11.jpg niedziela, 09 marca 2014

Pokusa - flirt i taniec z demonem


Pokusa nie jest grzechem. Jest raczej uwodzeniem, próbą pochwycenia człowieka w sidła. Ale przez kogo!? Niechęć minie ogarnia jak mam napisać odpowiedź... brrr.... aż wzdryga się całe ciało na samą myśl! Wydawałoby się, że flirt, uwodzenie... to takie miłe... jednak nie w przypadku anioła buntu.


Zadziwia mnie zawsze - oczywiście negatywnie - postawa Ewy. Skąd kobiecie przyszło do głowy, żeby rozmawiać z gadziną? Jakim prawem mówi o rzeczywistości, której nie była świadkiem! I na dodatek tworzy własną historię. Po pierwsze Bóg do Adama - jeszcze przed stworzeniem Ewy - powiedział: "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" Rdz 2,16-17. Natomiast Ewka ma swoją interpretację: "Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli" Rdz 3, 3b. Kobieta lubi dodawać... domyślać się... interpretować po swojemu.


Żeby panowie w tym momencie nie uśmiechali się z przekąsem pod nosem, zadam wam pytanie: gdzie w momencie kiedy Ewa rozmawiała z szatanem był jej mąż??? Panowie - pytanie, na które warto dać odpowiedź. Gdzie był ten, który jest odpowiedzialny za małżonkę, za ich małżeństwo? Gapił się w drzewo? Oglądał mecz? Z kolegami wyskoczył na piwko? Tutaj rozgrywa się największy dramat życiowy - kobita gada z demonem - a faceta wcięło! Zostawiam do refleksji...


Przejdźmy do taktyki jaką posługuje się Zły (tak przy okazji - nienawidzę gościa i wyrzekam się wszystkich jego spraw!). Podchodzi do Ewy - warto też pomyśleć dlaczego właśnie zaczyna od niej? (zostawiam do refleksji) - i zaczyna kłamać. Ponieważ nie tylko jest zabójcą, ale również i ojcem kłamstwa. Zasiewa w jej sercu wątpliwość... rozpoczyna słowną grę... sugeruje, że Bóg ich oszukał (?): "Czy rzeczywiście Bóg powiedział: "Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?" Rdz (3, 1b). Na starcie czuć jego parszywy oddech! Poddawać w wątpliwość słowa Boga samego! To tylko on potrafi. Błąd Ewy polega na tym, że zaczyna dyskusję, można powiedzieć: flirt z demonem. "A pogadam sobie, pokażę, że mądra jestem, umiem wyciągać wnioski, a przy okazji piękno swoje wyciągnę na wierzch". Ewa! Z parszywcem się nie dyskutuje! Nawet nie patrzy w jego stronę! Ty masz z Kim rozmawiać - jest Nim Bóg - to On jest partnerem do rozmów, On tylko mówi prawdę, On nigdy nie będzie chciał cię zwieść!


Drogi Przyjacielu, z demonem nie ma co rozmawiać! Naprawdę - uwierz! Przebiegła to bestia i jeżeli zainteresujesz się nim jako partnerem do rozmowy - przegrasz! Nie dlatego, że nie jesteś dość mądry i nie umiesz rozmawiać. Wcale nie dlatego. Dlatego, że on jest niezwykle inteligentny. Kretyn - ale niestety inteligentny. Jego inteligencja jest darem Boga, nie nabył tego sam z siebie. W momencie kiedy wyryczał swoje : "Nie będę Ci służył!" stał się upadłym aniołem, ohydną bestią, ale inteligencji nie został pozbawiony. Ponieważ Bóg nie odbiera darów, którymi obdarzył. To, że głupi to szczegół - ponieważ mądrości na pewno mu brakuje.


Pokusa, która jest środkiem do celu, jakim jest grzech, nie jest jeszcze samym grzechem. Pamiętaj tylko, że zazwyczaj ubiera piękne szaty, bo gdyby pokazała końcowy skutek - całą swoją ohydę i spustoszenie, jaki robi grzech - nie sądzę, abyś chciał w to wchodzić.


Przyjrzyj się pierwszej pokusie, której był poddany Jezus. Gadzina podchodzi do Niego w momencie kiedy jest skrajnie wyczerpany. Pobyt na pustyni, przy skrajnie różnych temperaturach, post - Jezus nic nie jadł przez 40 dni i 40 nocy, w momencie kiedy zaczyna odczuwać głód (tak na marginesie - musiał to być mega głód) - nagle słyszy: Jesteś głodny? A co za problem zamienić te kamienie w chleb?! Najpierw jednak pojawia się komunikat: JEŚLI jesteś Synem Bożym... Co za podłość!!! Zły duch próbuje wjechać na ambicję Jezusa! Więc jeżeli nie zamienisz tych kamieni w chleb, to taki z Ciebie Syn Boży, jak ze mnie stwórca świata całego! Przepraszam jeżeli w tym momencie obraziłam kogoś uczucia religijne, ale tak to niestety można rozumieć. Zły duch to chciał właśnie wypowiedzieć. Poddać w wątpliwość, to, że Jezus jest Synem Boga - bo gdyby był, to przecież umie uczynić cud!


Z drugiej strony przyglądając się tej pokusie można dojść do wniosku, że szatan do niczego złego Jezusa nie kusi. Bo czy krzywdę zrobi komukolwiek jeżeli kamienie zamieni w chleb i porządnie się naje? A co! Należy Mu się po 40 -stu dniach postu! Nikomu krzywdy tym nie zrobi! Dlatego uważaj na przebiegłość bestii. Księga Rodzaju na samym już początku nazywa Węża "bardziej przebiegłym niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył" Rdz(3,1) .


Czy myślisz, że ciebie - dojrzałego chrześcijanina, zanurzonego w Jezusie - będzie kusił do czegoś "złego"? Ma na ciebie "lepszego" haka. Wie, że nie pociągnie cię jakąś prymitywną pokusą. Nie należysz do niego, więc tym bardziej ostrzy na ciebie pazury i kły. Będzie cię kusił właśnie "do dobrego". Najpierw na terenie twojej rodziny: nie macie kasy... O! jaka szkoda! Dzisiaj wszyscy cierpią kryzys! Ale ty - odpowiedzialny mężczyzna przecież - musisz utrzymać rodzinę. Nie zaszkodzi, "ojczyzna nie zginie przez dwa tygodnie" - jak krzyczał Kmicic... A wyjadę na parę miesięcy za granicę, budżet podreperuję! Nie ma innej pracy - tylko tiry... żona nie zginie!... tylko wiesz - dzieci urosną, nawet nie spostrzeżesz się kiedy... nie zobaczysz ani ich sukcesów, ani porażek... Żachniesz się: "mądrala! Innej pracy nie ma"! Na pewno? Pytałeś o to Pana? Prosiłeś o dobrą pracę? O taką, aby być przy żonie i dzieciach, aby wypełniać dobrze odpowiedzialność ojca i męża?


Oczywiście przykładów można podawać tysiąc! Zawsze jednak stając przed jakimkolwiek wyborem trzeba w pierwszej kolejności pytać Pana. Toż w końcu czuwa i wie, co jest dla was najlepsze! Zaufania trochę więcej proszę:)


Druga pokusa jest dla mnie osobiście trochę beznadziejna. Każda pokusa jest beznadziejna, ale ta to mega! Jeden z moich uczniów słusznie zauważył: przecież zły duch namawia Jezusa do samobójstwa! Faktycznie. "Rzuć się w dół z narożnika świątyni" oczywiście na początku kuszenia wypowiedziane jest słynne: "Jeśli jesteś Synem Bożym..." Mt 4, 6. I znowu to samo! Zacięła ci się płyta, czy co? Nie... to sprytnie przemyślane, bo tym razem bestia cytuje Pismo Święte przypominając Jezusowi: "jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień" Mt 4,6b. No tu to faktycznie dałeś popis kolego! Bez komentarza to zostawię.


Trzecia pokusa to już w ogóle szczyt! Diabeł oferuje Jezusowi coś, co i tak należy do Niego. Cały wszechświat i WSZYSTKO należy do Boga! Więc o co tak naprawdę chodzi? "Pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon". Mt 4,9 Nie jest jednak taki głupi jak myślałam. Tzn. głupi jest, tylko znowu przejawia się jego inteligencja. Wie, o czym mówi. Czyżby wszystkie królestwa świata oraz ich przepych... rzeczywiście należały do niego? Rzeczywistość totalnie spowita przez grzech! Przepych TEGO ŚWIATA... "bogactwo"?.... Chciwość ?... Zachłanność?... Pazerność?.... Rzeczywiście - świat złego ducha!


Zwróć uwagę Drogi Przyjacielu na ostatnie słowa kuszenia: "jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon" . Szatan proponuje Jezusowi, aby uznał w nim swego pana! MASAKRA! Totalna bezczelność, kpina i szyderstwo na całego! Tak faktycznie, dam Ci udział w tym przepychu światowym, jeżeli oddasz mi pokłon...


Dzisiaj wielu ludzi wchodzi na tę drogę. Świadomie lub mniej... Dzisiaj zły duch wcale nie musi się kamuflować. Pokazuje wprost swoje parszywe oblicze. Wystarczy przejść do sklepu i na półce z grami komputerowymi można znaleźć konkretne propozycje... aż odrzuca człowieka... a młodzi ludzie, nawet dzieci.... wsiąkają w to jak w masło! Zabawki diaboliczne, milusie pluszaczki - "ciepłe" demonki, propozycje, aby "przytulić swojego demona", "oswoić go", zabawy ze śmiercią, której wystarczy przypiąć różową kokardkę i jest świetnym partnerem do zabawy. Tylko, że zabawa zawsze kiedyś się kończy. Opowiadał ks. Kostrzewa historię pewnej dziewczynki, której zmarła babcia. Dziecko, które wcześniej otaczało się zabaweczkami w stylu: trupia czaszka uśmiechnięta z różową wstążeczka - śmierć - dobra, miła i sympatyczna.... nagle zabiera jej babcię! No to jak to? Jak to możliwe? Dziecko nie umiało sobie poradzić z tą rzeczywistością!


To dzieci. A dorośli? O! Tu wachlarz propozycji jest też niesamowicie szeroki! Zachęcam, aby wejść na stronę: zagrozeniaduchowe.pl Naprawdę można się dowiedzieć wiele. "Niewinna" joga, bioenergoterapia, homeopatia, aikido, akupresura, mandla, horoskopy, noszenie przeróżnych talizmanów, wróżki, numerologia i wiele, wiele innych. Aż żal ten cały szajs wymieniać. Szatan całkiem jawnie pokazuje tutaj siebie. Odkrywa wcale nie zakamuflowane oblicze. Co zrobić wobec tego jak masz wątpliwości? Wystarczy, że mądry chrześcijanin sięgnie po naukę Kościoła i już wie! Zawsze, jeżeli masz jakieś wątpliwości pytaj mądrą Matkę Kościół - udzieli ci odpowiedzi i będziesz wiedział. Po co się narażać niepotrzebnie? A później nawet egzorcystę trzeba prosić o pomoc, bo złemu duchowi wiele nie potrzeba. Wystarczy mała szczelina, aby wszedł i mieszkał sobie i "przy okazji" robił ogromne spustoszenie, a w końcowym etapie pociągnął na dno otchłani. Ostatnio podeszła do mnie dziewczynka na poziomie V kl szkoły podstawowej i przedstawiła mi swój problem: "Nie mogę wejść do kościoła. Jak chcę przekroczyć próg, ktoś ciągnie mnie do tyłu i nie pozwala wejść. A jeżeli już mi się uda - muszę po jakimś czasie szybko wyjść z kościoła". Na wszelki wypadek wypytałam ją czy nie miała jakiejś "przygody" z okultyzmem. Powiedziała, że nie. Wtedy zapytałam: "Dziecko, a kiedy ostatni raz byłaś u spowiedzi?" Oooooo..... bardzo dawno.... - usłyszałam odpowiedź. I to jest to! Drogi Przyjacielu. Zły duch trzyma człowieka na smyczy, pogrążony w grzechu ciężkim lub może wcale nie - wystarczy jakiś nałóg, przyzwyczajenie, obszar, w którym będzie cię wodził jak na nitce. Posługuje się Tobą jak marionetką. Pozwolisz mu na to?????


Przyjrzyj się dzisiaj postawie Jezusa. Nie rozmawia ze złym duchem, nie jest to partner do rozmowy. Odpowiada Słowem Bożym. Zasłonięcie się Słowem Bożym, wejście w jego klimat, to jest to! Poruszanie się w przestrzeni Słowa Bożego, karmienie się nim, jest bardzo realną i skuteczną obroną przed Złym.


Do Jezusa demon podchodzi jako teolog! Z łatwością posługuje się cytatami z Pisma Świętego. Do ciebie może przyjść w takiej samej postaci. Może przyjść nawet postaci samego Chrystusa! Tylko pamiętaj - Ten prawdziwy, ma rany na rękach, nogach i boku... ślady twojego odkupienia... rozpoznasz Go, bo daje się znaleźć tym, którzy Go szukają.


W ostatnim kuszeniu Jezus używa egzorcyzmu: "Idź precz, szatanie"! Mt (4,10) Więc wiesz co masz czynić, by gadzina odeszła.


Przede wszystkim, żyć Bożym Słowem. Poruszać się tylko w przestrzeni Jezusa - być bardzo blisko Niego. Czy będziesz wtedy nieosiągalny dla złego ducha? Będzie próbował dopóki będziesz żył, będzie ostrzył na ciebie pazury. Jeżeli ty będziesz Jezusowy i założysz pancerz słowa Bożego- będziesz żył w objęciach Boga, nie będziesz flirtował ze Złym, nie zaprosisz go do tańca - JEZUS zwycięży w tobie. Jego łaska uzbroi cię w tej nierównej walce, gdyż sam, o własnych siłach z demonem nie masz szans. Będzie próbował cię jedynie przestraszać. Idziesz na wojnę! Nie bój się - to JEZUS MA MOC!


Błogosławionej niedzieli :)


Agnieszka Frydrych