni mocno i głęboko wbitych... przypomina o mnie... Jestem cierniem w "koronie", którą masz na Głowie, mocno i boleśnie ranię... a jednak Ty... nie pozbywasz się tej korony... dlaczego? Ponieważ kochasz...


W Twoich dłoniach dziwne berło... Masz na sobie brudny, purpurowy płaszcz... opluty, znieważony, wyszydzony... przeze mnie!:)


Zdarto z mojego Króla WSZYSTKO, nie pozostawiono NIC! Moja Miłość wisiała na krzyżu ZUPEŁNIE naga... nawet nie zostawiono Jej przepaski osłaniającej porozrywane lędźwie... Stałam na Golgocie i przyglądałam się... mojemu Królowi... stałam zupełnie WOLNA... od mojego grzechu. Bo mój grzech... właśnie umierał wraz z moim Królem...


I usłyszałam tylko ciche słowa... "ZAPRAWDĘ POWIADAM CI: DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU".... Łk (23,43)

Serce biło mi jak oszalałe... wypłakałam wszystkie moje łzy... ze szczęścia...

Tylko mój Król ma taką władzę... Tylko mój Król może mnie przenieść z krainy mojego mroku do swojego królestwa...

.... TYLKO ON!


Agnieszka Frydrych