1.jpg 01 stycznia

Noworocznie.


Ileż to życzeń świątecznych, czy chociażby noworocznych, Drogi Przyjacielu, otrzymałeś w przeróżny sposób: bezpośrednio ktoś ci je złożył obdarzając pocałunkiem i ściskając dłoń, drogą e-mailową, dostałeś mnóstwo sms-ów... cudnie. To znaczy, że masz życzliwe osoby blisko. Chciałabym poprosić cię, abyś zrobił wraz ze mną, podsumowanie tych życzeń. Co usłyszałeś? "Wesołych" - niekoniecznie radosnych Świąt... wesołkowatość często nie ma nic wspólnego z pełnią radości... "Zdrowych" - no to faktycznie wartościowe życzenia, bo zdrowie jest bardzo istotne. Ktoś życzył ci "pieniędzy".


Znam parę osób "bogatych" tzn. mających pieniądze, którym niekoniecznie takie "bogactwo" wyszło na dobre... Czego jeszcze ci życzono? "Przyjemności"? "Magicznych chwil"? Lista jest długa... Co z tych życzeń pozostało? Zapełniona pamięć w telefonie... ileś nieodebranych listów e-mailowych... Co zmieniły owe życzenia w twoim życiu?


A czy ktoś obdarzył cię błogosławieństwem? Postawił wyraźny znak krzyża na czole? Życzył ci obfitości łaski Pana? Jego żywej obecności? Pokoju, którym zalewa serce tak, że chociażbyś "starał" się martwić czymś, to i tak nie możesz? Ktoś życzył ci, aby Pan cię strzegł na wszystkich twoich drogach, umacniał cię i podnosił z każdego trudu? A może ktoś ci powiedział, aby Pan nieustannie zwracał ku tobie rozpromienione Swoje oblicze? Por. Lb 6,22-27


Jeżeli tak, to żyjesz! Bo Pan OBIECAŁ , że jeżeli w taki sposób będzie nad tobą wzywane Jego imię, to ON SAM będzie ci błogosławił!!! Lb 6,27. Nie będzie to zatem tylko czcza gadanina: życzę ci tego, tamtego, no może jeszcze i tego! Tak się zastanawiam... jeżeli ktoś komuś życzy czegoś z nieżyczliwości serca... tylko tak... bo "wypada", bo "wszyscy tak robią"... to jestem przekonana, że w tych nieżyczliwych życzeniach pojawia się osobowy "ktoś" kto na pewno nie będzie ci błogosławił. Brrr... na samą myśl skóra cierpnie. Nikt z nas nie chce takiego nieżyczliwego,nieproszonego gościa...


Błogosławisz zatem... czy raczej... szukam dobrego słowa... - przeklinasz?


Dlaczego my chrześcijanie wstydzimy się Bożych życzeń? Owszem, we wspólnocie - nie ma sprawy! Ale tak szefowi w pracy?... życzyć błogosławieństwa? Łask Bożych? Pokoju? Tego, żeby Pan rozpromienił nad nim Swoje oblicze? Hmmm...


Wracam do "błogosławieństwa" i "przekleństwa". Powiesz: nie! no ja nigdy nikogo nie przekląłem! A jak kobieta zajedzie ci drogę, to co pomyślisz w sercu albo i wypowiesz głośno?...


Denerwują mnie niektórzy moi uczniowie... i na początku bardzo się na nich wściekałam i niekoniecznie miałam dobre o nich zdanie... przynajmniej w momencie kiedy dany delikwent podniósł mi właśnie ciśnienie. Ale od pewnego czasu łaska Boża we mnie pracuje (bo żadna to moja zasługa), że w momencie najwyższego napięcia emocjonalnego Duch Święty wypowiada we mnie słowa: "niech Pan ci błogosławi"! Natychmiast więzy emocji opadają i widzę w nim człowieka. Bardzo często dostrzegam przez pryzmat Bożej łaski przyczynę takiego, a nie innego zachowania. Kiedyś nie błogosławiłam takich ludzi... i zawsze spostrzegałam, że buduję wtedy mur odgradzający, wiele słów przy tym zostało wypowiedzianych niepotrzebnie. Jak ciężko było później odbudować relacje... Natomiast od momentu kiedy Pan wypowiada we mnie błogosławieństwo... nie tylko mur niezdobyty nie zostaje zbudowany, ale i miłość, a nade wszystko przebaczenie pojawia się w sercu do tego człowieka. I życzliwość. Wielokrotnie łapię się na tym, że za chwilę uwielbiam Pana w tym człowieku i owej trudnej sytuacji. Oczywiście nie ja, lecz Duch Święty we mnie - żeby było jasne.


Bo tak jak mówi dzisiaj św. Paweł w Liście do Galatów 4,4-7 : "Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: "Abba, Ojcze". A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej". Bóg wysłał do twojego serca Ducha Swego Syna, który pozwala mówić do siebie - Abba Tatusiu! Jeżeli tak wołasz do swojego Taty... to jakże mógłby nie przyjść! I nie pobłogosławić ci! Obiecał i nigdy nie cofnie swego słowa! Skutecznie ci błogosławi! Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałeś o panu Jabesie? Pierwsza Księga Kronik zaczyna się tzw. genealogiami. Przez sześć pierwszych rozdziałów jest mowa tylko i wyłącznie o rodowodach pokoleń. Potomkowie od Adama do Abrahama, Potomkowie Abrahama, Ezawa, Jakuba, Judy, Dawida, Symeona, Rubena, Gada, Manassesa, Lewiego i arcykapłani, Gerszoma, Kehata, Merariego i Aarona. Później jeszcze w rozdziale od 7 do 8 wymienione zostały wszystkie pokolenia północne. Szok! Język można połamać czytając te wszystkie imiona! Szczerze mówiąc miałam wielką ochotę ominąć tę część Pisma Świętego... Gdzie wzrokiem sięgnąć imię "pogania" imię... ten synem tego, tamten tamtego... Ale w rozdziale 4, dokładnie w wierszu 9 i 10 występuje Jabes... jest to imię, które pojawia się pierwszy i ostatni raz w Piśmie Świętym. Wiersz 10 brzmi tak: "A wzywał Jabes Boga Izraela, mówiąc: "Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzał granice moje, a ręka Twoja była ze mną, i obyś zachował mnie od złego, a utrapienie moje się skończy!" I sprawił Bóg o co on prosił". No i po tym zdaniu autor 1 Księgi Kronik dalej wraca do imion: "Kelub brat Szuchy był ojcem Mechira"... itd. Zwróć uwagę Drogi Przyjacielu, na słowa: "Obyś mi skutecznie błogosławił... skuteczne błogosławieństwo... to jest to!


Siedzę w szkole tygodniowo 5 godzin za darmo... trzy okienka i 2 godziny tzw. karciane - podczas tych 2 godzin pracuję, ale nie otrzymuję wynagrodzenia, na pozostałych trzech siedzę i nic nie robię, - nie opłaca się wyjść ze szkoły, bo za chwilę musiałabym wrócić. Nie powiem, bo bardzo mnie to swojego czasu irytowało! Przecież w innym miejscu np. w domu zrobiłabym tyle rzeczy! Któregoś razu idąc na lekcję, przypomniałam sobie słowa Jabesa... "obyś mi skutecznie błogosławił..." i powiedziałam do Pana: "zrób coś z tym... może jakieś zastępstwo - płatne? - wpadłoby od czasu do czasu - obyś mi w tym skutecznie błogosławił!". Wróciłam do pokoju nauczycielskiego i z przyzwyczajenia rzuciłam okiem na listę zastępstw... Nie muszę ci mówić Drogi Przyjacielu co tam wyczytałam. Zastępstwa płatne posypały się jak z rękawa... nawet zdarzały się i poza okienkiem! To było i jest bardzo skuteczne błogosławieństwo! Napisałam do Jacka sms-a, że jak tak dalej pójdzie to "boję się" kolejnego dnia. co to będzie! Innych przykładów mogłabym podać jeszcze wiele, bo Pan ZAWSZE błogosławi mi skutecznie.


Rozumiesz o co chodzi w skutecznym błogosławieństwie?. Bóg chce ci błogosławić nieskończenie, w pełni! Nie cząstkowo,czy połowicznie. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych!


Zatem Drogi Przyjacielu! Oprócz życzeń zawartych w Księdze Liczb w rozdziale 6, 22-27 życzę ci również Jabesowej prośby: "Oby (Pan) skutecznie (ci) błogosławił i rozszerzał granice (twoje), a ręka (Jego) była z (Tobą), i oby (Pan)zachował (cię) od złego, a utrapienie (twoje) się skończy!".


Życzę ci również obecności Bożego Ducha, który będzie nieustannie nazywał Boga - Abba Tatusiem. I poczucia, a raczej pewności tego, że "nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem! A skoro synem, to i dziedzicem z woli Bożej" Ga 4,7 Bóg uwolnił cię spod jarzma grzechu! Wykupił cię Swoją drogocenną Krwią! Nie jesteś już niewolnikiem lecz wolnym! Jesteś synem! Córką - z woli Boga! Jesteś Jego dziedzicem! Dotarło???!!! Wooow! To dopiero Dobra Nowina na nowy rok! Nie musisz zasługiwać! Bóg kocha cię i błogosławi ci skutecznie i poszerza twoje granice! Słyszałeś lepszą nowinę od tej? Tylko teraz wiesz... żeby nie było tak: skoro nie muszę zasługiwać, bo Bóg i tak nie zmieni, ani nie cofnie swojej miłości do mnie, to teraz plażyczka, piwko, papierosek, noga na nogę... No co ty! Niewolnikiem nie jesteś - pamiętasz! A dobry syn, czy córka... tak NA PEWNO się nie zachowuje!


Chciałabym jeszcze ci życzyć reakcji Matki Bożej - twojej Matki zresztą też - Ona, jak mówi dzisiejsza Ewangelia Łk 2,16-21: "wszystkie te sprawy zachowywała i rozważała je w swoim sercu". Uczyń ze swojego serca świątynię. Wszystkie Boże sprawy zachowuj i rozważaj w ciszy, w głębokiej modlitwie, nie rób ze swego serca targowiska!


Życzę ci jeszcze Drogi zachowania pasterzy... Przede wszystkim, gdy ujrzeli małego Jezusa, "opowiedzieli o tym co zostało im objawione o tym Dziecięciu". Pierwsza rzecz to... czy opowiadasz innym o Jezusie? A druga: w jaki sposób to robisz? Z entuzjazmem? Wiesz jak zrobili to pasterze? Dzisiejsza Ewangelia o tym mówi: "wszyscy, którzy to słyszeli dziwili się temu". Opowiadasz z pasją o Jezusie? Wzbudzasz swoim świadectwem entuzjazm, radość, pozytywne zaskoczenie, zdziwienie? A może jesteś wtedy "znakiem sprzeciwu"? Podziękuj wówczas Bogu, ponieważ jest to naprawdę powód do radości! Wtedy szczególnie Bóg ci błogosławi. Wiesz co jeszcze zrobili pasterze? "Wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane". Wielbisz? Wysławiasz Boga za wszystko czego pozwala ci doświadczyć?


Ściskam noworocznie.


Ps. Chciałabym bardzo podziękować Bogu za ludzi, w których gronie mogliśmy spędzić dzisiejszą cudowną, sylwestrową noc, bez grama alkoholu, w atmosferze pełnej radości, jedzenie też było przednie., a nade wszystko dziękujemy za obecność kapłana. Oczywista była i jest również obecność Tatusia, który nam skutecznie błogosławi i poszerza nasze granice! Więc jak mogło być inaczej??? A i wszystkie nasze dzieci szczęśliwe. z powodu takiego wejścia w Nowy Rok, bo zamiast lampek szampana i huku petard otrzymaliśmy wszyscy szczególne błogosławieństwo, ponieważ byliśmy wówczas w świątyni i modliliśmy się w obecności Pana na pierwszej, noworocznej Eucharystii.


Agnieszka Frydrych